W niedzielę 15 lipca br. w Lesie Jeziorkowskim została odprawiona
Msza św. polowa w intencji ofiar okupacji niemieckiej na terenie
Łomżyńskiego. Eucharystię sprawował ks. Stefan Grajewski - miejscowy
proboszcz.
Zmienna pogoda nie przeszkodziła wiernym z okolicznych
miejscowości przybyć tam całymi rodzinami: z dziećmi w wózkach i
na ręku, często pieszo, aby pomodlić się także za zmarłych, leżących
we wspólnym grobie.
Na skraju polany uwagę przyciągał pomnik-gablota z butami
zabitych dzieci i dorosłych. Nie sposób przejść obojętnie obok tak
oczywistego symbolu ludzkiej tragedii. W pewnym momencie zaczął padać
drobny deszcz. Pomyślałam wtedy, że to niebo płacze nad leżącymi
w leśnej mogile.
Najstarsi mieszkańcy Jeziorka pamiętają tragiczne wydarzenia
z czasów okupacji hitlerowskiej. Po Mszy św. podchodzili do mogiły
i ze łzami w oczach wspominali zmarłych, swoich najbliższych i sąsiadów.
Do dziś w uszach brzmią jeszcze krzyki ludzkie, szczekanie psów i
serie z karabinów. Wiele pozostało nierozwiązanych zagadek z tamtych
czasów. Jedno jest pewne, że wiele naszych rodzin zostało bestialsko
wymordowanych. Ocaleli tylko nieliczni, którzy w tym czasie byli
poza domem. Chcemy przypomnieć te wydarzenia z przeszłości, aby najmłodsze
pokolenia znały dzieje i czciły pamięć swoich przodków.
Terror we wszystkich postaciach stanowił podstawę sprawowania
władzy hitlerowskiej na terenie całego kraju. Wojska hitlerowskie
również na terenie ziemi łomżyńskiej dokonały setek bestialskich
zbrodni na ludności cywilnej. Władze niemieckiej administracji cywilnej
i policja przygotowywały listy ustalone według różnych kryteriów.
Obejmowały one przede wszystkim miejscową inteligencję z całymi rodzinami,
ludzi cieszących się uznaniem w ich środowisku, rodziny zawodowych
wojskowych, a oprócz tego ludzi podejrzanych o jakąkolwiek działalność
na szkodę hitlerowców, a także listy zgłaszane przez reichs- i volksdeutschów.
Z list tych korzystano przygotowując różnego typu akcje. Najczęstsze
były tzw. "akcje odwetowe" i branie zakładników. Obie z reguły kończyły
się śmiercią aresztowanych. Drugą bestialską formą masowych mordów
były pacyfikacje. W tym przypadku tracono nie wyznaczone osoby, ale
ludność całych wsi. Począwszy od matek z niemowlętami na ręku aż
po starców.
Latem 1942 r., pod pretekstem przewiezienia mieszkańców
domu starców (placówki te obecnie noszą nazwę Domów Opieki Społecznej)
do lepszej placówki w Augustowie, dokonano w pobliskim lesie zagłady
mieszkańców domów starców z Pieniek Borowych i Łomży. Mord seniorów
był pierwszą egzekucją, jaka odbyła się w tym lesie. Należy też nadmienić,
że wszystkie egzekucje, jakie miały tam miejsce, miały charakter
masowy.
Najczarniejszym okresem dla Białostocczyzny, a co za
tym idzie - ziemi łomżyńskiej był lipiec 1943 r., w którym śmierć
poniosło ok. 12% wszystkich ofiar (mowa tu o Polakach) podczas okupacji.
Powołana została "Grupa Muallera", która wsławiła się wyjątkowym
okrucieństwem. Kilkaset osób spotkała śmierć
w lipcu 1943 r., kiedy we wszystkich miastach powiatowych
rozstrzelano po 19 rodzin miejscowej inteligencji. W tym dniu dokonano
egzekucji m.in. w Lesie Jeziorkowskim, był tam bowiem "aktywny" posterunek
niemieckiej żandarmerii.
Cdn.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



