W stronę demokracji totalnej
Ustawa dekomunizacyjna upadła w Sejmie - obalili ją wspólnymi głosami posłowie SLD, PSL i Unii Wolności. Odpadł chyba ostatni już "listek figowy", ukrywający serdeczną i bliską współpracę Unii Wolności z b. komunistami. Ustawa upadła - ale problem pozostał: problem politycznej odpowiedzialności za tę część "imperium zła", jaką stanowił PRL. W niniejszym numerze Niedzieli o dekomunizacji pisze obszernie poseł Czesław Ryszka w artykule Postkomunistyczne dziedzictwo. Istnieje głębszy aspekt sprawy. Demokracja funkcjonuje dobrze, gdy szanuje wartości moralne: sprawiedliwość, odpowiedzialność... Gdy usiłuje sama tworzyć normy moralne - staje się niebezpieczna i bliska totalizmowi. Głosy posłów SLD, PSL i UW odrzucające choćby nawet tylko polityczną odpowiedzialność za komunizm w Polsce (bo tylko o taką odpowiedzialność chodziło) są triumfem totalniackiej demokracji nad demokracją szanującą moralność i etykę. Odrzucenie ustawy dekomunizacyjnej otwiera kolejną furtkę dla demokratycznego " róbta, co chceta", niepowściąganego nawet względami moralności publicznej.
Niebezpieczne pomysły podatkowe
Ministerstwo Finansów intensywnie poszukuje pieniędzy w kieszeniach obywateli, pewnie dlatego, żeby nadrobić straty powstałe z winy tego resortu. Słyszy się ostatnio o projekcie opodatkowania podatkiem na ZUS wszystkich umów pracy na zlecenie i umów o dzieło! Wielu obywateli w kraju tylko dlatego pracuje - ma pracę - że zgadza się na takie właśnie formy zatrudnienia: umowy-zlecenia lub umowy o dzieło. Ich pracodawców nie stać na inny kontrakt o pracę, związany z poważnymi wydatkami podatkowymi. Istnieje nader poważna obawa, że objęcie wszystkich umów-zleceń i umów o dzieło podatkiem ZUS spowoduje utratę pracy przez osoby dotąd w takich formach zatrudnione! Czy autorzy tych projektów zdają sobie sprawę, że zwiększą w ten sposób bezrobocie i wyślą wielu mających dziś pracę obywateli po zasiłki do urzędów zatrudnienia? Że wepchną wielu pracujących dziś Polaków do getta trwałej biedy?... U podstaw tego rodzaju pomysłów - nowych obciążeń fiskalnych obywateli - leży najwyraźniej przeświadczenie, że lepszy obywatel na garnuszku państwa, "na zasiłku", niż pracujący, nie wykluczony z rynku pracy, własną pracą zarabiający jeszcze na życie. Zważywszy, jak poważną część tzw. pomocy społecznej przechwytuje w różnych formach biurokracja państwowa, można obawiać się, że i to rozwiązanie dyktowane jest głównie jej interesem...
Łódka czy wódka?
Mimo że reklamowanie napojów alkoholowych jest w Polsce zabronione, to jednak w telewizji, radiu, prasie, a także na billboardach można zobaczyć lub usłyszeć reklamy, które - choć pozornie dotyczą czegoś innego - w istocie budzą u odbiorców jednoznaczne skojarzenia z wódką bądź piwem wcale nie bezalkoholowym. Sprawa omijania przepisów przez producentów napojów alkoholowych była już wielokrotnie dyskutowana. Kompetentne osoby i instytucje, jak: Przewodniczący Senackiej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, nie miały wątpliwości, że nielegalna i omijająca obowiązujące prawo kampania promocji napojów alkoholowych w polskich mediach jest faktem. Ostatnio do Ministra Sprawiedliwości wpłynął wniosek posła Antoniego Szymańskiego, który prosi Hannę Suchocką o nadanie biegu sprawie. Jego zdaniem, kampania reklamowa jachtu "Bols Sport Travel", prowadzona w mediach i na billboardach, jest przez widzów postrzegana jako reklama alkoholu, a nie jachtu lub rejsu. Poseł argumentuje, że chociaż przekazy reklamowe nie używają wprost określenia "wódka Bols", jednakże posługują się logo " Bols Sport Travel", które jest łudząco podobne do logo wódki "Bols". Zaś sam zwrot "łódka Bols" ma brzmienie niemal identyczne jak " wódka Bols" i podobieństwo to jest - zdaniem Posła - świadomie wykorzystywane w reklamach radiowych i telewizyjnych. Antoni Szymański, zarzuca producentowi, że w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej prowadzi kampanię reklamową, zakamuflowaną jako promowanie jachtu "Bols Sport Travel" oraz akcji naboru chętnych na rejs jachtem. Sprawa, czy w tej konkretnej reklamie chodzi o łódkę, czy też o wódkę, była już badana przez prokuraturę, która jednak odmówiła prowadzenia postępowania w tej sprawie, powołując się na fakt, iż przepisy karne zawarte w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi dotyczą ściśle reklamy alkoholu i nie mogą być stosowane, gdy reklama nie zachęca wprost do spożywania konkretnego alkoholu. Wiele osób uważa jednak, że takie interpretowanie ustawy jest błędne, ponieważ intencją ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi jest zakazanie każdej formy reklamy napojów alkoholowych. Współczesna reklama posługuje się różnorodnymi środkami, powszechnie mamy do czynienia z przekazami reklamowymi, których zadaniem jest wypromowanie nazwy produktu lub usługi bez eksponowania samego produktu, celem jednak jest zawsze zwiększenie sprzedaży danego produktu lub usługi. Zdaniem Posła, dalsze tolerowanie reklamy wódki "Bols" jest sprzeczne z prawem i stanowi czytelny sygnał dla społeczeństwa, iż można bezkarnie łamać obowiązujące przepisy, pod warunkiem, iż dokona się tego w sposób pozornie zgodny z prawem. Jest to równie, a może nawet bardziej demoralizujące, jak reklamowanie alkoholu.
R.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



