Z prasy: studenci III roku pielęgniarstwa Collegium Medicum UJ podczas odbywania praktyki w jednym z domów pomocy społecznej urządzili sobie „sesję fotograficzną” z udziałem nagiej 88-letniej staruszki. Te „zdjęcia pamiątkowe” miały pozostać ich tajemnicą, ale przedostały się do opinii publicznej - i wybuchł skandal. Władze Uniwersytetu Jagiellońskiego powołały specjalnego rzecznika dyscyplinarnego, aby zbadał okoliczności wydarzenia i ocenił je z punktu widzenia etyki lekarskiej i etyki w ogóle. Zabrał głos rektor uczelni, zapowiadając „zero tolerancji” dla podobnych wybryków. Ba, w ślad za tym incydentem mają być wprowadzone na I roku studiów obowiązkowe wykłady z etyki i filozofii. Rada Samorządu Studentów Collegium Medicum wydała oświadczenie: „... Jesteśmy wstrząśnięci tak głębokim brakiem poszanowania godności pacjenta... z całą stanowczością potępiamy powyższe zachowania...”. Domagano się przykładnego ukarania sprawców. Mówiono nawet o możliwości wyrzucenia ich z uczelni...
Rzeczywiście paskudna sprawa. Nie tak dawno temu byliśmy powszechnie zbulwersowani zabawami pielęgniarek na oddziale intensywnej terapii noworodków w pewnym szpitalu. Teraz, dla odmiany, przedmiotem „zabawy” przyszłych medyków stała się stara kobieta. Trudno się nie oburzać.
Jest jednak w tym ogólnym oburzeniu jakaś hipokryzja. W niedalekiej przeszłości miały bowiem miejsce pewne fakty, które powinny były doczekać się równie zdecydowanego potępienia. Wszelako głosy sprzeciwu zostały zagłuszone przez chór obrońców wolności... Mam na myśli jedną z osławionych akcji pani Kozyry, obwołanej czołową polską artystką współczesną. Za teren „akcji artystycznej” obrała sobie łaźnię miejską, gdzie z ukrycia filmowała nagie starsze kobiety. Żałosny efekt tego nadużycia przedstawiała potem w różnych galeriach. Apologeci „nowej sztuki”, która „łamie wszelkie tabu”, piali z zachwytu. Czy w tej sprawie - w sprawie de facto dotyczącej sponiewierania godności człowieka - zabrały wówczas głos środowiska lekarskie, zwłaszcza z uczelni medycznych? Jakoś sobie nie przypominam.
Studenci, amatorzy osobliwych fotografii pamiątkowych, postąpili nagannie. Czy jednak główną przyczyną ich wyskoku nie jest ogólna atmosfera przyzwolenia i pochwały dla hasła „róbta, co chceta”? Zachęta do „łamania wszelkich tabu”? Wzory do naśladowania, jakie podsuwa Kozyra i jej podobni? Studenci powinni zostać ukarani, ale ewentualne usunięcie ich z uczelni byłoby, według mnie, parodią sprawiedliwości. „Rękę trzeba karać, a nie ślepy miecz!” - że posłużę się słowami poety.
PS Afera wyżej opisana ma swój pozytywny skutek: owe obowiązkowe zajęcia z etyki. Przy okazji, z niemałym zdumieniem dowiedzieliśmy się, iż takich zajęć młodzi adepci medycyny dotąd nie mieli...
Pomóż w rozwoju naszego portalu



