KS. ANDRZEJ JASIŃSKI: - Księże Arcybiskupie, gdy w 1000 r. odbywał się Synod-Zjazd Gnieźnieński, minęły zaledwie 34 lata od chrztu Polski. Czym dla młodego chrześcijaństwa i Polski było wydarzenie, którego milenium obchodzimy?
ABP HENRYK MUSZYŃSKI: - To było bez wątpienia jedno
z najważniejszych wydarzeń w całej historii Polski. Po raz pierwszy
Kościół zaistniał jako jedna organizacja i jedna struktura; i to
Kościół, który obejmował nie tylko państwo Polan, ale sięgał na całą
Polskę: Wielkopolskę, Małopolskę, Śląsk i Pomorze Zachodnie. Złączenie
tych ziem, w języku kościelnym - diecezji: gnieźnieńskiej, krakowskiej,
wrocławskiej i kołobrzeskiej - we wspólnej administracji było jednoznaczne
z zaistnieniem Polski we wspólnocie narodów europejskich. Arcybiskupstwo
oznaczało również prawo do koronowania króla polskiego. Po raz pierwszy
pojawiła się więc możliwość powstania niezależnej struktury kościelnej,
a za jej pośrednictwem - zaistnienia niezależnej struktury politycznej.
Decyzja była podjęta już w Rzymie przez papieża Sylwestra
II w 999 r., ale tutaj uroczyście została ogłoszona podczas Synodu
przez legata papieskiego - kard. Roberta. Przyjechał także cesarz
Otton III. Cel jego przyjazdu był podwójny. Pierwszy, nazwijmy, dewocyjny.
Otton przyjechał z pietyzmu, szacunku dla św. Wojciecha, z którym
był zaprzyjaźniony. Cel drugi był wyraźnie polityczny, mianowicie:
odnowienie i poszerzenie Cesarstwa Rzymskiego - słynne Renovatio
Sacrum Imperii Romanorum, poszerzenie o tereny Europy północno-wschodniej,
która obejmowała także ziemie Bolesława Chrobrego.
- Jak Ksiądz Arcybiskup widzi rolę Gniezna jako metropolii na przestrzeni wieków. Wiadomo, że do rozbiorów metropolia gnieźnieńska miała ogromne znaczenie, które później zmalało.
- Należałoby, jak sądzę, zróżnicować jej znaczenie
w pewnych okresach. Najpierw przyczyniła się metropolia do scalenia
ziem polskich, do zaistnienia naszej Ojczyzny. Drugi etap to scalenie
ziem polskich w czasie rozbicia dzielnicowego. Warto sobie uświadomić,
że w tamtym okresie metropolia gnieźnieńska była jedynym znakiem
jedności Polski, bo przecież istniały tylko poszczególne księstwa.
Nawet już po zakończeniu rozbicia dzielnicowego symboliczna rola
Gniezna nadal trwała, dlatego że przywilej koronowania królów pozostał
przy arcybiskupie gnieźnieńskim, chociaż Władysław Łokietek przyjął
koronę w Krakowie. Potem, od 1417 r., od Soboru w Konstancji, arcybiskupi
gnieźnieńscy, począwszy od abp. Mikołaja Trąby, pełnili podwójną
rolę: polityczną - interreksa, w czasie świetności Polski, i kościelną
- prymasa Polski, który zwoływał synody, i to ogólnopolskie. Większość
z 47 synodów odbywała się w Piotrkowie, stąd noszą nazwę "Synody
Piotrkowskie", ale odbywały się one z inicjatywy metropolity gnieźnieńskiego.
Szczególną rolę metropolia gnieźnieńska odegrała w czasie
rozbiorów, kiedy to Gniezno stało się symbolem jedności Polski, której
nie było na mapach Europy. Zawsze z pewnym wzruszeniem przypominam
sobie o obchodach jubileuszu 900-lecia Zjazdu Gnieźnieńskiego, za
czasów mojego znakomitego poprzednika, abp. Floriana Stablewskiego.
W 1900 r., ku zdziwieniu samego Arcybiskupa, a także i innych, do
grobu św. Wojciecha przyjeżdżali Polacy ze wszystkich zaborów: rosyjskiego,
austriackiego i pruskiego, do którego należało Gniezno. Wtedy też
abp Stablewski powiedział piękne słowa: "Dopóki Polska żyje w sercach
Polaków, dopóty jest nadzieja na zmartwychwstanie Polski".
