O wdzięczności myślimy, gdy ktoś załatwi nam trudną sprawę. Wdzięczni jesteśmy lekarzowi za dobrą diagnozę i sprawny przebieg leczenia, adwokatowi za dobrą obronę, ratownikom za pomoc. Oczywiście, wdzięczność jest wyrazem kultury, naszego wychowania. Zastanówmy się przez chwilę, jak my wyrażamy naszą wdzięczność.
Przeważnie wyrażamy ją przez kwiaty, kartkę okolicznościową, piękne słowa, pomoc, modlitwę. Właśnie modlitwa, powinna być najczęstszym wyrazem naszej wdzięczności: za rodziców i ich trud, który włożyli w nasze wychowanie; za kapłanów i katechetów, którzy uczyli nas wiary w Boga; za nauczycieli, którzy podają nam podstawy do dobrego startu w życie.
Dziś raczej słowo wdzięczność przeradza się w „należność”. Należy nam się wyższa ocena, nie umiemy podziękować za słabszą. Należy nam się wyższa pensja, ale wcale nie pracujemy tak, jak trzeba. Nie umiemy być wdzięczni za to, co mamy, nauczyliśmy się tylko wymagać od innych, a zapominamy, że mamy także od siebie wymagać. Owa należność niszczy w nas miłość i podstawę do tego, by być wdzięcznym. Ta sama należność przeradza się w chęć do walki, prowadzi do wojen, niszczy jedność między przyjaciółmi, którzy są darem dla siebie i powinni okazywać wdzięczność sobie.
Przykładem okazania pięknej wdzięczności przypadkowo spotkanym ludziom są pielgrzymi zmierzający pieszo do Matki Bożej na Jasną Górę. Dobro, jakiego doświadczają ze strony ludzi, nie raz nie ma granic. Mimo zmęczenia na twarzach pielgrzymów widać wdzięczność. Potrafią być wdzięczni w prosty sposób. Są wdzięczni modlitewnie.
Pomyślmy nad naszą wdzięcznością, a jestem pewna, że nasza szara codzienność ulegnie zmianie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



