Reklama

Jezus Chrystus nadzieją Europy

Niedziela Ogólnopolska 46/1999

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. ZBIGNIEW SUCHY: - Księże Arcybiskupie, relacje z Rzymu pozwoliły nam duchowo uczestniczyć w tym ważkim wydarzeniu i śledzić synodalne refleksje. Jaki był udział Ojca Świętego w tych spotkaniach?

ARCYBISKUP JÓZEF MICHALIK: - Ojciec Święty jest głową każdego synodu. On przygotowuje i wskazuje główne kierunki pracy takiego zebrania. Tym razem Ojciec Święty zaszczycił nas swoją bezpośrednią obecnością na wszystkich dziewiętnastu sesjach. Sam Synod pracuje na sesjach generalnych oraz w grupach. Mówiąc o obecności Ojca Świętego, mam na uwadze, oczywiście, sesje generalne. Ojciec Święty nie interweniował, nie ukierunkowywał dyskusji, ale z wielką dyskrecją i uwagą słuchał każdego wystąpienia. W czasie przerw przyjmował ojców synodalnych - niektóre z tych spotkań miały miejsce w auli synodalnej, wszystkich też zapraszał do pobliskiego Pałacu Apostolskiego na obiad i dłuższą rozmowę przy stole. Obecność papieża na synodach nadaje obradom szczególny wymiar. Mówcy wiedzą, że to, co mówią, jest ważne i spotyka się z wielką troską Namiestnika Chrystusa. Papież wracał nieraz wcześniej z przerwy i siedząc w swoim fotelu, miał okazję, żeby porozmawiać z wchodzącymi na salę uczestnikami obrad. Każdy też miał możliwość takiego krótkiego spotkania. Obecność Jana Pawła II uświadamiała nam, jak ważny jest ten synod, skoro tak pilnie uczestniczył w nim Ojciec Święty.

- W trakcie obrad synodalnych pojawiły się informacje o protestach pewnych środowisk, np. w Austrii - "My też jesteśmy Kościołem" - przeciw rzekomo nielicznej reprezentacji świeckich. Proszę o parę uwag i refleksji na ten temat.

- W samym Rzymie pojawiły się w prasie głosy, że za mało mówi się o Synodzie. Sądzę, że ich źródłem była tendencja mediów do szukania sensacji. Tymczasem trudno tu o sensację. Przyznam, że nawet nie wiedziałem o tych protestach. Z perspektywy problemów Europy nie bardzo się już takimi zarzutami przejmowano. Protestujący muszą pamiętać, że jeśli "my jesteśmy Kościołem", to ten termin ogarnia także kapłanów i biskupów. Kościół to nietylko grupa świeckich, która chce w jakiś sposób zaistnieć i wykazać swoje zainteresowanie, która ma głos, ale i wszyscy inni członkowie Kościoła są za Kościół odpowiedzialni. W tym Kościele musi się znaleźć miejsce i na chrzest, i na kapłaństwo, bo inaczej będzie to niepełny Kościół. Jest to tendencja - można powiedzieć - redukcyjna, ze strony tych reformatorskich środowisk. Taka koncepcja Kościoła uzurpuje sobie prawo do poddawania pewnych tematów pod dyskusję i wywierania nacisku na zmiany dotychczasowego stylu i życia Kościoła. Warto zapytać o owoce działań grupy o pięknie brzmiącej nazwie "My jesteśmy Kościołem" - czy są one pożyteczne, czy zachęciły ludzi do życia wiarą, czy zgromadziły na modlitwie, czy ubogaciły diecezje nowymi powołaniami? O niczym takim nie słychać i dlatego zalecam ostrożność w naśladowaniu tego wzorca. Jeśli chodzi o obecność świeckich, w tym także kobiet, na Synodzie, to była ona wystarczająca, aby stała się świadectwem ukazującym nowe problemy jawiące się wśród kobiet Kościoła i świata. Świeccy zabierali głos. Piękne było świadectwo starszej już niewiasty Irminy Alberti, która wyjaśniała, skąd się biorą trudności w dialogu katolicko-prawosławnym w Rosji. Ze wzruszeniem też wysłuchaliśmy świadectwa dziewczyny z Sarajewa, któraopisała bolesne przeżycia swoje i innych ludzi w czasie długotrwałych bombardowań. Jej wypowiedź przepełniona yła chrześcijańskim przebaczeniem i miłością.