Wreszcie w okresie komunistycznym trudna do przecenienia
rola prymasa Stefana Wyszyńskiego, który stał się w pewnym sensie
ojcem narodu. To on, chcąc podkreślić, że Gniezno jest nadal tą symboliczną
stolicą, większość swoich programowych przemówień, zwłaszcza noworocznych,
wygłaszał z Gniezna. Z jednej strony Gniezno dyskredytowane przez
komunistów, zdegradowane do prowincjonalnego miasta, a z drugiej
- podkreślanie jego znaczenia.
W końcu wyróżniłbym okres Jana Pawła II, który rozpoczął
się znacznie wcześniej niż odzyskana wolność, mianowicie w 1979 r.
Ojciec Święty, jak sam powiedział, rozpoczął tutaj okres nowej ewangelizacji.
Stąd popłynęło przesłanie do narodów słowiańskich. Dwadzieścia lat
później Jan Paweł II dziękował Bogu za wolność i niepodległość w
wymiarze politycznym. Ukazał nam też zadania na nowe tysiąclecie
- przezwyciężanie murów nienawiści.
- Ksiądz Arcybiskup powiedział dużo o roli politycznej metropolii gnieźnieńskiej. Nie ulega wątpliwości, że miała ona swoje znaczenie w sprawach ducha.
- Obie dziedziny są nierozdzielne. Kościół był znakiem nadziei. Jeśli mówiłem o roli politycznej, to właśnie w tym aspekcie, że podtrzymywał nadzieję w tych czasach, kiedy Polski nie było, kiedy było trudno. Podtrzymanie nadziei to jest owoc ewangelizacji. Odbywała się ona przez cały czas. Warto sobie uświadomić, że ewangelizacja jest jednym z istotnych momentów posłannictwa kościelnego. Z ewangelizacją wiązało się podtrzymanie polskości - wystarczy wspomnieć napięcia, które powstały na tym tle w czasie Kulturkampfu, kiedy zakazywano używania języka polskiego w katechizacji, w modlitwie. Drugi wymiar to jest rola sakramentalna, którą Kościół wypełniał cały czas. Rola sakramentalna to znaczy podtrzymywanie więzów nadprzyrodzonych, wspólnoty życia, wspólnoty łaski, która stanowi najgłębszą istotę Kościoła jako żywego organizmu, Chrystusa żyjącego. W tym znaczeniu rola Kościoła jest - jak mówi Ewangelia - stara, ale zawsze nowa i naszym zadaniem na nowe tysiąclecie jest ukazać nadzieję, jaką jest zmartwychwstały Jezus Chrystus.
- Jak Ksiądz Arcybiskup scharakteryzowałby archidiecezję i metropolię gnieźnieńską w tysięczną rocznicę jej powstania?
- Metropolia została zredukowana do wymiaru symbolicznego.
Ma dzisiaj tylko jedną sufraganię we Włocławku. Przy okazji tej rocznicy
uświadamiamy sobie, że Gniezno, jako pierwsza stolica Polski i miasto
św. Wojciecha, odgrywa nadal rolę symbolu. Chcę tutaj zwrócić uwagę
na pewną przedziwną zbieżność. Św. Wojciech stał się tym, kim się
stał po swojej śmierci, dzięki wierze w zmartwychwstanie. Gdyby nie
ta wiara, to dzisiaj byłby on jedną z historycznych postaci X w.
A jest postacią - jak przypomniał Papież - wciąż żywą, i to w podwójnym
znaczeniu. Przede wszystkim w tym znaczeniu, że żyje kult św. Wojciecha,
ale również w sensie o wiele głębszym: jest naszym pośrednikiem do
Chrystusa Zmartwychwstałego. W Roku Jubileuszowym uroczystość św.
Wojciecha w liturgii przypada dokładnie w dzień Zmartwychwstania
Pańskiego. Dla mnie jest to znak, żebyśmy uświadomili sobie, że jest
to początek chrześcijaństwa. Zaczęło się ono od głoszenia: "Ten Jezus
Chrystus, któregoście ukrzyżowali, Ten Jezus Chrystus jest pośród
nas". To jest serce chrześcijaństwa, a więc wezwanie do ożywienia
wiary w zmartwychwstanie, które jest mocniejsze od śmierci, od zwątpienia.
