Modlitwa zawsze powinna rodzić się z kontemplacji życia Jezusa. Najpierw włączamy się w konkretne ewangeliczne wydarzenie, które kończy się zwykle rozmową z Bogiem. Św. Faustyna lubiła często stawać pod krzyżem Jezusa i rozważać scenę przebicia boku Zbawiciela. Zadziwiało ją to, że w obliczu tak okrutnego bólu i zadawanego cierpienia Jezus nie odpowiedział złością, goryczą czy żółcią, ale wodą dającą życie i krwią obmywającą ludzkie grzechy. Ta scena była jednym z wielu motywów, które pozwoliły Faustynie utwierdzić się w konieczności głoszenia Bożego miłosierdzia. Miała je głosić przede wszystkim modlitwą. Modlitwa bowiem jest najlepszą formą ewangelizacji. Sam Chrystus nakazał Faustynie modlić się szczególnymi słowami i w szczególny sposób. Jest to koronka do Bożego Miłosierdzia, czyli rozważanie Bożej miłości przez kontemplację. Koronka jest wzorowana na modlitwie różańcowej, ale jej treścią jest przede wszystkim medytacja nad miłosierdziem Boga. Znamy pewnie techniczny sposób odmawiania tej modlitwy, ale warto przypomnieć sobie obietnice, jakie Jezus z nią złączył.
Koronka do Bożego Miłosierdzia to ostatnia deska ratunku …
Tak dosłownie wyraził się Jezus o tej modlitwie. Nakazał Faustynie, aby modliła się na niej nieustannie. Obiecał również, że każdy, kto będzie ją odmawiał dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani mają ją podawać grzesznikom, jak ostatnią deskę ratunku. Chociażby grzesznik był najzatwardzialszy, jeśli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski nieskończonego miłosierdzia. Dusze, które zaufają miłosierdziu Boga i odmawiać będą koronkę otrzymają niepojęte łaski: miłosierdzie Boże ogarnie ich w życiu, a szczególnie w godzinie śmierci. Kiedy przy konającym odmówi ktoś tę koronkę to uśmierzy gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnie duszę i poruszy „wnętrzności Boże”.
… i sposób na zbliżenie ludzkości do Boga.
Smuciła się św. Faustyna tym, że ludzie tak potwornie obrażają Boga, poprze swoje grzechy i poprzez lekceważenie Jego przykazań i Jego obecności w Kościele. Kiedyś, na modlitwie, opowiadała Mu o wielkim swoim bólu wobec ludzkich grzechów. Przeraziła się również tym, że tylu ludzi nie zna w ogóle Boga, a z drugiej strony tylu wiernych jest prześladowanych za wiarę. Prosiła Jezusa, aby dał jej jakiś sposób poradzenia sobie z doświadczeniem grzeszności świata. Odpowiedź Boga na jej ból serca była konkretna: „Córko moja, miła Mi jest mowa twojego serca, a przez odmawianie tej koronki zbliżasz ludzkość do Mnie”. Koronka stała się więc wspaniałą, duchową bronią na ludzkie grzechy i upadki oraz na ludzkie oddalenie się od miłości Bożej. Faustyna bardzo często odmawiała tę modlitwę za zatwardziałych grzeszników, za tych, którzy żyją tak jakby Boga nie było i za tych, którzy Boga nie znają. Nie jeden raz doświadczyła olbrzymiej skuteczności tej modlitwy i spełnienia się Bożych obietnic.
„Córko Moja, zachęcaj dusze do odmawiania tej koronki, którą ci podałem. Przez odmawianie tej koronki, podoba Mi się dać wszystko o co mnie prosić będą. Zatwardziali grzesznicy, gdy ją odmawiać będą, napełnię dusze ich spokojem, a godzina śmierci ich będzie szczęśliwa. (…) Dusze, które odmawiają tę modlitwę mają pierwszeństwo do Mojego litościwego Serca, one mają pierwszeństwo do Mojego miłosierdzia. Powiedz, że żadna dusza, która wzywała miłosierdzia mojego, nie zawiodła się, ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci Mojej”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



