Reklama

Mówi kolega Karola Wojtyły

Niedziela Ogólnopolska 41/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z Eugeniuszem Mrozem - sąsiadem i kolegą Karola Wojtyły z czasów gimnazjalnych - rozmawia Irena Świerdzewska

Irena Świerdzewska: - Karol Wojtyła chodził z Panem do jednego gimnazjum i mieszkał w tym samym budynku, jak był postrzegany przez Pana i szkolnych kolegów?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Eugeniusz Mróz: - Nasza klasa była bardzo ze sobą zżyta. Traktowaliśmy siebie nawzajem jak osoby bliskie. Ale Lolek - bo tak na niego wołaliśmy, bardzo wyróżniał się spośród nas. Przy nim my byliśmy „zwykłymi chłopcami”, którzy trochę psocili i nie zawsze przykładali się do nauki. Potem, oczywiście, z naszego grona wyszło wielu wybitnych kolegów: trzech lekarzy, ekonomiści, prawnik, ale Karol był dla nas niedoścignionym wzorem, autorytetem. Onieśmielał swoją szlachetnością, dobrocią. Emanowała z niego jakaś wewnętrzna siła. Ale nawet wtedy w gimnazjum nie dawał nam odczuć, że się wyraźnie od nas „odcina” swoją wielkością, talentem, erudycją. Był jednym z nas. Uprawiał sport jak my wszyscy, bardzo lubił grać w piłkę nożną. Ponieważ był barczysty, stał na pozycji bramkarza.
Lolek miał ustalone zasady, których konsekwentnie przestrzegał. Wszystkie zajęcia miały swoją określoną porę. Kiedy zbliżała się godzina nauki, zostawiał grę w piłkę i wracał do domu. A myśmy jeszcze długo uganiali się za piłką.

Reklama

- Już w wieku młodzieńczym życie Karola Wojtyły naznaczone było trudnymi doświadczeniami. W krótkim czasie stracił swoją najbliższą rodzinę. Jak przyjmował cierpienie?

- O tym, jak przyjął wiadomość o śmierci swojej matki, słyszałem od innych osób. Był kwiecień 1929 r. Lolek chodził do trzeciej klasy. Kiedy zmarła p. Emilia, był w szkole. Ojciec poprosił o przekazanie tej wiadomości nauczycielkę - p. Burghardtową. Była to dla Lolka bardzo bolesna wiadomość, ale przyjął ją dzielnie. W 1932 r. zmarł jego brat Edmund, który był jego wielkim przyjacielem. Zasmuconego Lolka spotkała w bramie p. Szczepańska, przyjaciółka jego matki. Próbowała go pocieszać. On wtedy odpowiedział: „Taka była wola Boga”. Miał wtedy 12 lat. W tak młodym wieku potrafił już z pokorą przyjmować wolę Bożą. Gdy zostali sami z ojcem, obiady jadali w jadłodajni naprzeciwko naszego domu. Tylko śniadania i kolacje robili sobie w domu.
Pewnego okupacyjnego dnia w Krakowie, gdy Lolek wrócił do domu ze skromnym obiadem dla ojca, nie zastał go już żywego. Pan Karol zmarł na atak serca. Był to kolejny ciężki cios dla Karola.
Lolek wszystko potrafił spokojnie znosić. Nie obnosił się z cierpieniem, godził się na nie, przyjmował je z pokorą. Był pogodny.

- Czy pamięta Pan jeszcze jakieś wydarzenie z życia Karola Wojtyły, które było dla Pana świadectwem jego wiary?

Reklama

- Pamiętam jedną z naszych wypraw w góry w 1936 r. Pojechaliśmy do Zakopanego - pan Karol Wojtyła, Lolek i ja. Górskie wyprawy pan Wojtyła organizował bardzo często. W soboty i niedziele zwykle z Lolkiem wybierali się na wycieczki. Często im towarzyszyłem. Nasza pamiętna wyprawa odbyła się w lipcu lub w sierpniu. Przed wojną obchodzono Święto Gór. Wynajęliśmy pokój w pensjonacie. Jedna z wypraw zaplanowana była na Giewont. Pamiętam, wdrapywaliśmy się na Czerwone Wierchy. Z przodu szedł ojciec Lolka, my w pewnej odległości za nim. Byliśmy już niedaleko szczytu, kiedy niespodziewanie pojawiła się gęsta mgła. Pan Karol zniknął nam z oczu. Wyglądało to tak, jakby rozpłynął się gdzieś w tej mgle. Zaczęliśmy go szukać, wołać. Bez rezultatu. Lolek był niemal zrozpaczony. Pamiętam, jak uklęknął na kamieniach i zaczął się żarliwie modlić. Ja poszedłem za jego przykładem. Modliliśmy się obydwaj. Kiedy zeszliśmy do schroniska, jego ojciec już tam na nas czekał.

- Tak dojrzała wiara w tak młodym wieku musiała otrzymać gdzieś silne podstawy...

- Rodzice Lolka byli bardzo religijni. Dzień w ich domu zaczynał się modlitwą. Lolek, idąc do szkoły, zawsze po drodze wstępował do kościoła. Klęczał najczęściej w kaplicy Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Jego pierwszym spowiednikiem i kierownikiem duchowym był ks. Kazimierz Figlewicz. Mówił też Karolowi, jakie książki powinien czytać. Potem jego przewodnikiem został ks. Edward Zacher, nasz katecheta z gimnazjum, bardzo wymagający kapłan. Lolek był też ministrantem, należał do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i do Sodalicji Mariańskiej.

- Dziękuję za rozmowę.

Podziel się:

Oceń:

2003-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Ołtarz tam, gdzie stała gilotyna

2026-08-12 13:53

Red

Kiedy 26 września Leon XIV podniesie kielich w miejscu, gdzie niegdyś stała gilotyna, będzie to gest, który da się odczytać na kilka sposobów.

Więcej ...

Leon XIV: zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej odmieniło losy Polski i Europy

2026-08-12 11:17
Papież Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV

Do pamięci o Bitwie Warszawskiej i świadectwa św. Maksymiliana Marii Kolbego nawiązał Leon XIV podczas środowej audiencji generalnej. Zwracając się do Polaków, Ojciec Święty zachęcił, aby sierpniowe rocznice prowadziły do budowania pokoju i umacniały zaufanie do wstawiennictwa Maryi - relacjonuje Vatican News.

Więcej ...

Lekkoatletyczne ME: brązowy medal Szymańskiego w biegu na 110 m ppł

2026-08-13 07:40

PAP/Adam Warżawa

Jakub Szymański zdobył brązowy medal w biegu na 110 m przez płotki w lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Birmingham. Wygrał Szwajcar Jason Joseph, a drugi był Francuz Just Kwaou-Mathey. Damian Czykier odpadł w półfinale.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Łódź: Zmarł chłopiec, który tonął w aquaparku

Wiadomości

Łódź: Zmarł chłopiec, który tonął w aquaparku

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Wiara

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Zaćmienie słońca w Polsce - tłumy obserwatorów m.in....

Wiadomości

Zaćmienie słońca w Polsce - tłumy obserwatorów m.in....

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w...

Kościół

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w...

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Wiara

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Konar drzewa spadł na pielgrzymów podczas burzy. Dwie...

Wiadomości

Konar drzewa spadł na pielgrzymów podczas burzy. Dwie...

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie

Niedziela Świdnicka

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego