Reklama

Bł. ks. Zygmunt Gorazdowski

Lwowski Apostoł Bożego Miłosierdzia

Niedziela Ogólnopolska 27/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zygmunt Karol Gorazdowski urodził się w Sanoku 1 listopada 1845 r. Był drugim z siedmiorga dzieci Aleksandry i Feliksa Gorazdowskich, z których pięcioro zmarło w dzieciństwie lub wczesnej młodości. Ojciec Zygmunta wprawdzie pochodził z rodziny ziemiańskiej, ale był introligatorem, do którego to zawodu przygotowywał się na specjalnym 4-letnim szkoleniu w Wiedniu. Pozostawił po sobie świadectwo człowieka, który "nie dla siebie, lecz wszystko dla dobra ogółu poświęcał". Matka Zygmunta, wychowana na dworze książąt Sanguszków, uosabiała ideał dobrej, chrześcijańskiej żony i matki. Rodzice Zygmunta oceniani byli więc jako "bardzo inteligentni, zacni, wielcy patrioci".
Kilkunastomiesięczny Zygmunt, ukryty przez opiekunkę w czasie rzezi galicyjskiej pod kołem młyńskim, wprawdzie uszedł z życiem, ale od tego czasu aż do końca życia borykał się z wówczas nabytą i nieuleczalną chorobą płuc.
Szczególnym czasem dojrzewania do udziału w Ewangelii cierpienia był dla Zygmunta 1863 r. Kiedy bowiem wybuchło powstanie styczniowe, uciekł po kryjomu nocą z domu, by przedostać się do oddziałów powstańczych. Wątłe jego zdrowie i towarzysząca mu od dzieciństwa choroba sprawiły, że dostał silnego krwotoku. Nieco podleczony wziął czynny udział w walce powstańczej. Niespełna 18-letni gimnazjalista Zygmunt klęskę i upadek styczniowego zrywu Polaków przeżył jako bolesną próbę i niełatwą szkołę umiejętnego znoszenia porażek i niepowodzeń.
Również czasem wyjątkowego wchodzenia w tajemnicę ludzkich zmagań i cierpień oraz odkrywania ich sensu był dla niego okres poprzedzający decyzję wstąpienia do Seminarium Duchownego we Lwowie. Zygmunt bowiem po ukończeniu gimnazjum w Przemyślu w 1864 r. podjął studia na Wydziale Prawa na Uniwersytecie we Lwowie, dorabiając w tym czasie na utrzymanie udzielaniem korepetycji. Zdolny, dobrze zapowiadający się przyszły adwokat, będąc na drugim roku studiów, przerwał je jednak i wstąpił do Lwowskiego Seminarium Duchownego. Jego najmłodsza siostra Maria w swoich wspomnieniach o Zygmuncie zaznaczyła: "Przez całe życie zwykł mówić: ´Bogu dziękuję za chorobę, jaką na mnie spuścił, bo gdyby nie ta choroba, nie byłbym został księdzem i nigdy bym nie był zadowolony, rozminąwszy się z moim powołaniem´". Tak więc zło, jakim jest niewątpliwie każda choroba sama w sobie, w kontekście powołania ks. Z. Gorazdowskiego okazała się "błogosławioną winą", pomagając mu właściwie rozeznać i odczytać Boże zamiary względem niego samego. Nie tylko w samym odczytaniu powołania do kapłańskiej służby, ale również w okresie przygotowania do niej w Seminarium cierpienie i choroba były specyficznymi wyznacznikami jego drogi dorastania do udziału w Chrystusowym posłannictwie. Jego dramatyczne doświadczenia w tym okresie osiągnęły swoje apogeum w kwietniu 1869 r., kiedy to nagłe nasilenie się choroby płuc i zagrażające życiu krwotoki sprawiły, że wstrzymano mu święcenia kapłańskie i rozpoczęła się 2-letnia walka z chorobą. To w tym właśnie czasie złożył on Bogu ślub, mówiąc: "Wszechmogący, zmiłuj się nad kornym Twym sługą, użycz mi sił, bym spełnić mógł me posłannictwo, a całe swe życie poświęcę dla dobra bliźnich". Ta deklaracja schorowanego alumna musiała się Bogu podobać, skoro jego stan zdrowia wbrew lekarskim diagnozom na tyle się poprawił, że mógł on otrzymać święcenia kapłańskie w katedrze lwowskiej 25 lipca 1871 r.
W ciągu pierwszych sześciu lat posługi kapłańskiej ks. Zygmunt pracował na terenie ówczesnej Galicji w Tartakowie, Wojniłowie, Bukaczowcach, Gródku Jagiellońskim i Żydaczowie. Już w tym czasie dał się poznać jako człowiek posiadający wyjątkowy charyzmat łączenia pracy duszpasterskiej i charytatywnej służby ubogim i cierpiącym. W odpowiedzi na różnorakie trudności związane z przekazem ewangelicznego orędzia ks. Zygmunt podejmował wiele niezwykle cennych inicjatyw, by choć po części zniwelować istniejące na tym polu braki i zaniedbania. Czynił to zarówno przez bezpośrednie włączenie się w pracę katechetyczną, jak i poprzez opracowany i wydany drukiem Katechizm, który w ilości ponad 50 tys. egzemplarzy rozszedł się po Galicji, Śląsku i Ameryce. Głosił też Dobrą Nowinę poprzez opracowane i wydane Rady i przestrogi dla młodzieży, artykuły prasowe, a także na wiele innych sposobów. Nie zniechęcając się trudnościami, był na tych ziemiach właściwie pierwszym organizatorem wspólnych I Komunii św., propagatorem pamiątek pierwszokomunijnych i pamiątek związanych z sakramentem bierzmowania.
Od samego też początku swojej pracy duszpasterskiej ks. Zygmunt - obok intensywnej pracy na polu nauczania katechetycznego i żarliwej działalności duszpasterskiej - włączył się osobiście w już istniejące lub inicjował nowe dzieła chrześcijańskiego miłosierdzia. Tak np. w czasie szalejącej w Wojniłowie epidemii cholery z zupełnym zapomnieniem o sobie spieszył chorym z pomocą, a zmarłych - pomimo wielkiego niebezpieczeństwa zarażenia - własnymi rękami wkładał do trumny. Nawet Żydzi, jak podają zapisy z tego czasu, z wielkim szacunkiem całowali jego ubranie, uważając go za człowieka świętego.
