Jedną z rzeczy, które zadecydowały, że zostałem księdzem, była młodzieńcza fascynacja postacią Thomasa Mertona. „Wpadł mi w oko”, gdy miałem 18 lat. Byłem w liceum, nie wiem, jak to się stało, że zacząłem czytać jego autobiografię, a zarazem najbardziej znaną jego książkę Siedmiopiętrowa góra. Pamiętam jak dziś ten klimat. Leżałem w niedzielne popołudnie w rodzinnym sadzie na trawie, w cieniu drzew chroniących przed letnim słońcem, i zaczytywałem się jego autobiograficzną opowieścią o tym, jak błąkał się przez 27 lat po świecie, by odnaleźć sens życia u trapistów w Klasztorze Gethsemani w stanie Kentucky (USA). Wokół pachniała trawa, gdzieniegdzie rozrzucone były przejrzałe jabłka, a ja „nurkowałem” w kolejnych rozdziałach autobiografii, w której Merton pisał, jak krok po kroku wspinał się na swoją górę i prosił Boga, aby go tam wciągnął. Zdawał sobie bowiem sprawę, że bez Boga jest zupełnie bezsilny, że potrzebuje modlitwy i Jego łaski. I ja odczuwałem wtedy taką potrzebę wejścia w świat Boga, a nade wszystko fascynację, zaskoczenie, ciekawość, podziw, chęć uchylenia rąbka tajemnicy świata Mertona, który pragnąłem poznać. A trzeba powiedzieć, że był to barwny świat.
Reklama
Thomas Merton urodził się w 1915 r. we Francji, gdzie spędził dzieciństwo w górzystych Pirenejach. Jego matka była Amerykanką, ojciec – Nowozelandczykiem. Wyznawali radykalne poglądy, byli malarzami, kierowali się ideałem prostego, laickiego życia i byli zwolennikami pacyfizmu. Merton szybko stracił rodziców, wychowywali go dziadkowie. Studiował w Cambridge, próbował zrobić karierę jako dziennikarz, potem pisarz w Europie i Ameryce. Wiele podróżował po świecie, poszukiwał przyjaciół. Jego losy opisuje Jim Forest w książce Thomasa Mertona życie z mądrością. Ludzie w Ameryce i na całym świecie odkryli za sprawą Mertona – którego przetłumaczono na ponad 20 języków – że istnieje inny sposób na życie – i to ich tak bardzo fascynowało. Zdawało się, że Merton radykalizmem swojego życia przywracał im utracony sens egzystencji. Jego słowa: „Nasza prawdziwa podróż przez życie odbywa się w nas: jest to sprawa wewnętrznego rozwoju, zdobywania coraz większej głębi i coraz pełniejszego poddawania się twórczemu oddziaływaniu miłości i łaski w naszych sercach” – stawały się dewizą dla milionów ludzi. Co proponował tym, którzy byli nim urzeczeni? Ideał życia w milczeniu, poszukiwanie Boga, którego smaku nigdy się nie pozna dopóty, dopóki samemu nie podejmie się wysiłku znalezienia Go. Jego książki Życie w milczeniu, Posiew kontemplacji, Nikt nie jest samotną wyspą, Znak Jonasza, Szukanie Boga i inne torowały drogę wielu ludziom.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Papież Franciszek w przemówieniu do Kongresu Amerykańskiego, mówiąc, że trapista Thomas Merton jest nadal dla wielu ludzi źródłem inspiracji duchowej i przewodnikiem, zacytował fragment Siedmiopiętrowej góry: „Przyszedłem na świat (...) z natury wolny, stworzony na obraz Boga, byłem jednak więźniem własnej gwałtowności i własnego egoizmu, na podobieństwo świata, w którym się urodziłem. Był on istotnie obrazem piekła, pełen ludzi takich jak ja, kochających Boga, a jednocześnie Go nienawidzących; stworzonych do Jego miłości, a zamiast niej żyjących w lęku i w beznadziejnych, sprzecznych ze sobą pragnieniach”.
Dlaczego Merton nadaje się na wakacyjną lekturę? Dlatego, że jego życie i twórczość, nie pasując do żadnego stereotypu, pasują do wszystkiego. Merton był w pełni uduchowiony i w pełni ludzki. Jest autorem maksymy: „Być świętym oznacza być sobą”, która wielu osobom może się przydać w odkrywaniu swego prawdziwego „ja”. Wakacje to wszakże czas oderwania się od stereotypów, zaznania wolności, podjęcia refleksji nad sobą, poczucia pewnej samotności. Merton kochał samotność, która poprowadziła go aż na siódmy stopień góry. Tam mógł zaznać pokoju, stając przed Bogiem twarzą w twarz i kosztując samotności samego Jezusa, Jego ubóstwa i Jego cierpienia. Tam też mógł doświadczyć Jego obfitego miłosierdzia, które wyrwało go z nędzy świata i kazało stać się bratem Boga. Czy nie jest to jakieś wskazanie również dla nas? Życzę na wakacjach odrobiny samotności i przyjemnej lektury.





