Reklama

Wolność w zagrożeniu

To, co dzieje się w tej chwili w mediach, jest dyskryminacją grupy dziennikarzy reprezentujących wartości konserwatywne. Dlatego 19 stycznia odbyła się demonstracja przed Kancelarią Premiera

Dominik Różański

To, co dzieje się w tej chwili w mediach, jest dyskryminacją grupy dziennikarzy reprezentujących wartości konserwatywne. Dlatego 19 stycznia odbyła się demonstracja przed Kancelarią Premiera

Czy wolność słowa w Polsce jest zagrożona? Tak, i to bardzo - twierdzą działacze Stowarzyszenia Solidarni 2010. I nie tylko oni. A jest to tym groźniejsze, uważają, że bez wolności mediów nie będzie suwerennej, demokratycznej Polski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Najpierw konferencja „Ograniczanie wolności słowa w Polsce”, potem demonstracja przed siedzibą premiera. To był pracowity tydzień stowarzyszenia walczącego o pluralizm mediów. Są ku temu poważne powody: rugowanie z mediów publicznych niewygodnych dla władzy programów i dziennikarzy. Wyrzucenie z ramówki TVP programów: „Misja specjalna” Anity Gargas, „Antysalon” Rafała Ziemkiewicza, „Bronisław Wildstein przedstawia”, „Wojna światów” Grzegorza Górnego i Tomasza Terlikowskiego oraz „Boso przez świat” Wojciecha Cejrowskiego i „Pod prasą” Tomasza Sakiewicza, a ostatnio - zapowiedź likwidacji „Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego. Pozbywanie się z mediów publicznych dziennikarzy i publicystów takich jak: Joanna Lichocka, Jacek Karnowski, Jacek Sobala, Dariusz Karłowicz. - Wszystko to nie jest przypadkowe - uważa Ewa Stankiewicz, założycielka stowarzyszenia. - Oni mieli odwagę dociekać prawdy, zadawać niewygodne pytania, patrzeć na ręce władzy. Odmawia im się możliwości wykonywania zawodu - mówi Ewa Stankiewicz.
- To, co dzieje się w tej chwili w mediach, jest dyskryminacją grupy dziennikarzy reprezentujących wartości konserwatywne - mówi poseł Jarosław Sellin, który złożył wniosek o zbadanie sprawy do Rzecznika Praw Obywatelskich. Najgorzej jest w TVP. - Ludzie ci zostają odsunięci od prowadzenia programów, a dzieje się to w medium, które jest własnością publiczną.

Rząd dusz

Reklama

Sama Stankiewicz też miała kłopoty. Od chwili, gdy wiosną ub.r. pokazano w TVP jej film „Solidarni 2010” (nakręcony wspólnie z Janem Pospieszalskim zapis wypowiedzi osób zgromadzonych w Warszawie w dniach żałoby narodowej po katastrofie w Smoleńsku), jest na cenzurowanym - i to dosłownie. - Reakcją na film i na to, co mówią ludzie w nim pokazani, nie była rzetelna ocena, lecz język szyderstwa, propaganda i argumenty poniżej pasa - mówi Ewa Stankiewicz. To samo za ten film spotkało Pospieszalskiego.
Frontalny atak przypuściła „Gazeta Wyborcza”, pisząc, że „żerując na autentycznych ludzkich emocjach, autorzy zrobili film-agitkę, propagującą obłędny, spiskowy, jakby tradycyjnie PiS-owski sposób widzenia świata”, a sam obraz to zrobiony „Jarosławowi Kaczyńskiemu prezent - darmowy dwugodzinny klip wyborczy za publiczne pieniądze”.
Na reakcję salonu na głosy celebrytów nie trzeba było długo czekać. Znany dystrybutor nagle zrezygnował z rozpowszechniania filmu fabularnego Ewy Stankiewicz, który z „Solidarnymi” nic, oprócz autorki, nie ma wspólnego. Okazało się, że film jest sprawą polityczną i niewygodną.
- Ale nic dziwnego - tłumaczy Bronisław Wildstein, publicysta „Rzeczpospolitej” - żałoba po katastrofie była oczyszczającą ceremonią narodową, która może spowodować przewartościowania i doprowadzić do utraty przez obecny establishment rządu dusz. - Chodzi więc o to, aby unieważnić sens tego wspólnego przeżycia - twierdzi. Aby unieważnić przekaz, należy go zdezawuować.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Fikcja obiektywności

