Reklama

Martin - oponent

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Od czasu zwołania we Francji Stanów Generalnych w 1789 r. wypadki zaczęły toczyć się z nadzwyczajną szybkością. Ta „reprezentacja społeczeństwa” była niczym innym jak fasadowym tworem wykorzystywanym przez ośrodki sposobiące się do przejęcia władzy w drodze rewolucji. To miał być ostatni akord dawnego systemu władzy, tuż przed jej upadkiem, który wybrzmi wystarczająco donośnie (tak jak np. Okrągły Stół...). Król Francji jeszcze wówczas mógł zapobiec katastrofie i nie wyrazić zgody na ich zwołanie, albowiem Stany Generalne nie miały dobrej tradycji. „Zwoływane w okolicznościach kryzysowych, zawsze występowały przeciwko panującemu, ale wtedy władza królewska była silna i gdy pojawił się konflikt, delegatów po prostu rozpędzano. Ludwik XVI nie pamiętał lub nie chciał pamiętać, czym się kończyły” (Andrzej Cisek, „Kłamstwo Bastylii”). Szczególne miejsce w przygotowaniach do rewolucji zajmował stan trzeci (burżuazja, chłopi i rzemieślnicy) jako najłatwiejszy do manipulowania. Wyraził to lapidarnie ks. Emanuel Sieyes w swojej broszurce „Czym jest stan trzeci?”. „Na tytułowe pytanie - odpowiedział: Wszystkim. Na pytanie drugie: Czym był dotychczas? - odpowiedział: Niczym. Na pytanie trzecie: Czego pragnie? - odpowiedział: Czegokolwiek” - cytuje Cisek. Jeśli ktoś (lub grupa ludzka) z „niczego” staje się „wszystkim”, to wiadomo, że istnieje tu czyjś interes. 20 czerwca 1789 r., deputowani zebrani w słynnej sali do gry w piłkę, tuż obok Pałacu Wersalskiego, mieli złożyć - jednomyślnie - przysięgę, że się nie rozjadą, dopóki nie uchwalą konstytucji. (To właśnie od tego dnia zaczyna się w kraju królowanie anarchii, faktyczny upadek rządu i bunt Zgromadzenia Narodowego, zagubionego w ideologiach i usprawiedliwiającego wszelkie ekscesy, jak ocenia francuski historyk Pierre Gaxotte). Czy jednak osiągnięto wówczas faktyczną jednomyślność? Czy cały stan trzeci, zachwycony przypisywanym mu znaczeniem, przyjął bez protestu rolę zabawki w rękach tych, którzy trzymali już wszystkie nici potrzebne, by uruchomić mechanizm mający za chwilę rozwalić państwo? Oto „w prawym rogu słynnego obrazu [przedstawiającego zebranych w owej historycznej salle de jeu de paume - E.P.P.] możemy zauważyć opór jednego pomyleńca, który odmawia swej zgody” - pisze prof. Adrien Loubier. „Użyto wszelkich nacisków, aby go przekonać, od przyjacielskiej perswazji aż do gminnej wściekłości. Nic to nie dało. Zmuszono go do złożenia podpisu, przytrzymując jego rękę. Napisał: «Martin - oponent»”. Ów niepozorny człowiek, deputowany z miasta Auch, bynajmniej nie zamierzał protestować przeciw uchwaleniu konstytucji. Nie miał on także w głowie projektu całkowicie innej ustawy zasadniczej, odmiennej od tej, którą szykowano się narzucić krajowi. „Jedynym powodem jego oporu było to, że nie czuł się przygotowany do tego zadania, a więc nie miał też prawa do składania przysięgi” - wyjaśnia prof. Loubier. Ten jeden jedyny wzgląd różnił go od wszystkich obecnych na sali. Szacunek dla prawa, które utożsamiał z prawem moralnym. I choć, być może, nie był wcale świadom, jak fatalne będą skutki złożenia przez jego kolegów (dobrowolnie!) swych podpisów, „jedno było pewne, iż był on, wbrew wszystkim, silnie przekonany, że prawo nie zależy od swobodnie wyrażonej woli ludzi, nawet gdyby się wspólnie zebrali na uroczystym posiedzeniu”. Był pierwszym człowiekiem we Francji, który miał odwagę publicznie przeciwstawić się duchowi praw, który odwracał cały naturalny porządek. Duchowi „praw” zapowiadającemu terror i rzezie. Był pierwszym kontrrewolucjonistą - jego faktyczna odmowa była prefiguracją sprzeciwu, który wyraziła później Wandea - w społeczeństwie, które niemal jednomyślnie było przekonane, że „żadna obiektywna wartość moralna nie może przeciwstawiać się żądzom ludzi”. Na to przekonanie pracowały dziesiątki lat francuskie kuźnie postępu zatrudniające rzesze „filozofów”- z którymi jedynie skutecznie polemizować potrafił późniejszy wielki święty - bp Alfons Maria de Liguori, założyciel Redemptorystów. „W owym czasie większość była zdania, że wola powszechna jest jedynym źródłem nadającym moc prawną prawu publicznemu”. Czy dziś nie jest tak samo, i to nie w skali jednego kraju, ale niemal całego świata? Czy nie przechodzą większością głosów - a nawet jednomyślnie - ustawy, które w oczywisty sposób drwią z przykazań i mają za nic naturalny porządek wpisany w naturę człowieka i świata?
Wracając wszakże do wydarzeń rozgrywających się w podparyskiej rezydencji królewskiej, na sali do gry w piłkę. „Ludzie ci nie przewidywali jeszcze wtedy straszliwej katastrofy, ku której szli i której wielu z nich miało się stać pierwszymi ofiarami”. Dziś podobne zaślepienie jest udziałem nieporównanie większej liczby deputowanych wszystkich parlamentów - formalnych i nieformalnych - całego świata, które drogą głosowania torują drogę nowej moralności. Martin z Auch, który - jak wyjaśnia prof. Loubier - „owego dnia zawdzięczał swe życie tylko dyskretnemu uchyleniu drzwi, który otworzył mu woźny, jeden z jego przyjaciół”, był jedynym, który odrzucił jawnie proponowane mu fałszywe reguły gry.

