Ks. Tomasz Gierasimczyk: - Mówi się, że Wielki Post trwa czterdzieści dni, ale czterdzieści dni po Środzie Popielcowej wypada Niedziela Palmowa, a do Wielkanocy pozostaje jeszcze tydzień. Jak to wytłumaczyć?
Ks. dr Zbigniew Kobus: - Środa Popielcowa rozpoczyna okres Wielkiego Postu, który w języku łacińskim nosi nazwę Quadregesima (czterdzieści dni). Długość tego okresu związana jest z symbolicznym czasem 40 dni, który często pojawia się w Biblii: wody potopu zalewały ziemię przez 40 dni, pobyt Mojżesza na górze Synaj trwał 40 dni i 40 nocy, prorok Eliasz szedł na górę Horeb 40 dni i 40 nocy, 40 dni dzieliło mieszkańców Niniwy od zniszczenia, kiedy zaczął swą misję prorok Jonasz, oraz 40 dni pościł Chrystus na pustyni. Dlatego Sobór w Nicei w 325 r. wyznaczył czas 40 dni od Środy Popielcowej do Wielkiego Czwartku, bez niedziel, jako okres Wielkiego Postu.
- Na tle liturgicznej symboliki popiół jest znakiem bodaj najmniej estetycznym. Co oznacza ten kontrast?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
- W wielu religiach i kulturach popiół jest symbolem związanym z winą i śmiercią. W biblijnym przekazie na temat grzechu pierworodnego Bóg mówi do Adama: „W pocie oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Ostatnie słowa liturgia Kościoła powtarza rok w rok w Środę Popielcową, posypując głowy wiernych popiołem. Zwyczaj posypywania głów popiołem ma swoje korzenie w Piśmie Świętym. W Kościele pojawił się już w IV wieku w obrzędach licznych wówczas pokutników. W ten sposób rozpoczynali oni okres pokuty, kończący się pojednaniem w Wielki Czwartek.
W oficjalnej liturgii Kościoła obrzęd ten spotykamy w VII wieku. Zmieniająca się dyscyplina pokutna nabierała coraz bardziej charakteru duchowego. Dlatego Synod w Benewencie w 1091 r. polecił w Środę Popielcową posypywać głowy popiołem duchowieństwu i wszystkim wiernym. Popiół, którym posypuje się głowy wiernych, pochodzi ze spalonych gałązek palmowych, które były poświęcone rok wcześniej w Niedzielę Palmową.
Obrzędy Środy Popielcowej faktycznie noszą znamię pewnej surowości. Nie powinny jednak wydawać się czymś mniej estetycznym. Popiół to nic innego, jak oczyszczona przez ogień materia. Według starożytnych podań, z popiołów powstał do nowego życia legendarny Feniks. Rytuał posypania głów popiołem nawiązujący do śmiertelności nie oznacza zabijania nadziei, lecz przygotowanie dla niej odpowiedniego gruntu, na którym będzie mogła zakiełkować. Popiół stanowi ostateczną syntezę naszego ubóstwa, ponieważ prochem jesteśmy i w proch się obrócimy. Zdanie: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz” nie zostało usunięte z Mszału. Inne wezwanie: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” stanowi uzupełnienie pierwszego. Popiół jest wprawdzie końcowym etapem istnienia stworzenia, lecz jednocześnie użyźnia glebę dla wzrostu nowych pędów; niektórzy zaś pamiętają czasy, w których popiół używano do wybielania bielizny. W pewnym sensie każdy z nas jest wezwany do odrodzenia się z własnych popiołów i na własnych popiołach, gdzie miłosierdzie Boże daje siłę uzdrawiającego oczyszczenia i nowej płodności, czyli wlewa w serca nadzieję. Powaga natomiast nie ma nic wspólnego ze smutkiem, a radość - nic wspólnego z pójściem na łatwiznę, bowiem jednoczesne zachowanie surowości, z którą kojarzy się popiół, i wybuch radości spowodowanej nadejściem wiosny stanowią tajemnicę Wielkiego Postu.
- W Środę Popielcową przychodzi do kościoła więcej ludzi niż zazwyczaj. Więcej nawet niż w niedziele. O czym to może świadczyć?
- Świadczy to tylko o tym, że Środa Popielcowa w Kościele katolickim jest wielkim dniem, można powiedzieć, że jest świętem wzywającym do naprawy życia. Środa Popielcowa to początek drogi do święta Paschy, rozpoczęcie przygotowania do przeżywania tego, co jest sercem chrześcijaństwa, do święta nad świętami czy, jak częściej mówimy, do świąt wielkanocnych. Czas ten daje nam sam Bóg w trosce o nas samych. Urokiem Popielca jest to, że każe jasno spojrzeć w oczy grzechom i śmierci. Przypomina, że grzech jest grzechem, jest „świństwem” wobec Boga i wobec ludzi, jest krzywdą. Popielec przypomina nam śmierć, od której uciekamy, a która wciąż jest bliziutko. Popielec bez ceremonii, bez ceregieli, po prostu „rąbie” prawdę w oczy, mówi o grzechu i mówi o śmierci.
Bóg przez proroka Joela wzywa nas do całkowitego nawrócenia: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca a nie szaty”. Nie do połowy lub tylko trochę. Musimy rozdzierać serca nasze, a nie szaty, żeby to nie było coś zewnętrznego. To ma być nasze przygotowanie na Zmartwychwstanie.
- A może Popielec powinno organizować się częściej?
- Takie wezwanie niesie z sobą Wielki Post i takie otwiera szanse. Wszystko zaś rozpoczyna Popielec. Stąd owiane nadzieją mądre słowa niedawno zmarłego poety, ks. Jana Twardowskiego:
Od ciemnej grudki prochu,
która smoli ręce z namaszczeniem rzucanej w Popielcową Środę -
cichutka radość wzbiera.
O, rzuć prochu więcej,
na warkocz, na czuprynę, w książeczki, na brodę …
bo przecież od tej grudki - wiosna w drzwiach Kościoła,
będzie więcej dobrych spowiedzi i przyrzeczeń,
wiele rzeczy skradzionych powróci w czas krótki
- a wszystko się rozpocznie po prostu od Środy,
i właśnie od popiołu
… od smolącej grudki.
- Dziękuję za rozmowę.



