Na różny sposób, jak sądzę, duszpasterze realizują tegoroczny program duszpasterski. Mam nadzieję włączyć się w ten temat bycia uczniami Chrystusa i na swój, dla mnie możliwy, sposób. Dzisiaj chciałem napisać o ważności wspólnoty. Ojciec Święty w ostatniej encyklice „O nadziei chrześcijańskiej”, sporo miejsca poświęca leczeniu złego nawyku dążenia do zbawienia w pojedynkę (do tego też wrócimy). W polskim katolicyzmie ten indywidualizm jest mocno zakorzeniony, stąd może tak trudne do przebicia bariery na drodze organizowania różnych wspólnot parafialnych. Największy to, chyba, włączenie dorosłych jako lektorów do posługi Słowa, zachęcenie mężczyzn i młodzieży do wspólnot Żywego Różańca, a już drogą przez mękę jest tworzenie grup Akcji Katolickiej. Ale to właśnie z Akcji Katolickiej napłynęła do mnie inspiracja tej refleksji. Wobec tej formy realizacji się Kościoła mam sporo grzechów, zrodzonych z pokładów mojego sceptycyzmu. Mam nadzieję, że kiedyś wproszę się do ks. asystenta Józefa Niżnika na „nawracającą” mnie rozmowę. Pierwsze światła „Damaszku” już się pojawiły. A dotarły do mnie z Domaradza. W tej parafii organizujemy świąteczne spotkanie pielgrzymkowej grupy św. Kazimierza. Ustalając telefonicznie termin i szczegóły spotkania z siostrą Elżbietą zostałem poproszony o modlitwę w intencji innej z sióstr pielgrzymkowych. - Niech ksiądz się pomodli za naszą siostrę. Jest poważnie chora, właśnie jutro wybiera się na operację i wszyscy się bardzo niepokoimy. I tu nastąpił tekst, który mnie powalił z konia mojego sceptycyzmu i pewnej pychy. - Rozdzwaniam po wszystkich znajomych z Akcji Katolickiej i mam nadzieję, że ta modlitwa zaowocuje. Jeszcze raz proszę o modlitwę.
Z trudem Józef znalazł miejsce narodzin dla Jezusa. Ale przecież to nie rozwiązywało kłopotów. Jakąż radością dla Świętej Rodziny musiał być widok ubogich pasterzy, którzy przynieśli to, co mieli. Skromnie, ale serdecznie. Uboga stajenka zabłysła promieniami światła zrodzonego z bogactwa wspólnoty. Staram się wczuć w smutek i niepokój naszej chorej siostry pielgrzymkowej, ale też i próbuję zrozumieć, jak wielką pomocą jest dla niej świadomość, że tak wielu ludzi modli się za nią. Modlą się jak umieją - ale szczerze, bo to ich siostra ze wspólnoty Akcji Katolickiej.
Niech te słowa i dla Was, Drodzy Czytelnicy, będą swoistego rodzaju „Damaszkiem” nawrócenia z nadmiernego indywidualizmu wiary. Rozejrzyjmy się po parafialnym „gospodarstwie”. Jestem pewny, że znajdzie się miejsce dla każdego, na miarę jego możliwości, uzdolnień i wiary w moc wspólnoty. Skoro Jezus powołał dwunastu, potem jeszcze siedemdziesięciu dwóch, a wszystkich wysłał po dwóch, to miał w tym określony cel. A był Najlepszym Nauczycielem. W roku szczególnego uczestnictwa w tej szkole, jako Jego uczniowie nie możemy pominąć i tego aspektu drogi za Mistrzem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