Od 1877 r. nasz Sługa Boży rozpoczął niezwykłą działalność kapłańską i dobroczynną we Lwowie. Po krótkiej posłudze duszpasterskiej przy kościele św. Marcina i Matki Bożej Śnieżnej najdłużej, bo ok. 40 lat, pracował w parafii św. Mikołaja. Z niezwykłą żarliwością duszpasterską i apostolską podejmował wciąż nowe inicjatywy, a nadzwyczajna wrażliwość na ludzkie cierpienie przynaglała go do konkretnych działań. Obok Katechizmu, który cieszył się uznaniem ówczesnych władz kościelnych i wśród duchowieństwa oceniany był jako opracowanie "najlepsze może ze wszystkich", ks. Zygmunt opracował nadto i wydał drukiem katolickie Zasady i przepisy dobrego wychowania dla rodziców i wychowawców oraz artykuły głównie z dziedziny duszpasterskiej, pedagogicznej i społecznej. Założył także Towarzystwo "Bonus Pastor" dla kapłanów, troskliwie wspierając ich działania i zabiegając o ich duchowy wzrost. Był zresztą kilka lat redaktorem czasopisma Bonus Pastor, będącego organem wydawniczym wspomnianego Towarzystwa. Władze kościelne wysoko ceniły kapłańską posługę ks. Gorazdowskiego, niejednokrotnie dając temu wyraz. Tak np. w dekrecie pochwalnym przesłanym ks. Zygmuntowi przez ówczesnego metropolitę lwowskiego - abp. J. Bilczewskiego, dzisiejszego błogosławionego, czytamy: "Ciebie do takich zaliczyć możemy kapłanów, którzy już od prawie trzydziestu lat z niesłabnącą pilnością i gorliwością nie ustępują we współdziałaniu z dziełem ze wszystkich dzieł Bożych najbardziej Boskim, a mianowicie z dziełem nawracania błądzących i doprowadzania grzeszników do Boga".
Nade wszystko jednak zadziwia działalność charytatywna ks. Zygmunta. Działał on przez bardzo długie lata jako sekretarz Instytutu Ubogich Chrześcijan. Mając dostęp do ewidencji mieszkańców Lwowa, którzy z różnych przyczyn znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji moralnej i ekonomicznej, zainicjował czy wprost ufundował we Lwowie szereg dzieł chrześcijańskiego miłosierdzia. Tak więc w 1882 r. założył w oparciu o dobroczynne Towarzystwo "Dom Pracy" dla żebraków. Sprawozdania z działalności tego Domu wykazują, że wielu ubogich, pozostających w ten sposób pod stałą opieką, zaprzestało żebrania i z odzyskanym poczuciem własnej godności powróciło na drogę pracowitego i przyzwoitego życia. Z inicjatywy dzisiejszego Błogosławionego rozpoczęła także swoją działalność w 1882 r. we Lwowie tania "Kuchnia Ludowa". Żywili się w niej robotnicy, młodzież szkolna, dzieci, a najwięcej biedota lwowska. Innym dziełem chrześcijańskiego miłosierdzia, założonym przez ks. Zygmunta, był Zakład dla nieuleczalnie chorych i rekonwalescentów. Był to rodzaj ówczesnego hospicjum, zorganizowanego jako odpowiedź na potrzeby ludzi cierpiących i chorych, którzy na skutek rządowej ustawy po sześciu tygodniach pobytu w szpitalu bez względu na ich stan zdrowia byli z niego usuwani. W 1886 r. ks. Zygmunt powołał z kolei do istnienia Internat św. Jozafata dla ubogich studentów Seminarium Nauczycielskiego. W roku śmierci założyciela i długoletniego dyrektora Internatu gazety pisały: "Dziś może ten Internat po 34 latach swojego istnienia poszczycić się całym szeregiem wychowanków, którzy zajmują nawet wybitne stanowiska w szkolnictwie powszechnym" . Mówiąc o dziełach dobroczynnych ks. Zygmunta, nie sposób też nie wspomnieć o pierwszym i długie lata jedynym w Galicji Zakładzie Dzieciątka Jezus dla samotnych matek i porzuconych niemowląt.
Ks. Zygmunt działał nadto w Towarzystwie św. Salomei, wspomagającym ubogie wdowy i ich dzieci, Stowarzyszeniu dla ubogich szwaczek, był współtwórcą Związku Towarzystw i Zakładów Dobroczynnych w Galicji.
Nadmienić trzeba również o założeniu przez niego katolickiej polsko-niemieckiej Szkoły św. Józefa we Lwowie i sprowadzeniu do opieki nad nią Braci Szkół Chrześcijańskich. Powstanie tego dzieła kosztowało ks. Gorazdowskiego bardzo wiele cierpień i udręki, niemal do śmierci, choć zarówno kościelna hierarchia, jak i obiektywni opiniodawcy popierali i wysoko cenili tę inicjatywę.
Jeszcze bardziej brzemienna w skutkach była podjęta przez naszego Błogosławionego próba założenia codziennej gazety katolickiej we Lwowie.
Żarliwość kapłańska i heroiczna miłość do bliźnich, zwłaszcza ubogich i cierpiących, sprawiły, że ks. Zygmunt do prowadzenia wielu powyższych dzieł powołał do istnienia 17 lutego 1884 r. zakonne Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa (popularnie zwane: "siostry józefitki"). Będąc od początku opiekunem i spowiednikiem sióstr, wiele wysiłku włożył w to, by powstające Zgromadzenie mogło spełniać wyznaczone mu przez Boga i Kościół zadania, i by je spełniało jak najlepiej.
Ks. Zygmunt Gorazdowski zmarł w opinii świętości, 1 stycznia 1920 r. we Lwowie i tam, na Cmentarzu Łyczakowskim, został pochowany.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2001-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Jubileusz: jak przebiega zamknięcie Drzwi Świętych w Bazylice św. Piotra?

2026-01-06 09:22
Drzwi Święte

fot. Vatican Media

Drzwi Święte

Zwyczaj ustanowiony w 1975 r., a następnie uproszczony przez św. Jana Pawła II przy okazji Roku Świętego 2000, obejmuje zamknięcie skrzydeł drzwi. Ich zamurowanie nastąpi z kolei bez udziału wiernych, ok. 10 dni później.

Więcej ...

Orszaki Trzech Króli przejdą ulicami niemal tysiąca miejscowości. W Warszawie - z udziałem pary prezydenckiej

2026-01-06 07:58
Tradycją chojnowskich orszaków jest polonez w wykonaniu nauczycieli i uczniów Powiatowego Zespołu Szkół

Chojnow.eu

Tradycją chojnowskich orszaków jest polonez w wykonaniu nauczycieli i uczniów Powiatowego Zespołu Szkół

Orszaki Trzech Króli przejdą 6 stycznia ulicami blisko tysiąca miejscowości w Polsce pod hasłem: „Nadzieją się cieszą!”. W stolicy wydarzenie rozpocznie się o godz. 12. modlitwą „Anioł Pański”. Weźmie w nim udział prezydent Karol Nawrocki wraz z małżonką Martą Nawrocką.

Więcej ...

Biskup Kiciński: Objawienie Pańskie to dzień miłości Boga do człowieka

2026-01-06 18:12
Biskup Jacek Kiciński CMF

ks. Łukasz Romańczuk

Biskup Jacek Kiciński CMF

W kościele pw. Miłosierdzia Bożego w Brzegu, na zakończenie Roku Jubileuszowego w Kościele Powszechnym, Eucharystii przewodniczył bp Jacek Kiciński CMF

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Skandal w szkole w Kielnie – ciąg dalszy. Krzyż...

Wiadomości

Skandal w szkole w Kielnie – ciąg dalszy. Krzyż...

Msza św. o łaskę zdrowia dla ks. Olszewskiego

Kościół

Msza św. o łaskę zdrowia dla ks. Olszewskiego

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

K+M+B czy C+M+B? Jak poprawnie oznaczyć drzwi?

Wiara

K+M+B czy C+M+B? Jak poprawnie oznaczyć drzwi?

Skandal w szkole w Kielnie. Nauczycielka wyrzuciła krzyż...

Wiadomości

Skandal w szkole w Kielnie. Nauczycielka wyrzuciła krzyż...

Kilku biskupów udzieliło wiernym dyspensy na piątek 2...

Kościół

Kilku biskupów udzieliło wiernym dyspensy na piątek 2...

Zmiany personalne w diecezji elbląskiej

Kościół

Zmiany personalne w diecezji elbląskiej

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w...

Niedziela Kielecka

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w...

Wiadomości

"Mój przyjaciel usiadł i trzymał w dłoni swój...