Reklama

Gdy prestiżowy think-tank Freedom Mouse, sporządzający regularnie ranking wolności mediów na świecie, przedstawił ubiegłoroczną edycję raportu, okazało się, że Polska została oceniona znacznie gorzej niż rok wcześniej - o 0,25 punktu w 7-punktowej skali. Alarmujący ton tego raportu nie przebił się jednak do polskich mediów. Przebił się w poprzednich latach, gdy było lepiej.
Jednak Piotr Zarębski, reżyser dokumentalista, autor m.in. głośnych „Więźniarek”, macha ręką. - Cenzura eliminująca osoby niepoprawne polityczne trwa, z przerwami, od początku III RP. To skandal z tym, co się działo np. ze Stankiewicz i Pospieszalskim, ale to nic nowego. Dołączyli do grona wykluczonych dokumentalistów: Jerzego Zalewskiego, Grzegorza Brauna (autora dokumentu „Towarzysz generał”) czy Roberta Kaczmarka - uważa Zarębski. - Ci, którzy nie są poprawni politycznie, mają trudne życie, próbuje się ich eliminować z zawodu - podkreśla Zarębski, który sam niejedno przeżył w latach 90. - Cenzura przekracza granice przyzwoitości, zagraża temu, co w demokracji bardzo ważne, wolności słowa. Grupy wpływowe chcą ją ograniczać w imię utrzymania się w centrum uwagi i przy korycie. Ci, którzy przeszkadzają, poddawani są szykanom.
- Dziennikarze, publicyści, dokumentaliści mają prawo do poglądów. Problem, gdy część z nich tworzy fikcję, że oni sami są obiektywni, a ich oponenci to oszołomy i pisowcy - mówi dziennikarz związany z TVP. - Stosują sztuczki, np. etykietują i stygmatyzują przeciwników. Dzielą dziennikarzy i publicystów na „pisowskich” i „obiektywnych”. Ale żeby być pisowcem, nie trzeba być fanem PiS-u. Wystarczy nie wykazywać zapału w chwaleniu partii Donalda Tuska. Przechodzi to na świat przez nich opisywany. „Obiektywni” przekazują „obiektywny, prawdziwy” przekaz, a pisowcy to wiadomo...

Jedna partia, jedna gazeta

- Mamy więc oto sytuację, że w mediach podaje się tylko to, co pasuje władzy, co jest poprawne politycznie - ocenia Jadwiga Chmielowska, publicystka, członkini Głównej Komisji Rewizyjnej SDP. - Treści niewygodnych nie ma, wszystkie mówią jednym głosem. Postępuje przy tym degradacja zawodu. Jeśli ktoś da się poznać jako dziennikarz niezależny, dociekliwy, będzie miał problem ze znalezieniem kolejnej pracy. Potrzebni są ludzie wykonujący polecenia - mówi.
Chmielowska jest przewodniczącą Rady Programowej TVP Katowice. - Na poziomie regionalnym też widać rugowanie nieprawomyślnych dziennikarzy. Odbywa się to na różne sposoby, na ogół jednak tworzone są różne pozory. Bierze się np. ludzi głodem, obniżając honoraria. Podobnie jest w różnych stacjach komercyjnych.
- Mówi się: przecież jest wolność, można pracować w mediach publicznych, można iść do komercyjnych. To ułuda. Media w Polsce tylko pozornie są komercyjne. Są związane z wielkim kapitałem, wielkie telewizje są koncesjonowane, na tym rynku nawet mysz się nie prześliźnie - uzupełnia Marcin Kamiński ze Stowarzyszenia KoLiber, współorganizatora demonstracji.
- Gdyby media były komercyjne, to film o Lechu Wałęsie, nakręcony przez jedną ze stacji telewizyjnych, nie leżałby w piwnicy, ale byłby na półkach. Podobnie film o Wojciechu Jaruzelskim byłby powtarzany w najlepszych porach oglądalności - dodaje Rafał Ziemkiewicz.
Prof. Ryszard Bugaj, ekonomista i publicysta, nie ukrywa, że boi się o wolność słowa w Polsce. Jego zdaniem, już dziś jest ona tylko formalno-prawna. Media rządzą się dziś bardzo komercyjnymi regułami, jest coraz mniej miejsca na debatę publiczną. Każdy może założyć gazetę, pod warunkiem że ma wolne dwa miliardy złotych.
Telewizje, dominujące tygodniki opinii przedstawiają bardzo podobną wizję świata. - Był czas, że Polska była krajem jednej gazety („Wyborczej” - przyp. W. D.), boję się, że sytuacja znów zmierza w tę stronę - mówi prof. Bugaj.

