Bp Ryszard Karpiński w homilii wygłoszonej podczas uroczystej Mszy św. inaugurującej nawiedzenie mówił o historii kościoła i wielokrotnie nawiązywał do duchowości karmelitańskiej, która wiąże się z wezwaniem świątyni. Dębowy ołtarz główny, wykonany w stylu barokowym, przedstawia bowiem Matkę Bożą przekazującą szkaplerz św. Szymonowi Stockowi. Początkowo ołtarz znajdował się w drewnianym kościele. Na początku lat 90. postawiono jednak nową świątynię, do której przeniesiono wyposażenie. Nowy kościół uroczyście dedykował w 1994 r. bp Ryszard Karpiński. Kaznodzieja mówił ponadto o dwóch charakterystycznych znakach parafii. Jednym jest znak krzyża, który umieszczony na wieży kościoła zwraca uwagę przechodniów i mieszkańców okolicznych domostw na swoją zwycięską moc. Drugim jest szkaplerz, który przypomina wiernym o duchowej opiece Maryi nad całym światem, o Jej duchowym macierzyństwie.
Po uroczystej Mszy św. rozpoczęło się czuwanie przed obrazem Matki Bożej. Zainicjowane zostało o godz. 19.30 przez młodzieżowy zespół muzyczny „Boża radość”. Od godz. 22.00 czuwali mieszkańcy miejscowości Wolica i Izabelmont. Godzinę później zebrani w kościele wierni udali się na pobliski cmentarz, aby modlić się za zmarłych parafian. Po pasterce w intencji powołań kapłańskich przed obrazem Maryi zgromadzili się mieszkańcy Dębicy i Wielkolasu, o godz. 2.00 zastąpili ich parafianie z Glinnika i Wielkiego, o godz. 3.00 - Sosnówki, Michałowa, Marcinowa, od godz. 4.00 - Abramowa. Następnie przywilej czuwania przypadł w udziale miejscowemu Legionowi Maryi, a następnie Kółkom Różańcowym. Między przedpołudniowymi Mszami św., godziny czuwań miała również młodzież gimnazjalna, przedszkolacy oraz dzieci szkolne. O godz. 14.00 młodzież zastąpiła Oaza Rodzin. Znaczna część parafian wzięła też udział we Mszy św. kończącej nawiedzenie.
Liczny udział wiernych ucieszył i zaskoczył samych parafian, jak i Księdza Proboszcza, duszpasterzującego w Abramowie od 1991r. - Zaskoczyło mnie, że mimo niepogody ludzie przychodzili aż tak tłumnie - mówi ks. Czesław Puliński, podkreślając, że wierni przyjeżdżali z odległych miejscowości, często rowerami, a nawet szli kilka kilometrów. - Bardzo ładnie wypadło czuwanie, w którym licznie uczestniczono. Nawet w nocy wypełnione były wszystkie 34 ławki, mające po siedem miejsc siedzących każda - mówi Ksiądz Proboszcz. Jedną z przyczyn frekwencji były dobrze przeprowadzone misje poprzedzające nawiedzenie. - Wydawałoby się, że dobre rekolekcje to takie, w których ksiądz przemawia „jak grom z jasnego nieba” i że czasem trzeba nawet krzyknąć, coś ostrzej i głośniej powiedzieć, żeby do ludzi w ogóle dotrzeć - dzieli się spostrzeżeniami Ksiądz Proboszcz. - Tymczasem nasi rekolekcjoniści byli bardzo spokojni, można powiedzieć wyważeni, a jednak ludzie słuchali z uwagą. Widać było, że ich słowa przemawiają do nich. To zaowocowało podczas peregrynacji.
- Bardzo głęboko przeżyliśmy poczucie jedności z Bogiem i innymi. Myślę, że peregrynacja powinna wnieść miłość do naszego życia; te relacje miłości powinny pojawić się w kontakcie między sąsiadami. Chyba teraz zbliżymy się do siebie, będziemy się bardziej rozumieć - mówi pięćdziesięcioletnia Danuta. - Moim marzeniem jest, żeby tak było zawsze, a nie tylko od święta. Tym, co jednoczy, jest solidarność; fakt, że wszyscy wszystko zostawiają i idą np. na Apel Jasnogórski - mówi pani Basia. - Owoce nawiedzenia, jakich oczekujemy w Abramowie, to zwiększona frekwencja podczas niedzielnych Mszy św. - ocenia Ksiądz Proboszcz. Rozwiązanie wielu problemów, z którymi borykają się parafianie, wymaga szczególnego błogosławieństwa i wstawiennictwa Matki Bożej i o nie żarliwie prosili wierni.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



