Reklama

Z prasy zagranicznej

Niedziela Ogólnopolska 10/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Arabska krytyka polityki amerykańskiej

Arabia Saudyjska od dziesiątków lat jest uważana za najlepszego partnera Stanów Zjednoczonych pośród krajów arabskich. W sytuacjach konfliktowych na Środkowym Wschodzie nierzadko odgrywała rolę sojusznika USA, budząc tym niezadowolenie innych krajów arabskich i islamskich.
Dlatego poruszenie wywołał na całym świecie wywiad, jakiego 28 stycznia udzielił dwom wpływowym dziennikom amerykańskim, Washington Post i New York Times, książę Abdullah, saudyjski następca tronu, faktycznie już dzisiaj sprawujący władzę w swoim kraju.
Istota tego wywiadu polega na silnych akcentach krytycznych wobec polityki amerykańskiej na Środkowym Wschodzie, w szczególności wobec utrzymującego się, a nawet zaostrzającego konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Książę Abdullah w słowach wyważonych, ale stanowczych dał wyraz swojemu krytycyzmowi wobec Izraela i pośrednio wobec poparcia, jakiego obecna administracja USA udziela temu państwu.
W szczególności saudyjski następca tronu sprzeciwił się poglądowi rozmawiających z nim dziennikarzy, jakoby to, co się obecnie dzieje w Ziemi Świętej, było wojną, w której nie da się uniknąć ofiar. Dosłownie powiedział: "To nie jest wojna. Na wojnie są dwie armie walczące przeciw sobie. Tu zaś mamy armię wyposażoną w samoloty, czołgi i śmigłowce, walczącą z ludźmi uzbrojonymi w kamienie (...) . Nie widzę sprawiedliwości ani uczciwości nakazanej przez Boga Wszechmogącego w tym, co się dzieje na tym terytorium (...). Jako członkowi mojej własnej społeczności, trudno mi jest pogodzić się z tym, co się tam dzieje, ponieważ jest to nieludzkie i narusza podstawowe zasady i normy...".
W dalszym ciągu wywiadu książę Abdullah dał też - w nieco bardziej zawoalowany sposób - do zrozumienia, że nie pochwala metod, jakimi Stany Zjednoczone prowadzą obecną walkę z terroryzmem (nie użył przy tym tego określenia, co również jest dość charakterystyczne) . Powiedział w tej sprawie między innymi: "Uważam, że Ameryka ma obowiązek (...) walki z przemocą. Musi ona odrzucić przemoc i poniżanie. Widzimy dzieci, do których się strzela, zburzone budynki, wyrwane drzewa, osaczonych ludzi, zamykane terytoria, zabijane kobiety, noworodki przychodzące na świat na punktach kontrolnych. Są to obrazy bardzo bolesne. Gdy martwimy się o przyszłość i gdy zastanawiamy się nad przyczynami, które skłaniają ludzi do stosowania przemocy, do stawania się bombardującymi samobójcami, to w tym widzimy przyczyny, które do tego prowadzą".
W stosunkach między USA a Arabią Saudyjską powyższe słowa jej władcy mogą stanowić punkt zwrotny. W każdym razie są ważnym sygnałem ostrzegawczym wysłanym w stronę Tel Awiwu i Waszyngtonu ze strony kraju arabskiego i islamskiego umiarkowanego, a nie ekstremistycznego.

Co dalej z NATO?

W prawicowym dzienniku niemieckim Berliner Morgenpost ukazał się 16 lutego artykuł Dietera J. Opitza pt. Rysy w Sojuszu: co nastąpi po kampanii w Afganistanie? Autor przypomina, że przed jedenastoma laty, po rozpadzie Związku Sowieckiego, zadawano pytanie, czy dalsze istnienie Paktu Północnoatlantyckiego ma sens, skoro został on powołany do życia jako sojusz obronny przeciw agresywnym zamysłom ówczesnego mocarstwa komunistycznego. Odpowiedź na to pytanie dali Europejczycy, łącznie z państwami wschodnioeuropejskimi uwolnionymi od sowieckiej dominacji; widzieli oni w NATO w dalszym ciągu gwarancję zbiorowego bezpieczeństwa dla siebie, które mógł zapewnić tylko "parasol" amerykański. Niebawem wydarzenia w Jugosławii miały potwierdzić słuszność takiej oceny sytuacji.
Po 11 września 2001 r. pojawiły się wewnątrz Sojuszu rozbieżności co do dalszych celów i środków jego działania. Europa obawia się, aby Sojusz nie stał się przede wszystkim narzędziem do realizowania globalnej polityki amerykańskiej.
Obecnie, kiedy w zasadzie zakończona została wojna z osłaniającymi terrorystów talibami w Afganistanie, Europejczycy obawiają się, aby Stany Zjednoczone nie chciały prowadzić wojny z terroryzmem w sposób, który nie znajduje aprobaty w stolicach europejskich - np. przez uderzenie na Irak, o czym coraz częściej mówi prezydent Bush.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2002-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Czy przyjmuję tę dobrą wiadomość na dziś?

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Łk 4, 14-22a

Więcej ...

Papież o „języku orwellowskim” i kurczeniu się wolności słowa

2026-01-10 10:09

Vatican Media

Leon XIV ostrzegł przed rozwojem języka w stylu „orwellowskim”, który poprzez dążenie do coraz większej inkluzywności wyklucza tych, którzy mu się nie podporządkowują.

Więcej ...

Film o Sercu Jezusa może otrzymać nominacje do francuskiego Oscara

2026-01-10 19:48

Materiał prasowy

Film „Sacré Coeur” o objawieniach Najświętszego Serca Jezusowego znalazł się na oficjalnej liście produkcji, które mogą otrzymać nominacje do francuskich Oscarów - nagrody „César du cinéma 2026”. We francuskim pejzażu filmowym inspiracje wiarą chrześcijańską należą do rzadkości, dlatego fakt ten ma duże znaczenie symboliczne - pisze portal Tribune chrétienne (Trybuna chrześcijańska).

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Miłość zaczyna się po stronie Boga

Wiara

Miłość zaczyna się po stronie Boga

Kto rezygnuje z chrztu, podobny jest do człowieka, który...

Wiara

Kto rezygnuje z chrztu, podobny jest do człowieka, który...

Czy przyjmuję tę dobrą wiadomość na dziś?

Wiara

Czy przyjmuję tę dobrą wiadomość na dziś?

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Wiara

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Skandal w szkole w Kielnie. Nauczycielka wyrzuciła krzyż...

Wiadomości

Skandal w szkole w Kielnie. Nauczycielka wyrzuciła krzyż...

Wiadomości

"Mój przyjaciel usiadł i trzymał w dłoni swój...

Skandal w szkole w Kielnie – ciąg dalszy. Krzyż...

Wiadomości

Skandal w szkole w Kielnie – ciąg dalszy. Krzyż...

Ksiądz Olszewski dziękuje za modlitwę. Pisze także o...

Kościół

Ksiądz Olszewski dziękuje za modlitwę. Pisze także o...

Św. Siostra Faustyna przywiązywała do tej praktyki...

W wolnej chwili

Św. Siostra Faustyna przywiązywała do tej praktyki...