Reklama

Emaus na podkarpaciu

Niedziela przemyska 14/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W przeżywanym okresie wielkanocnym śpiewamy dawną pieśń naszych ojców, której ósma zwrotka brzmi: „Łukasz z Kleofasem, obaj jednym czasem, szli do miasteczka Emaus, spotkał -ci ich Pan Jezus. Alleluja”.
Emaus to nieistniejące dzisiaj miasto, usytuowane w czasach Pana Jezusa w odległości 30 km na zachód od Jerozolimy. Na tle materialnego niebytu trwa jego pamięć związana z wielkanocnym objawieniem się Pana Zmartwychwstałego swym uczniom - Kleofasowi i Łukaszowi Ewangeliście (Łk 24. 13-35). Jedną z form tej pamięci są, powstałe w okresie baroku, różne zwyczaje religijne, które w Europie Środkowej, także i w Polsce, nazywają się „szukaniem Zmartwychwstałego” lub „z grobu Powstałego”. Byty to, odbywane wczesnym rankiem wielkanocnym, procesje (również konne) po polach, z orkiestrą i śpiewami wielkanocnymi. Uczestniczyli w nich młodzi mężczyźni.
Ewangeliczne Emaus swoje duchowe i materialne ślady pozostawiło również na ziemi podkarpackiej. W samym Krośnie, przy ul. Kletówki, znajduje się kaplica Emaus pw. Świętego Krzyża z XVIII w., którą w skromnej formie wybudowali miejscowi jezuici. Urządzali oni do niej wielkanocne procesje z młodzieżą uczącą się w ich kolegium. Po kasacie jezuitów, miasto w jej sąsiedztwie usiłowało założyć cmentarz parafialny. W 1930 r. do istniejącej kaplicy dobudowano prezbiterium, zakrystię i portyk. Z tego roku pochodzi też ołtarz główny, wykonany przez miejscowego snycerza Apoloniusza Kędzierskiego. W czasach komunistycznych kaplica Emaus służyła za punkt katechetyczny, do którego zmierzały dzieci i młodzież z odległych dzielnic Krosna.
Zwyczajowy Emaus, w formie wielkanocnego świętowania, zakorzenił się również w Rymanowie. Górujące nad miastem wzniesienie nazywane było Kalwarią. W 1745 r. stała tam już murowana kaplica, prawdopodobnie fundacji Józefa Ossolińskiego, wojewody wołyńskiego. Z nabożeństw, które tam urządzano, wykształtował się zwyczaj obchodzenia uroczystości wielkanocnej Emaus, w miejscowym języku tzw. Meus. Gromadził on radosnych parafian w drugi dzień Świąt, ze święconym jajkiem i kiełbasą. Emaus rymanowski został ubogacony przez właściwą Kalwarię, założoną przez Annę i Stanisława Potockich (1876 r.). Zniszczone podczas II wojny światowej kaplice stacyjne i dróżki odbudowała w 1982 r. miejscowa wspólnota parafialna, wznawiając również swój tradycyjny Meus.
Emaus wiąże się także z Korczyną, miejscem urodzenia św. Józefa Sebastiana Pelczara biskupa. Tak bowiem nazywa się Dom Księży Seniorów, usytuowany w bliskim sąsiedztwie rodzinnej zagrody Świętego. Mieszkańcy tego domu zdają się prosić Pana: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił” (Łk 24, 29). Jako Kapłani Seniorzy mają za sobą dziesiątki lat kapłańskiego życia. Na przebytej drodze zapewne mieli trochę radości i ludzkiej satysfakcji. Nie brakowało im trudów, przykrości i cierpienia. Dziś pozostają dla nich słabości i choroby. Może rodzić się więc bolesna pokusa, jak u tamtych przed dwoma tysiącami lat - „a myśmy się spodziewali czegoś innego”. Stąd w korczyńskim Emaus, na kapłańskiej drodze życia staje Pan Jezus, by swoim zmartwychwstaniem umacniać wiarę, a łamanym Chlebem dawać swoje Życie. Czyni to również przez posługę innych ludzi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2005-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Czy Kościół zawsze musi być śmiertelnie poważny?

2026-07-03 21:42

Adobe Stock

Czy Kościół zawsze musi być śmiertelnie poważny? Ks. Wojciech Węgrzyniak, ceniony biblista i kaznodzieja, przekonuje, że poczucie humoru jest jednym z najpiękniejszych darów, a wiara nie wyklucza radości. Jego najnowsza książka „Anegdoty z koloratką” to zbiór autentycznych historii, które bawią, wzruszają i skłaniają do refleksji.

Więcej ...

Modlitwa do Maryi, Królowej Pokoju

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore

Adobe Stock

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore

Więcej ...

11-letni Leonardo dał piłkę Papieżowi: Niech inne dzieci będą szczęśliwe

2026-07-04 17:07

Vatican edia

Leonardo Derek, chłopiec pochodzący z Ghany, opowiedział Leonowi XIV, jak jego historia zaczęła się na Lampedusie. Stracił mamę, przybył na wyspę sam, płacząc. „Przekazałem Papieżowi piłkę, żeby ją przekazał innemu dziecku. Bo kiedy przybyłem na Lampedusę i płakałem ktoś też mi dał piłkę, abym nie płakał” – powiedział chłopiec Vatican News

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Dominikanie przestrzegają przed...

Polska

Dominikanie przestrzegają przed...

Komunikat Metropolity Katowickiego dotyczący statusu...

Kościół

Komunikat Metropolity Katowickiego dotyczący statusu...

Cud eucharystyczny w Legnicy: Krzyk Boga, który wstrząsa...

Kościół

Cud eucharystyczny w Legnicy: Krzyk Boga, który wstrząsa...

Obejrzyj przedpremierowo film

W wolnej chwili

Obejrzyj przedpremierowo film "Mistyczka"!

Ksiądz zmarł nagle podczas Mszy św. Zaatakowała i...

Kościół

Ksiądz zmarł nagle podczas Mszy św. Zaatakowała i...

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

USA: Zakonnica zatrzymana przez służby imigracyjne w...

Wiadomości

USA: Zakonnica zatrzymana przez służby imigracyjne w...

Watykan ogłosił ekskomunikę po konsekracjach biskupów...

Kościół

Watykan ogłosił ekskomunikę po konsekracjach biskupów...

Powstało pierwsze w Polsce i Europie Sanktuarium...

Kościół

Powstało pierwsze w Polsce i Europie Sanktuarium...