Reklama

Misje na Komorach (I)

Niedziela w Chicago 25/2004

W 1996 r. po kilku latach pracy w ówczesnym Zairze przeniesiono mnie do Tanzanii. Pracowałem tam w Salwatoriańskim Instytucie Filozoficzno-Teologicznym w Morogoro. W tym samym mniej więcej czasie, bo pod koniec 1997 r. Stolica Apostolska poprosiła Salwatorianów o przejęcie misji na Komorach, bo pracujący tam od lat szwajcarscy Kapucyni wycofali się ze względu na brak księży. W następnym roku ks. Jan Szpilka objął placówkę na Komorach jako administrator apostolski i rozpoczęła się era Salwatorianów w dziejach tego zagubionego na Oceanie Indyjskim archipelagu. Po raz pierwszy przyjechałem na Komory z pobliskiej Tanzanii w 1998 r., aby wspomóc pracującego tutaj ks. Jana. I tak już od 5 lat odwiedzam ten kraj co roku. Tym razem przyjechałem na dłużej, aby dać szansę na dłuższy odpoczynek pracującemu tu na stałe ks. Janowi, bo rzeczywiście warunki klimatyczne są raczej trudne. Dosyć powiedzieć, że średnia roczna temperatur to 32ºC, co oznacza, że bywają miesiące (np. grudzień i styczeń), kiedy temperatury dochodzą do 45 i więcej stopni w cieniu. Średnia roczna opadów to 5,080 mm, co też jest jedną z wyższych na świecie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Komory to archipelag położony na Oceanie Indyjskim między wschodnim wybrzeżem Afryki (Mozambik) i północnymi krańcami Madagaskaru. Składa się on z czterech wysp: Wielka Komora (Ngazidja), Anjouan (Ndzuani), Moheli (Mwali) i Mayotte (Mahore). Wyspy te rozciągają się na przestrzeni około 400 km z północnego zachodu na południowy wschód. Trzy pierwsze z nich, a więc Ngazidja, Mwali i Ndzuani, opowiedziały się w referendum w 1975 r. za utworzeniem niepodległego państwa i od tego czasu stanowią Federalną Republikę Islamicką Komorów, a od niedawna Unię Komoryjską, o powierzchni 2170 km2. Czwarta wyspa Mayotte jest francuskim terytorium zamorskim, a więc pozostaje pod protektoratem francuskim i nie należy politycznie do państwa Komorów. Stolicą Unii Komoryjskiej jest Moroni, leżące na zachodnim wybrzeżu największej wyspy Ngazidja u podnóża wulkanu Kartala (2381 m n. p. m.) Stolicę zamieszkuje około 20-25 tys. ludzi.
Cała Unia Komorów liczy sobie około 680 tys. ludności i jest krajem o jednym z największych na świecie przyroście naturalnym, wynoszącym 3,7%. Ludność wysp, a właściwie islamskiego państwa, jest w 100% muzułmańska. Jest ona pochodzenia mieszanego. Komory zasiedlane były wielokrotnie już od VII-VIII w. przez Afrykanów (głównie z Mozambiku), Malgaszów z pobliskiego Madagaskaru, a od IX-X w. przez Arabów, którzy płynąc na południe wzdłuż wybrzeży Afryki, kolonizowali Afrykę wschodnią, m.in. także Komory. Pierwsi Europejczycy przybyli tutaj w XVI w. i zastali już dobrze zorganizowaną społeczność arabską.
Od połowy XIX w. były Komory Wikariatem Apostolskim z siedzibą na wyspie Mauritius. Najpierw oddane pod opiekę duszpasterską Jezuitów w latach 50. i 60. XIX w., od 1879 r. przeszły pod opiekę Ojców Spirytynów (Duchaczy). Na początku 1900 r. pieczę nad Komorami przejęła Prefektura Apostolska z Madagaskaru. W 1932 r. pieczę przejęli Kapucyni i Komory zostały ponownie uznane Wikariatem Apostolskim z siedzibą w Ambandja, na północnych krańcach Madagaskaru. Od 1975 r. Komory stały się Administraturą Apostolską podległą bezpośrednio Stolicy Świętej.
Bogata jest historia religijna tego niewielkiego archipelagu, na którym - prawdę powiedziawszy - niewielu jest katolików. W ramach islamskiego państwa (Unii Komoryjskiej) jest ich zaledwie około 500, z czego regularnie praktykujących i przyznających się do Kościoła może około 30-40. Widzę to na niedzielnej Mszy św., gdzie zaledwie niewielka grupka (około 30-35 osób) pojawia się regularnie. Są to przeważnie Malgasze, którzy tutaj żyją i pracują od lat, kilkoro Afrykańczyków z kontynentu (uchodźców z Rwandy, Burundi i ostatnio z Konga) oraz jeden, czasami dwóch Francuzów, pracujących w jedynej europejskiej ambasadzie w Moroni.
Na czwartej wyspie Mayotte liczba katolików jest nieco większa, bo około 2 tys., z czego znaczna większość to Kreole z Reunion i Malgasze z Madagaskaru. Niestety i tam pracujący na wyspie Francuzi raczej rzadko i nielicznie odwiedzają kościół. Obserwując zachowanie nielicznych Europejczyków, którzy tutaj pracują, można by powiedzieć, że to Europa stała się pogańska i bardziej potrzebuje misjonarzy niż takie odległe i egzotyczne kraje, jak właśnie Komory.
Na wyspach znajdują się dwie parafie: jedna pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Moroni (na Wielkiej Komorze - Ngazidja), gdzie zarazem znajduje się centrum Administracji Apostolskiej i kompleks opieki zdrowotnej Caritas, prowadzony przez misjonarzy, i druga parafia - w Mamoudzu na Mayotte pw. Najświętszej Maryi Panny Fatimskiej, dodatkowo z maleńkim kościółkiem filialnym pw. św. Michała na wysepce Dzaudzi.
Oprócz tych dwóch parafii Kapucyni (pracujący tutaj najdłużej, bo od 1932 do 1995 r.) wybudowali na dwóch pozostałych wyspach Anjouan i Moheli bardzo ładne kościółki, które, niestety, stoją puste ze względu na brak wiernych. Ksiądz rezydujący w Moroni lub na Mayotte dojeżdża na te dwie wysepki raz lub dwa razy do roku i zdarza się, że nikt do kościoła nie przyjdzie.

Niewielka (a nawet symboliczna) liczba katolików, niemożliwość nawracania miejscowej ludności, która zgodnie z konstytucją państwa nie ma prawa zmienić religii, brak jakichkolwiek perspektyw pracy duszpasterskiej czy misyjnej wśród Komoryjczyków, powodują, że często pojawia się pytanie: Co my tutaj właściwie robimy? Przecież to nie jest kraj misyjny, tutaj wszyscy są wierzący, tu nie ma pogan, a jeśli tacy są, to właśnie Europejczycy! I cała seria innych pytań z tym związanych: czy opłaca się utrzymywać tak kosztowną i trudną misję dla kilkudziestu katolików tutaj obecnych? Czy jest sens trwać w tym całkowicie muzułmańskim kraju, gdzie najmniejsze próby rozmowy na temat religii z miejscową ludnością mogą się zakończyć więzieniem? Czy jest sens niszczyć swoje zdrowie i narażać się na bardzo często nieprzychylne zachowanie miejscowych władz tylko po to, aby pomóc kilku biedakom, którymi właściwie powinno zająć się państwo i miejscowa butna i arogancka władza? Dlaczego wyręczać tę władzę w jej obowiązkach i tym samym przyczyniać się do zwiększenia jej arogancji?
Faktem jest, że od ponad 40 lat Kościół prowadzi tutaj dzieło charytatywne w postaci przychodni zdrowotnej, apteki, porodówki i szpitalika na około 30 łóżek dla ubogiej ludności. Warto tutaj jednak wspomnieć (nie przesadzając ze statystykami), że przez naszą przychodnię przewija się codziennie około 150-200 osób, które nie miałyby żadnych innych szans na medyczną pomoc. Te 150-200 osób to jest rocznie od 50 do 70 tys. pacjentów. Najczęściej są to przypadki malarii, niedożywienia dzieci i bardzo trudnych, rozległych poparzeń. Zorganizowaną pomocą medyczną zajmują się: siostra Colette, która pracuje tutaj już od prawie 40 lat, brat Filip (tanzanijski Salwatorianin), pracujący tu od niedawna, ale bardzo skutecznie, i 15 miejscowych pielęgniarek, zapewniających opiekę medyczną najbiedniejszym, których nie stać na zapłacenie miejskiego szpitala.
Wobec tego, co sam widzę, wobec ilości i jakości tej medycznej, podstawowej opieki usuwają się w cień wcześniej wspomniane pytania. Nawet jeśli nie możemy z tymi ludźmi o religii rozmawiać, to po prostu samą obecnością i pracą przedstawiamy im inne oblicze Boga, bardziej ludzkie i bardziej miłosierne niż te, które znają z Koranu. Ta milcząca i pokorna obecność może przyniesie kiedyś owoce, może już teraz daje więcej niż najlepsze statystyki chrztów i Komunii św.? Przez tę niemą i pokorną obecność Kościół również świadczy o Bożej Miłości do człowieka, nawet tutaj na tych - wydawałoby się zapomnianych przez Boga i ludzi - wysepkach.
A co ja sam tutaj robię?
Na to pytanie odpowiem w następnym artykule.

