Reklama

Okruchy

Wielkopostne refleksje (2)

Niedziela przemyska 9/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Konformiści
Zagubieni w gwarze codzienności
odkrywamy jej życzliwość
nie musimy myśleć o sobie
Poznajemy i uczymy się komfortu
narzekania
wytykania błędów
Szukamy w tłumie
gorszych od siebie
i sycimy się swoją doskonałością
Tylko czasem
kiedy to nie my
ale codzienność jakby zmęczona gwarem ucichnie
zaczynamy słyszeć siebie
i jest nam źle
Znowu szukamy gwaru
Nieliczni podejmują trudny
wymagający dialog
z samym sobą

Jak pamiętamy przed dwoma tygodniami podjęliśmy jednak decyzję większej odwagi niż ów bohater Alchemika. Zdecydowaliśmy się wyruszyć na wielkopostną pustynię. Pierwsze godziny napawały dumą. Jesteśmy odważni. Odłożony pilot, wyłączony ekspres do kawy, doskwierający, ale jeszcze możliwy do opanowania głód nikotyny. Gromadzona przez kilka dni energia - skumulowana w przekonaniu „ja potrafię” - jeszcze wystarcza. Pustynia ogarnia nas ciszą, pokojem. Ktoś częstuje kawą - dziękujemy. W oczach gospodarza widzimy podziw - to na post? - pyta. Kiwamy skromnie głową, ale jesteśmy dumni. Nas było stać. Mijamy kogoś z papierosem w ustach i wewnętrznie rozpiera nas duma - jesteśmy jednak lepsi. W przygodnej rozmowie ktoś opowiada kolejny odcinek serialu - znowu okazja do sycenia się swoją odwagą. - Ja nie oglądam - myślimy. I jest nam coraz lepiej.
A pustynia śpiewa nam spokojnie przesuwanym piaskiem song dla bohatera. Jeszcze pieści, jeszcze zachęca, by iść dalej. Kolejne godziny, dni. Zaczyna być jednak coraz trudniej. Jednostajność owej pustynnej pieśni odbiera barwy czasu sprzed drogi. Czujemy się ociężali bohaterstwem. Coś szepce - bez przesady, nie bądź naiwny, przecież widzisz, że każdy jakoś sobie poukładał dialog postny z samym sobą. Czy musisz się wyróżniać?
To nasze przez lata konstruowane „ja” zaczyna domagać się swoich praw. To bardzo trudny czas, decydujący o powodzeniu. W ciszy dochodzi do głosu przysypane nawykami prawdziwe ego. Ego wolnego człowieka. Wypowiada się głosem sumienia. Mozolnie budowane fałszywe „ja” jest z natury intelektualne. Ideologizuje zło, usprawiedliwia taki czy inny zły czyn. Prawdziwe ego nie ma nic z intelektu. Jest kwintesencją ciebie. Krótkimi cięciami, jak doskonały chirurg, trafia bezbłędnie w owrzodzone przestrzenie fałszu. Jest jak pedantyczna gosposia, która od czasu do czasu odwiedza mieszkanie starego kawalera. On dziwi się, po co przyszła. Przecież jest ładnie. Ale ona pokazuje kurz, który się uzbierał na ławie, bałagan w szafie, nieład na bibliotecznych półkach.
Okazuje się, że ten głos prawdziwego mnie jest nie do zniesienia. Wali się misternie budowana konstrukcja świętego spokoju. Coraz bardziej doskwiera pokusa, by wycofać się z podjętej wyprawy. Pustynia już nie mami. Staje się coraz groźniejsza. Piasek już nie przesuwa się łagodnie, ale świszcze przeraźliwie głosem sumienia. Przychodzi czas na próbę pokory. Jeśli się na nią zdobędziemy, zrozumiemy, że było arogancją wyruszać na pustynię bez Przewodnika. To nie my pokonamy pustynię. To z Nim możemy osiągnąć oazę żywej wody prawdziwego siebie.
W Roku Eucharystii warto to sobie uświadomić i podjąć wysiłek drogi z Panem.
To też nie jest łatwe. Kaplicę mam blisko. To dobrze, ale i źle zarazem. Ów bezwzględny głos sumienia doskwiera imperatywem - tak blisko, a nie chce ci się iść choćby na chwilę. A na kazaniach grzmisz na ludzi. A oni mają daleko, mają rodziny, muszą gotować obiad, iść na wywiadówkę, odrobić z dziećmi lekcje.
Czasem daję za wygraną. Jedna, dwie, czasem więcej książek i idę do Pana na rozmowę. Czy aby na pewno? Może to jest raczej próba oszukania samego siebie? Owszem, św. Teresa zawsze miała przy sobie książeczkę do nabożeństwa. To na wypadek, kiedy oschłość grozi nadmiernymi rozproszeniami. To jakby atlas na drodze do spotkania. Kiedy gubimy drogę, warto mieć go przy sobie. Spojrzeć na chwilę, napełnić się myślami właściwymi tej drodze. Ale nikt nie idzie na spotkanie z drugim człowiekiem z bagażem bibliotecznym.
Podobnie jest na modlitwie. Najpierw jest gwarno - mówimy o sukcesach, opowiadamy o kłopotach, przepraszamy. I przychodzi moment, kiedy już nic nie mamy do powiedzenia. I wtedy rozpoczyna się pustynia. W ciszy, milczeniu On zaczyna do nas mówić. Mówi pięknie, bo prawdziwie. Podpowiada, co powinniśmy zrobić, by droga była sensowna i prawdziwa. Nie proponuje nam heroicznych umartwień, o których wspomniałem na początku. Jakby nie zauważa zamkniętego telewizora, nie interesuje Go, czy pijemy kawę, czy nie. On mówi o talentach. Pyta „gdzie te dwa z owych dziesięciu”, które winniśmy wypracować. Nie zajmuje się papierosami jako takimi - On mnie pyta, co robię ze zdrowiem, które mi dał, abym był przydatny dla innych.
Dyskretnie spoglądam na zegarek. Przyzwoicie, wystarczająco. Zbieram się do wyjścia. Ale On idzie za mną. Słyszę Go, czuję, że jest i jest smutny. Bo nie mam heroizmu św. Pelczara, by ofiarować na służbę Kościołowi cały swój czas. On jednak nie rezygnuje. Teraz już nie mówi, teraz widzę smutek na Jego twarzy. Trudne, bardzo trudne. Już nie ma we mnie herosa. Nie czuję się lepszy od innych.
Kiedy kolejny raz spoty kam się z Nim, już nie jestem taki elokwentny. Nie chce mi się mówić. Wiem, że ma rację. Tylko serce woła jak poeta w refleksji po nieudanych rekolekcjach:

„Zrozum nie mogę
jestem mały
urzędnik w wielkim biurze
świata.
A Ty byś chciał, żebym ja latał i wiarą swą przenosił góry”.

Wychodzę lżejszy. Coś ze mnie wyparowało. W sercu zrobiło się trochę miejsca i On je zapełnił. Niewiele, ot skrawek. Na pustyni nie wolno popisywać się elokwencją, bo piasek zasypie ci usta. Na pustyni trzeba dać głos sercu. Ono nie kłamie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2005-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki

Święta Boża Rodzicielka ze świdnickiej katedry

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Święta Boża Rodzicielka ze świdnickiej katedry

1 stycznia - w ostatni dzień oktawy Bożego Narodzenia a zarazem pierwszy dzień nowego roku kalendarzowego Kościół katolicki obchodzi uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi.

Więcej ...

Szwajcaria: eksplozja w kurorcie narciarskim; co najmniej 10 osób nie żyje

2026-01-01 09:53

PAP

Co najmniej 10 osób zginęło, a 10 zostało rannych w noc sylwestrową na skutek eksplozji w kurorcie narciarskim Crans-Montana w południowej Szwajcarii – poinformowała policja, cytowana przez stację SkyNews. Jak podały media, przyczyną wybuchu mogło być użycie materiałów pirotechnicznych.

Więcej ...

Warmińsko-mazurskie/ Pociąg ze 180 pasażerami utknął kilometr przed stacją Sterławki

2026-01-01 20:05

Adobe Stock

Kilometr przed stacją Sterławki zepsuła się lokomotywa pociągu do Gdyni. Ze względu na wysoki śnieg 180 pasażerów nie może wysiąść z wagonów. Kolej zdecydowała o wysłaniu na miejsce spalinowej lokomotywy.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Kilku biskupów udzieliło wiernym dyspensy na piątek 2...

Kościół

Kilku biskupów udzieliło wiernym dyspensy na piątek 2...

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Uroczystość NMP Królowej Polski w 2026 r. nie odbędzie...

Kościół

Uroczystość NMP Królowej Polski w 2026 r. nie odbędzie...

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w...

Niedziela Kielecka

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w...

Kard. Ryś przeprowadził zmiany w kurii krakowskiej. Ks....

Kościół

Kard. Ryś przeprowadził zmiany w kurii krakowskiej. Ks....

Kraków: wiadomo, kto będzie osobistym sekretarzem kard....

Kościół

Kraków: wiadomo, kto będzie osobistym sekretarzem kard....

Polska gospodarzem Taizé 2026/2027!

Kościół

Polska gospodarzem Taizé 2026/2027!

Nakazane święta kościelne w 2025 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2025 roku

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Wiara

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój