Utarło się takie powiedzenie, że dla dziennikarza zła wiadomość to dobra wiadomość, bo szybko się ją sprzeda. Jest bardziej atrakcyjna, absorbuje czytelnika lub słuchacza, wywołuje komentarze. Gdyby tak na podstawie informacji i doniesień prasowych oceniać świat - to wydawałoby się, że składa się on niemal z samego zła. Dobro, choć budujące i wspaniałe, na pewno jest mało medialne.
Dramat dziennikarstwa polega na tym, że zatarła się jakoś granica odróżniania tego, co dobre, od tego, co złe, zabrakło wyobraźni, która pozwala przewidzieć inny niż osobista korzyść cel publikacji medialnej. Tymczasem ludzie słuchający czy oglądający tylko zło niechcący sami się nim napełniają, oswajają się z nim i świat powoli staje się coraz bardziej ponury, a ludzie żądni coraz mocniejszych wrażeń. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo przydałyby się "dni dobrych wiadomości", żeby pokazać ludziom, że jest nie tylko zło, ale że w nas i wokół nas jest bardzo dużo dobra. Zresztą, trzeba zauważyć, że tego dobra jest więcej. Prosta dedukcja: gdyby więcej było zła niż dobra, to świat by już nie istniał! Zło pogrążyłoby świat całkowicie. Ale dlatego, że jest niesamowicie wiele dobra, chyba z nami nie jest tak źle. Przykłady: są lekarze, którzy przy każdej okazji biorą pieniądze od pacjenta, ale są też lekarze ogromnie ofiarni, którzy pracują bezinteresownie, z pobudek czysto humanitarnych. Ileż jest pielęgniarek, które są tak bardzo serdeczne dla pacjentów, że stają się dla nich jak córki, matki czy siostry. Iluż jest nauczycieli poświęcających się dla uczniów, kochających szkołę i świadomych odpowiedzialności związanej z tym zawodem. Rodzice niekiedy nawet nie wiedzą, że są ludzie tak mocno kochający ich dzieci. Zauważmy też księży. Jakże wielu spośród nich obok pracy duszpasterskiej prowadzi bezinteresownie inną działalność, by tylko pomóc biednym i za wszelką cenę tworzyć dobro. Iluż jest wspaniałych urzędników, chociaż przeważnie słyszy się o tych bezdusznych. Są ludzie dobrzy i oddani. Podczas jazdy na drogach trafia się kierowca, który jest ordynarny, jedzie nieprawidłowo, zachowuje się awanturniczo. Ale większość jeździ poprawnie, kulturalnie, szanuje drugiego użytkownika drogi. I tak po kolei można by przeglądać wszystkie dziedziny naszego życia i wszędzie zauważymy wiele dobra.
Trzeba zatem o rzeczach dobrych mówić, bo dobro buduje, daje nadzieję, budzi zaufanie do człowieka, daje poczucie bezpieczeństwa, a przede wszystkim szybko i skutecznie się pomnaża, jest jak drożdże dające wzrost i siłę.
Dlatego jak powietrza do życia potrzeba nam dobrej wiadomości. Czyńmy wysiłki, by tych wiadomości docierało do nas jak najwięcej. Jeśli już zabieramy ludziom czas, to zagospodarowujmy go dobrem. Może trzeba uruchomić telefony z dobrą wiadomością. Iluż ludzi mogłoby zatelefonować i powiedzieć o dobru, jakie ich spotkało ze strony sąsiadów, podsunąć dobre pomysły, podpowiedzieć dobre rozwiązania. Są nawet takie osoby, które poświęcają swe życie po to, żeby służyć innym. Mam tu na myśli tzw. wolontariat, czyli ludzi, którzy dobrowolnie, bez zapłaty, poświęcają swój czas, zaangażowanie, znajomość rzeczy, żeby służyć innym. To piękna, zaszczytna idea. Służą jej ci, którzy rozumieją więcej, bo głębiej patrzą. Przykładem wpływu dobrych wiadomości na życie społeczne była też pielgrzymka papieska. W tym czasie zanotowano w Polsce zdecydowanie mniej przestępstw, bo było dobro, które promieniowało, emanowało na całą polską rzeczywistość.
Mamy dużo dobra i cieszmy się tym, bo ono buduje świat. Trzeba je tylko ukazywać. Dobro nie wymaga nawet reklamy - samo się reklamuje. Tylko chciejmy je odsłaniać, a nie koncentrować emocji na złu, które na uwagę nie zasługuje - chyba, że instytucji wymiaru sprawiedliwości.
Pomóż w rozwoju naszego portalu