cdn.

Zapraszam też na moją stronę internetową: www.kazikq.alleluja.pl

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2004-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Siostra zakonna z Polski, która przeżyła trzęsienie ziemi w Wenezueli: Pamiętajcie o nas w modlitwie!

2026-06-26 09:42

PAP/EPA/RONALD PENA R

Od dwóch dni w Caracas przebywa s. Marzena, która dzisiaj przeżyła trzęsienie ziemi. Oto, co przekazała Salezjańskiemu Ośrodkowi Misyjnemu: „W życiu nie przeżyłam czegoś takiego. To, co teraz widzimy, to mniej więcej to, co wy widzicie w wiadomościach. Nie ma komunikacji, więc nie możemy stąd się ruszyć”.

Więcej ...

Wspomnienie św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego

Obraz św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego w kaplicy jego imienia w klasztorze Franciszkanów w Sanoku

Lowdown/pl.wikipedia.org

Obraz św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego w kaplicy jego imienia w klasztorze Franciszkanów w Sanoku

26 czerwca w liturgii Kościół w Polsce wspomina św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego zwanego "ojcem ubogich i księdzem dziadów". Przed laty kanonizował go papież Benedykt XVI.

Więcej ...

Czuwanie modlitewne

2026-06-26 22:35

Archiwum ks. Tomasza Jarosza

Wydarzenie odbędzie się w Kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika przy Via delle Botteghe Oscure 15 w Rzymie.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Dzieci ukarane za odmowę zapisania na „edukację...

Wiadomości

Dzieci ukarane za odmowę zapisania na „edukację...

Nowenna do Przenajdroższej Krwi Chrystusa

Wiara

Nowenna do Przenajdroższej Krwi Chrystusa

Lionel Messi - nie tylko czyni znak krzyża po zdobytych...

Wiara

Lionel Messi - nie tylko czyni znak krzyża po zdobytych...

Zmiany personalne w archidiecezji krakowskiej. Kogo...

Kościół

Zmiany personalne w archidiecezji krakowskiej. Kogo...

Zmiany personalne duchowieństwa archidiecezji...

Niedziela Częstochowska

Zmiany personalne duchowieństwa archidiecezji...

#LudzkieSerceBoga: Poznaj Serce Jezusa, tak bliskie...

Kościół

#LudzkieSerceBoga: Poznaj Serce Jezusa, tak bliskie...

Holandia/ Po raz pierwszy dokonano eutanazji dziecka

Wiadomości

Holandia/ Po raz pierwszy dokonano eutanazji dziecka

Zmarł ks. Krzysztof Włodarczyk. Miał 37 lat, walczył o...

Kościół

Zmarł ks. Krzysztof Włodarczyk. Miał 37 lat, walczył o...