Zakończyła się Msza św. Kapłan i ministranci powrócili do zakrystii, zamilkły organy, kościelny dzwoni kluczami, bo chce iść już do domu, ktoś w ostatniej ławce kończy odmawiać Różaniec. A my zamykamy za sobą drzwi kościoła i biorąc pod rękę swoją drugą połowę, wracamy do domu.
Eucharystia dobiegła końca. Po spotkaniu z tym, co niepojęte, możemy wracać do swojej codzienności. Przekraczając próg kościoła, wracamy do świata, który przynieśliśmy ze sobą na spotkanie z Jezusem: do rodziny, pracy, przyjaciół i tych, którzy nam źle życzą.
Niedobrze jest, gdy Msza św. jest czymś oddzielonym od naszej codzienności, od naszego życia. Ona ma stawać się dla nas źródłem i szczytem1: ma nas wypełniać i inspirować, prowadzić i pouczać, do niej chcemy dostosowywać nasze życie i ona ma nas ożywiać.
Dlatego wychodząc z kościoła, nie zamykamy za sobą drzwi, nie odkreślamy kolejnego punktu dnia, nie wzdychamy z ulgą: nareszcie się skończyło! Koniec Mszy św. ma stać się dla nas początkiem. Dlatego nie warto od razu uciekać z kościoła, lepiej zostać na chwilę, by pomodlić się w ciszy i podziękować Panu Bogu za Mszę św. i kolejny dzień, tydzień naszego życia. A sam powrót do domu niech nie będzie czasem sporów i namiętnych dyskusji, lecz czasem pojednania i przebaczenia, czasem pokoju i dobroci. Wychodząc z Eucharystii, mamy wracać do swoich dobrych czynów. Mamy starać się być choć odrobinę inni, bardziej otwarci, spokojniejsi, gotowi do pomocy. Bóg dał nam całego siebie! My mamy Go naśladować.
Czas powrotu do domu, czas modlitwy w kościele po Mszy św. może być czasem zastanowienia się nad tym, co mogę, co powinienem zmienić w moim życiu. Może coś podpowiedziały mi mszalne czytania, a może zainspirował mnie kaznodzieja? A może po prostu przyjęta Komunia św. uświadomiła mi, że nie mogę pozostać bierny! Że nie mogę wyjść z kościoła takim samym jak tam wszedłem. Bo przecież spotkałem mojego Stwórcę i mojego Zbawiciela. Więcej: zabieram Go ze sobą, bo On wypełnił mnie, bym ja Nim wypełnił moją codzienność i moje relacje, moje decyzje i postanowienia.
Zamknięte drzwi to nie zamknięte serce. Powrót do domu to nie ucieczka. Koniec Mszy św. to nie zamknięcie moich zobowiązań wobec Pana Boga, lecz otwarcie nowej księgi, w której mam zapisywać swoje dobre czyny.
1 por. Konstytucja o Liturgii Świętej Soboru Watykańskiego II, 10.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