Przez tę przedziwną zbieżność Pan Bóg przypomina, że mamy pielęgnować
tradycję, przede wszystkim wiarę w zmartwychwstanie.
Ponieważ Papież związał nową ewangelizację z Gnieznem,
dlatego też podejmujemy tę myśl Ojca Świętego. Chcemy, by ta nowa
ewangelizacja promieniowała na całą Polskę. Z Gniezna od kilku lat
wyjeżdżają polscy misjonarze. Tak jak kiedyś św. Wojciech pielgrzymował
do grobu św. Benedykta i św. Marcina z Tours, tak dzisiaj misjonarze
przyjeżdżają do grobu św. Wojciecha, szukając siły i inspiracji do
pracy misyjnej.
Nie tak dawno ks. Tomasz Peta, kapłan pochodzący z archidiecezji
gnieźnieńskiej, a obecnie administrator apostolski w Astanie w Kazachstanie,
zwrócił się do mnie z prośbą o relikwie św. Wojciecha. Wcześniej
był w Saint-Moritz i tam otrzymał relikwie św. Maurycego. Tych dwóch
świętych tysiąc lat temu było źródłem ewangelizacji. Włócznię św.
Maurycego podarował cesarz Otton III Bolesławowi Chrobremu. Ci dwaj,
którzy byli u początku ewangelizacji, staną u początku ewangelizacji
w Kazachstanie. Teraz już nie włócznia, ale relikwie. Stają się one
symbolem, że ewangelizacja przebiega nie za pomocą miecza, ale siłą
samej prawdy Ewangelii, świadectwa życia świętych.
- Obecne obchody milenijne składają się z dwóch zasadniczych części: nabożeństwa ekumenicznego i orędzia prezydentów z krajów świętowojciechowych do młodzieży Europy. One rozpoczną nowe tysiąclecie archidiecezji gnieźnieńskiej. Czy taki dobór uroczystości jest swoistym przesłaniem dla Kościoła gnieźnieńskiego na nowe tysiąclecie?
- Jest to wybór świadomy, żeby nie było tylko wspominania,
celebracji, ale także wytyczenie dróg ku nowemu tysiącleciu. Cieszę
się ogromnie, że mamy nabożeństwo ekumeniczne pod przewodnictwem
legata papieskiego - kard. Angelo Sodano i z czynnym udziałem zwierzchników
trzech Kościołów: katolickiego - kard. Józefa Glempa, prawosławnego
- Sawy, metropolity Warszawy i całej Polski, i przewodniczącego Rady
Ekumenicznej, który reprezentuje wszystkie Kościoły o korzeniach
protestanckich - bp. Jana Szarka. Wypracowano wspólny tekst przesłania
do młodzieży, oparty na tekście wspólnej deklaracji uznającej chrzest.
Chrzest jest mocnym i trwałym fundamentem budowania w nowym tysiącleciu.
Młodym ludziom chcemy przekazać to, co mamy najcenniejszego: świadomość
znaczenia bycia chrześcijaninem.
Orędzie prezydentów ma charakter komplementarny do przesłania
biskupów.
- Pan Bóg tak poprowadził losy, że w roku tysiąclecia Pierwszego Synodu Gnieźnieńskiego dobiegają końca prace III powojennego Synodu Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Czego Ksiądz Arcybiskup spodziewa się po pracach tego Synodu?
- Jest to aplikacja tego, czego dokonał Synod Ogólnopolski, do warunków diecezji gnieźnieńskiej. Spodziewam się najpierw uaktualnienia prawodawstwa diecezjalnego. Spodziewam się także zdynamizowania duszpasterstwa i większej odpowiedzialności świeckich za Kościół. Ten synod jest już u progu XXI w., dlatego mają w nim udział duchowni i świeccy przez rady duszpasterskie: diecezjalne i parafialne oraz delegatów na ten Synod. Myślę, że Kościół stanie się pełniej Kościołem wszystkich wiernych.
- Bóg zapłać za rozmowę.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