Jakie są największe zagrożenia dla zrealizowania tematyki synodalnej? Jakie nurty zagrażają obecności Chrystusa w życiu społeczeństw, a zatem zagrażają nadziei?

Jednym z zagrożeń jest apatia, która panuje w wielu Kościołach, zwłaszcza tych, które od dawna żyją w pełnejwolności. Ciekawe, że wielu przedstawicieli Kościołów, które wychodzą z ucisku, podkreślało, że właśnie zmagania ze zniewoleniem zewnętrznym umacniały wspólnoty eklezjalne w tych państwach. Obecne odbudowywanie struktur także bardzo mobilizuje do działania zarówno kapłanów, jak i laikat. Zmęczenie duchowe może zagrażać nam właśnie wtedy, gdy nie widać skutków pracy, albo kiedy kąkol nam wyrósł zamiast dorodnego ziarna. Jest to dowód, że oprócz nas ktoś inny "pracuje" i sieje. Najważniejsze, aby nie zapomnieć, gdzie tkwi prawdziwa siła naszego oddziaływania: w Bogu, który otwiera serca i daje wzrost. Drugim często ujawnianym zagrożeniem były słowa o zmęczeniu strukturami. Wygląda na to, że trudno jest pracować, kiedy struktury zostały pozbawione ożywczej obecności Ducha Świętego. Wtedy ważniejsze od modlitw, ofiar i cierpień stają się statystyki, wyliczenia, przetargi. Ludziom trzeba pokazywać drogi nadziei. Chociażby misje na Wschodzie, ale i w Afryce - one przecież wołają o ludzi, o większą pomoc dla rozwinięcia swoich możliwości. To zadanie dla wszystkich parafii i diecezji, które je będzie ożywiać. Kościół rezonuje problemy i niepokoje świata. Proszę zauważyć, że to zmęczenie strukturami i zniechęcenie do działań pozornych odnotowuje się także w świecie polityki. Padają systemy przeżyte. W Kościele jest inaczej - tu wiara powinna przeniknąć każdą formę działania, każde stowarzyszenie i wspólnotę, dostarczając motywów nadziei szerszej - eschatologicznej. Inne zagrożenie to próby instrumentalnego wykorzystania Kościoła. Zauważa się tendencje do upolitycznionego wykorzystywania Kościoła. Oczywiście, jest to poważne zagrożenie. Kościół nie odcina się od polityki w rozumieniu troski o dobro wspólne, nie odmawia posługi słowa i sakramentów nikomu, kto szczerze szuka pomocy łaski na drodze do zbawienia, ale boi się o zinstrumentalizowanie swojej posługi. Popieranie idei sprawiedliwości społecznej i miłosierdzia chrześcijańskiego jest bezpieczne. Popieranie ludzi, którzy przed wyborami głoszą te idee, bywa ryzykowne. Kolejnym zagrożeniem jest próba unifikacji myślenia i zachowania. Służą temu całe potężne środki medialne. Dla przykładu - proszę zauważyć, jak media wykreowały nieprawdziwy obraz Amerykanów. Każdy, kto był w Ameryce, wie, że Amerykanie nie ubierają się i nie zachowują tak, jak to przedstawiają ich filmy. Ale co innego mówiono Europie. Mało tego, mimo że sami Amerykanie się przed tym bronią, obraz medialny wraca do nich z Europy i niejako unifikuje ich indywidualność. Myślę, że ten przykład w jakiś sposób obrazuje to zagrożenie, które - w moim odczuciu - jest bardzo niebezpieczne, zwłaszcza w sytuacji, kiedy wielu ludzi rezygnuje z lektury książek czy osobistych spotkań. Obraz TV, wpajany z całą mocą owej sugestywności, czyni ogromne spustoszenia w umysłach ludzi. Myślę, że najdotkliwiej te pokaleczenia dotknęły rodzinę, która jest dzisiaj chora wszędzie, we wszystkich krajach. A dzieje się tak dlatego, że jest niezrozumienie ojcostwa, macierzyństwa, niechęć do kolejnego dziecka, które traktowane jest jak agresor. Zabito naturalny odruch odczucia, że każde kolejne dziecko jest wielkim darem dla rodziny i dla społeczeństwa, które się wzmacnia życiem. Każde dziecko jest promykiem nadziei na przyszłość. W niektórych krajach Europy dostrzega się dzisiaj skutki tego zagrożenia, podejmuje się działania mające na celu związanie kobiety z macierzyństwem. Niestety, nawet bodźce materialne nie odnoszą skutku. Europa poraniona unifikacją umiera demograficznie. Następne zagrożenie to wybujały indywidualizm w życiu wiary. Ujawnia on wielki kryzys autorytetu. Każdy uważa siebie za absolutny podmiot interpretowania prawa naturalnego czy praw społecznych. Jest to trend bardzo mocny. Trzeba podjąć bardzo zdecydowane działania, polegające na odbudowaniu autorytetu Boga wśród ludzi. Trzeba wykazać troskę o to, by instytucje nie wchodziły z jednej strony zbyt brutalnie w prawa jednostki, ale też z drugiej strony ukazywać, że są pewne dziedziny życia, które domagają się działania zbiorowego, zabezpieczającego porządek, bo inaczej życie stanie się niemożliwe. Truizmem będzie porównanie, że przecież muszą być instytucje, które określają sposób poruszania się pojazdów, prawą czy lewą stroną. W innym przypadku totalny subiektywizm uniemożliwi komunikację. Podobnie w sferze praw moralnych. Oczekiwałem, że pojawi się jeszcze jeden temat, ale nie został wyakcentowany. Widać nie przyszedł jeszcze na to czas. Chodzi o nieśmiałość Kościoła w pewnych kwestiach, które zostały w mediach wyśmiane, jak choćby czystość przedmałżeńska, wierność małżeńska czy aborcja. Owszem, coraz częściej pojawiają się takie głosy, ale niezbyt powszechnie. Tymczasem potrzebne jest długofalowe, systematyczne przypominanie praw podstawowych dla życia,aby je uratować, a nawet uczynić bardziej ludzkimi.