Ważne powody

Zdaniem Jana Pospieszalskiego, wraz z rugowaniem kolejnych programów rozpoczęło się domykanie debaty publicznej, a miejsce zostaje jedynie dla apologetów obecnej władzy. I - ewentualnie w Internecie.
- Zamiast drugiej Irlandii możemy mieć drugą Białoruś, bo co prawda są opozycyjne media prywatne, ale znając autorytarne zapędy premiera, który jednego dnia chce kastrować pedofilów, drugiego dnia nasyła kontrolę na Uniwersytet Jagielloński, bo nie podoba mu się jakaś książka, trzeciego dnia zamyka sklepy z dopalaczami, chociaż nie ma prawa - to jaki problem, żeby zająć się ludźmi piszącymi w Internecie? - twierdzi Pospieszalski. Można mieć tylko nadzieję, że jeśli ktoś nie potrafi ułożyć rozkładu jazdy pociągów, to zamknięcia stron internetowych też nie udźwignie.
Ale los „Warto rozmawiać” nie jest jeszcze przesądzony. Nacisk widzów (ponoć tysiące listów i e-maili, jakie TVP otrzymała) zrobił swoje, a zdjęcie programu może być - jak sądzi Pospieszalski - punktem krytycznym. Dotychczas rugowanie poszczególnych programów odbywało się po cichu. Protesty po zapowiedziach zdjęcia „Warto rozmawiać” pokazują, że ludzie nie są bezradni.
I dlatego konferencja „Ograniczanie wolności słowa w Polsce” (prowadzenie - Paweł Kukiz), która odbyła się w warszawskim pałacyku Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (oraz zapowiedź kolejnych), a także demonstracja 19 stycznia br. przed siedzibą premiera były ważne. Spotkali się nie tylko ci, którzy za poglądy musieli odejść z mediów publicznych, i ich koledzy. Przyszli także ci najważniejsi: widzowie, słuchacze, czytelnicy, zapewne zatroskani o wolność słowa. Widać mieli ku temu ważne powody.
- Ludzie coraz lepiej rozumieją, że wolność mediów jest dla nich bardzo ważna. Bez niej jedne sprawy będą ukrywane, inne propagowane. Z mediów sterowanych nie dowiedzą się rzeczy dla nich ważnych, a niewygodnych - podkreśla Marcin Kamiński ze Stowarzyszenia KoLiber.

Podziel się:

Oceń:

2011-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Zmarł dr dr h.c. Krzysztof Czajkowski

2026-05-22 13:19

Archiwum

Więcej ...

Hiszpania: papież zobaczy z bliska bazylikę Sagrada Família jeszcze przed wylądowaniem. Dlaczego?

2026-05-26 19:12

Vatican Media

Papież Leon XIV, który w czerwcu przybędzie z wizytą apostolską do Hiszpanii, zobaczy z bliska bazylikę Sagrada Família w Barcelonie jeszcze przed wylądowaniem w tym mieście - wynika z wtorkowych informacji organizatorów podróży Ojca Świętego do stolicy Katalonii. Jak przekazał podczas konferencji prasowej w siedzibie hiszpańskiego Episkopatu pilot samolotu linii Iberia Pablo Martínez, który będzie dowodził załogą maszyny lecącej z Madrytu do Barcelony, na krótko przed wylądowaniem na lotnisku El Prat zniży on kurs na wysokość, z której „papież będzie mieć dobre warunki do podziwiania Sagrada Família z bliska”. Dodał, że „uprzywilejowany widok” bazyliki dla papieża będzie uzależniony od warunków atmosferycznych.

Więcej ...

Chełm. Powiew Ducha Świętego

2026-05-26 15:06

Tadeusz Boniecki

Parafia Świętego Ducha w Chełmie gościła bp. Artura Mizińskiego. Ksiądz biskup odwiedził wspólnotę w ramach odbywającej się co 5 lat wizytacji kanonicznej.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Zmiany personalne w diecezji

Aspekty

Zmiany personalne w diecezji

Oświadczenie Rzecznika Prasowego Archidiecezji Lubelskiej...

Kościół

Oświadczenie Rzecznika Prasowego Archidiecezji Lubelskiej...

Niemcy: Podczas Mszy św. nieznany sprawca ostrzelał okna...

Wiadomości

Niemcy: Podczas Mszy św. nieznany sprawca ostrzelał okna...

Nowenna przed Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi...

Wiara

Nowenna przed Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi...

Łask: usunięto wizerunek Matki Bożej z gmachu Urzędu...

Wiadomości

Łask: usunięto wizerunek Matki Bożej z gmachu Urzędu...

Włochy: figura ojca Pio płacze krwią. Sprawę bada...

Kościół

Włochy: figura ojca Pio płacze krwią. Sprawę bada...

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Nowenna do Ducha Świętego

Wiara

Nowenna do Ducha Świętego

TV Republika: Abp Galbas reaguje na wpis ks. Sowy o...

Wiadomości

TV Republika: Abp Galbas reaguje na wpis ks. Sowy o...