Adrien Loubier: „Grupy redukcyjne”, Wyd. Antyk Marcin Dybowski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2009-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Karol Porwich/Niedziela

Więcej ...

Podsumowanie pierwszej Wielkanocy Leona XIV: Wołanie o pokój, powroty do tradycji, życzniea po polsku

2026-04-06 20:04

Vatican Media

Wielkie wołanie - jako przywódcy duchowego świata - o pokój i w obronie zabijanych oraz prześladowanych – to wybijające się przesłanie pierwszych uroczystości Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy, celebrowanych w Watykanie pod przewodnictwem obecnego Papieża. Leon XIV pozdrowił Polaków w ich języku. Powrócił do niektórych tradycji, w tym do zainicjowanego przez Jana Pawła II niesienia krzyża w Koloseum przez wszystkie stacje Drogi Krzyżowej.

Więcej ...

Kard. Schönborn: „Amoris laetitia” była „przełomem” dla Kościoła

2026-04-07 14:43

Ks. Paweł Kłys

Dziesięć lat temu, 8 kwietnia 2016 r., papież Franciszek opublikował posynodalną adhortację „Amoris laetitia” (Radość miłości) poświęconą miłości w rodzinie. Dokument ten wywołał przede wszystkim ożywioną debatę na temat postępowania wobec osób rozwiedzionych, które ponownie zawarły związek małżeński. Debata ta osiągnęła punkt kulminacyjny w listopadzie 2016 r., kiedy to czterech kardynałów opublikowało list, w którym wyrażali wątpliwości („dubia”) i domagali się od papieża wyjaśnień. Kard. Christoph Schönborn, który dziesięć lat temu zaprezentował ten dokument w Watykanie, w wywiadzie dla austriackiej agencji katolickiej Kathpress odrzucił krążące od dziesięciu lat zarzuty i ponownie podkreślił, jaki „przełom” dla Kościoła dostrzega w tym dokumencie.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Akt wandalizmu w Poniedziałek Wielkanocny. Zniszczono okna...

Kościół

Akt wandalizmu w Poniedziałek Wielkanocny. Zniszczono okna...

Osiem słów Zmartwychwstałego:

Wiara

Osiem słów Zmartwychwstałego: "Niewiasto, czemu...

Komunikat Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w sprawie...

Kościół

Komunikat Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w sprawie...

Policja podała prawdopodobną przyczynę pożaru krzyża w...

Wiadomości

Policja podała prawdopodobną przyczynę pożaru krzyża w...

Co z postem w Wielką Sobotę?

Wiara

Co z postem w Wielką Sobotę?

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Czy w Poniedziałek Wielkanocny udział we Mszy św. jest...

Kościół

Czy w Poniedziałek Wielkanocny udział we Mszy św. jest...

Nowenna o dobre przeżycie Triduum Paschalnego i Wielkanocy...

Wiara

Nowenna o dobre przeżycie Triduum Paschalnego i Wielkanocy...

Siedem ostatnich słów Jezusa z krzyża -

Wiara

Siedem ostatnich słów Jezusa z krzyża - "Boże mój,...