- Z pewnością Synod stanowił sznsę wskazania zjawisk współczesnej Europy, które już w zarodku stanowią antidotum na zagrożenia. Są niejako zrębami budowli, które należałoby dalej wznosić.

- Jeden z Ojców przypomniał, że Europa zaczęła oddychać dwoma płucami: Wschodem i Zachodem. Nie krył, że właśnie od biskupów Europy Wschodniej Zachód oczekuje pewnych sugestii. "Jesteście wszak świadkami" - zauważył. Drugą nadzieją jest znaczna liczba powołań na Wschodzie. Ale dostrzegamy także pewne zagrożenie pesymizmem, który głosi, że Zachód nie ma powołań - a to jest nieprawda. Zwróciłem na to uwagę Ojcu Świętemu podczas jednego ze spotkań, mówiąc, że przecież w samym Rzymie Seminarium Duchowne jest pełne. Podobnie w Paryżu. Te przykłady są wskazówkami, że należy podjąć pracę powołaniową z młodzieżą i że przyniesie ona owoce.

- Jak zamierza Ksiądz Arcybiskup urzeczywistnić synodalne refleksje w tej małej ojczyźnie, jaką jest archidiecezja?

- Każdy temat synodalny był głosowany przez biskupów zgromadzonych na Synodzie w Rzymie. Właściwie nie było jakichś większych przeciwstawnych uwag. A więc biskupi uznali go za swój postulat. Będą nim żyć. Teraz materiały zostaną przekazane Ojcu Świętemu. Myślę, że w ciągu roku opracowany zostanie dokument, zawierający owoc obrad. Dokument ten będzie jakąś formą katechezy na poruszane tematy. Jego wskazania mają posłużyć do osobistej refleksji duszpasterzy i świeckich. W naszej archidiecezji, która zbliża się do zakończenia synodu diecezjalnego, będzie to okazja do pogłębienia refleksji w grupach synodalnych przez zainteresowanie ich problemami Kościoła w Europie. Trzeba dziękować Bogu za to, że wziął nas do Kościoła, do tej społeczności niosącej nadzieję zbawienia, i trzeba dzielić się dobrą nowiną o zbawieniu z innymi. Z wdzięcznością myślę o pracy, o czynnej trosce wobec życia poczętego, czego wyrazem są z jednej strony domy matki, a z drugiej - liczne domy rekolekcyjne, w których trwa żmudna praca formacyjna dla poszczególnych grup. Przygotowanie do życia w rodzinie obejmuje swą katechezą dorosłych kandydatów do małżeństwa. Jest to duży i ważny wysiłek duszpasterski. Należy cieszyć się troską o misje i misjonarzy, o biednych i potrzebujących. Te powody do radości z dokonanej pracy nie mogą nas usypiać. Trzeba mieć świadomość, że idą nowe czasy i one nas postawią wobec nowych problemów, przyniosą nowe zagrożenia. Idą czasy, które zmuszą każdego człowieka do deklaracji wiary i opowiedzenia się po stronie trwałych lub ulotnych wartości nie tylko słowem, ale i czynem. Ten przymus deklaracji będzie coraz mocniejszy w różnych sytuacjach życiowych. Świadomość zagrożeń, które dotknęły Zachód, a które - jak myślę - zostaną ujawnione w dokumencie synodalnym, pomoże duszpasterzom w pracy nad pogłębieniem poczucia odpowiedzialności świeckich za Kościół, a samym księżom posłuży jako inspiracja do osobistego pogłębienia wiedzy i wiary, aby potrafili pomóc świeckim w ich duchowym wzroście. Podsumowując, trzeba powiedzieć, że nie mamy powodów do kompleksów wobec Europy, ale też byłoby niechrześcijańskie i nieroztropne zamknąć się w sobie w poczuciu wyższości czy pychy.

