- Ojcze, Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że „Małżeństwo, to przymierze, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia” (KKK 1601). Samo słowo „przymierze” kojarzy się nam raczej ze sposobem, w jaki to Bóg chciał przez wieki wiązać się z człowiekiem...
- Bóg nie chciał i nie chce być Bogiem bez zobowiązań. Gorąco pragnął związać się na dobre i na złe z ludem, który sobie wybrał na wyłączną własność. Nie poprzestał na rzuconych w przelocie kilku słowach obietnicy, ale zawarł przymierze: z Abrahamem, z Mojżeszem, a wreszcie - u szczytu historii zbawienia - w Ciele i Krwi Jezusa Chrystusa. Znamy opis przymierza, jakie Bóg zawiera z Abrahamem. Według izraelskich zwyczajów, kazał ułożyć przepołowione zwierzęta i przeszedł pośrodku nich, a pochłonął je ogień ofiarny. Gdy Izraelici zawierali przymierze między sobą, to jeden mówił drugiemu, językiem tych symboli: „Jeżeli nie dochowam przymierza, to niech mnie spotka los tych rozpołowionych zwierząt; śmierć dla mnie, jeśli nie dochowam wierności przymierzu”. Bóg zawarł przymierze w taki sam sposób. Gdy więc człowiek nie dochował wierności przymierzu, powinien zginąć. Bóg jednak powiedział: „Zostań, Ja pójdę za ciebie… na Krzyż”.
- Katechizm nazywa przymierzem małżeństwo kobiety i mężczyzny...
Reklama
- Tak, ponieważ wskazuje na to, co istotne, mianowicie, że w przymierzu małżeńskim mamy być dla siebie obrazem Jezusa Chrystusa. Jeżeli więc przymierze małżeńskie sypie się czy kuleje z winy żony, mąż powinien - naśladując Chrystusa - wziąć na siebie cały ciężar. Jeżeli przymierze kuleje z winy męża, to żona - naśladując Chrystusa - powinna wziąć na siebie cały ciężar. Logika przymierza małżeńskiego jest bowiem inna niż logika kontraktu małżeńskiego. Według logiki czysto ludzkiej, nie dochowujesz warunków - nie chcę cię znać. Logika przymierza małżeńskiego jest zupełnie inna: gdy druga strona nie dochowuje warunków, musimy podjąć się walki o nią, a wręcz oddać za nią swoje życie, stając się żywym obrazem Boga, który - w imię wierności Przymierzu - swoje życie oddał za nas. Oto logika, którą trzeba zauważyć i której trzeba się uczyć. Nie jest to logika ucieczki z pola walki bądź szukania tego, co dla nas wygodne, ale logika Krzyża! Ta logika sprawia, że nie zgłaszamy do siebie pretensji ani nie pielęgnujemy do siebie żalu. To, co między nami jest nie tak, komunikujemy sobie z miłością i głębokim szacunkiem, a potem podejmujemy walkę. Walkę w imię Boga, w imię miłości. Walkę, która ma być obrazem tej walki, jaką Bóg podjął o każdą i każdego z nas. Gdy ludzie stracili jego przyjaźń, Bóg nie pozostawił ich samym sobie. Podobnie, gdy mąż czy żona straci naszą przyjaźń, gdy stracimy wspólny rytm, gdy zaczniemy wyczuwać zgrzyty w naszym życiu małżeńskim, to tak jak Bóg, musimy podjąć walkę. Musisz wziąć na siebie ciężar. To jest nasze powołanie w imię sakramentu małżeństwa. Nie wolno nam zostawić żony czy męża samym sobie.
- Trzeba tworzyć wspólnotę całego życia i na całe życie?
- Słowo przetłumaczone w Katechizmie jako wspólnota - w oryginale brzmi: communio. Tekst mówi, że żyjąc logiką przymierza małżeńskiego, małżonkowie tworzą ze sobą wspólnotę całego życia. Żyć logiką przymierza, to mieć świadomość, że druga strona mnie nie opuści, nie ucieknie w kąt, nie zacznie używać argumentu łez, ani upuszczanych talerzy, czy pięści tłukących rozpaczliwie w ścianę. Mieć świadomość, że nie opuści w mojej głupocie, w moim zagubieniu czy niewierności, ale podejmie walkę. Jeśli mąż i żona wie, że druga strona nie opuści i że podejmie walkę, to dzięki tej pewności tworzą ze sobą wspólnotę całego życia.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



