Zakończył się 48. Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem. Podczas piątkowego konkursu finałowego nagrodzono uczestniczące w festiwalu zespoły, które następnie pożegnały się z publicznością krótkimi występami.
Najcenniejsze trofea, Złote Ciupagi, otrzymały grupy ze Słowacji (w kategorii zespołów tradycyjnych), Hiszpanii (w kategorii zespołów artystycznie opracowanych) i Węgier (w kategorii zespołów stylizowanych). Srebrną Ciupagę w kategorii zespołów tradycyjnych otrzymali „Skalni” z Krakowa, w kategorii zespołów artystycznie opracowanych zespół „Siumni” z USA, a w kategorii zespołów stylizowanych grupa z Bułgarii. Brązowe Ciupagi otrzymali Albańczycy i polska grupa „Słopnicki Zbyrcok” (obie w kategorii tradycyjnej) oraz Turcy (w kategorii zespołów stylizowanych).
Kilkudziesięciu jeźdźców z banderii konnej trzymających w rękach flagi papieskie i maryjne wzięło udział w uroczystej procesji z sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach w Zakopanem do kościoła św. Krzyża. Wierni przeszli też przez Krupówki, czyli główny deptak w stolicy polskich Tatr.
Historia z długą deską, zarówno na podłodze, jak i zawieszoną między dachami, doskonale ilustruje, jak różne sytuacje mogą wywoływać w nas strach. Choć deska jest ta sama, perspektywa zmienia wszystko. Lęk staje się narzędziem, które może nas paraliżować i ograniczać nasze działania. Tak jak w życiu, gdzie nowe wyzwania mogą wydawać się przerażające, ale ich pokonanie otwiera przed nami nowe możliwości.
Ministerstwo Edukacji Narodowej z jednej strony zapewnia, że szkoły powinny być blisko uczniów, a z drugiej – daje ciche przyzwolenie na ich masowe zamykanie. Lubelszczyzna stała się symbolem tej politycznej hipokryzji, bo właśnie tam kurator zgodził się na likwidację większej liczby szkół niż rok wcześniej zlikwidowano w całej Polsce. W województwie mazowieckim do Kuratorium Oświaty w Warszawie wpłynęło 13 wniosków o likwidację szkół. Jednocześnie Ministerstwo Edukacji Narodowej ma wdrażać projekty, które mają rzekomo ratować edukację na wsi. Czym jednak jest to całe spóźnione „ratowanie"? Czy zwykłą zasłoną dymną? Czy naprawdę nie dzieje się nic niebywałego?. Dla setek uczniów i nauczycieli, którzy właśnie dowiedzieli się, że ich szkoła znika z mapy edukacyjnej, jest to zapewne bardzo pocieszające.