- Bóg zapłać za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

1999-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Gorzkie żale

2026-02-16 09:56

Adobe.Stock.pl

Czy w kulturze instant i ucieczki od cierpienia jest miejsce na XVIII-wieczne Gorzkie Żale? "Modlitwa w drodze" udowadnia, że tak. Kameralne nagranie, łączące tradycję z nowoczesnością, to propozycja na Wielki Post dla szukających głębszego przeżycia pasyjnych treści.

Więcej ...

Uwaga! Na wschodzie silny mróz, na zachodzie - gołoledź

2026-02-16 13:24

Adobe Stock

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał alert I stopnia dla regionów w północno-wschodniej Polsce przed silnym mrozem. Dla części woj. dolnośląskiego wydano ostrzeżenia I stopnia przed opadami marznącymi.

Więcej ...

Jak to jest być młodą kobietą pracującą "za kulisami" Kościoła? Poznajcie historię Kamili, 25-letniej zakrystianki!

2026-02-16 20:40
Kamila - zakrystianka

Archiwum Kamili Suchańskiej

Kamila - zakrystianka

Czy 25-latka pracująca na zakrystii budzi zdziwienie? Na pewno. Co się takiego wydarzyło, że młoda kobieta już od niemalże 7 lat jest zakrystianką i… nie zamierza tej posługi porzucić? Mało tego, pokazuje ją również w mediach społecznościowych? Poznajcie Kamilę Suchańską z Częstochowy. W parafii św. Melchiora Grodzieckiego można ją spotkać przede wszystkim na zakrystii – podczas przygotowywania Mszy św., zajmującą się ornatami czy po prostu przyjmującą intencje Mszy św. Jak sama mówi, słyszała wielokrotnie, że „zakrystia to nie jest miejsce dla kobiet”, jednak… pragnie przełamać ten stereotyp i zaprosić do świata kościoła „za kulisami”.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Kacper Tomasiak dziękuje Bogu i medale oddaje również...

Wiara

Kacper Tomasiak dziękuje Bogu i medale oddaje również...

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

Wiara

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

Wierność idzie przez drogę posłuszeństwa, nie przez...

Wiara

Wierność idzie przez drogę posłuszeństwa, nie przez...

Włoska atrakcja turystyczna legła w gruzach. Sztorm...

Wiadomości

Włoska atrakcja turystyczna legła w gruzach. Sztorm...

Kim jest Władimir Semirunnij?

Sport

Kim jest Władimir Semirunnij?

Zmiany personalne w archidiecezji katowickiej od 1 marca br.

Kościół

Zmiany personalne w archidiecezji katowickiej od 1 marca br.

Komunikat Dykasterii Nauki Wiary ws. Bractwa św. Piusa X

Kościół

Komunikat Dykasterii Nauki Wiary ws. Bractwa św. Piusa X

Zmarła aktorka Bożena Dykiel

Wiadomości

Zmarła aktorka Bożena Dykiel

Ile razy można przyjąć sakrament namaszczenia chorych?

Zdrowie

Ile razy można przyjąć sakrament namaszczenia chorych?