Reklama

Osaczanie Polski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Trzeba pamiętać, że odrażające kłamstwa „Złotych żniw” Jana Tomasza Grossa i jego małżonki Ireny Grudzińskiej-Gross nie są czymś wyjątkowym. To kolejny wybryk nasilającej się już od dziesięcioleci kampanii antypolonizmu w świecie, której rozmiarów wciąż nie umiemy rozpoznać. Podobnie jak nie widzimy siły zagrożeń dla Polski, wynikającej z coraz wyraźniejszego sojuszu różnych zagranicznych antypolonizmów. Poważnym błędem jest na przykład postrzeganie wyłącznie antypolonizmu części wpływowych środowisk żydowskich z USA i z Izraela, a niezauważanie coraz bardziej przybierających na sile przejawów antypolonizmu w Niemczech, w Rosji czy na Ukrainie. Skupię się tu głównie na niemieckich próbach zafałszowywania historii drugiej wojny światowej przez zrzucanie na nas rzekomej współodpowiedzialności za eksterminację Żydów, co ma osłabić pamięć o niemieckich zbrodniach. Cała sprawa to dla Niemców ważny interes polityczny, oparty na długoterminowym planowaniu. Eksponowanie roli Polaków jako rzekomych katów Żydów w czasie wojny, współwinnych Holocaustu, idzie w parze z maksymalnym nagłaśnianiem domniemanych cierpień Niemców jako „wysiedlanych na ogromną skalę” i częstokroć mordowanych przez Polaków. W intencjach niektórych polityków niemieckich ma to przygotować grunt polityczny pod późniejsze pokojowe przesunięcie granic Niemiec na wschód kosztem Polski (podkr. - J.R.N.). Nieprzypadkowy pod tym względem był fakt, że w Niemczech nadano bardzo wielki rozgłos książkom Grossa. Ukazało się na ich temat kilkaset entuzjastycznych recenzji, powtarzających jak mantrę tezę, że oto Gross obalił mit o Polakach jako ofiarach, pokazując ich jako „katów”. Nieprzypadkowo jedną z najaktywniejszych popularyzatorek Grossa w Niemczech jest zajadle nienawidząca Polaków dziennikarka Helga Hirsch, autorka paszkwilu o tym, jak mocno Polacy prześladowali wysiedlanych przez siebie Niemców, i współpracowniczka Eriki Steinbach.

Niemcy sadzają Polskę na ławie oskarżonych

Mało się u nas docenia fakt, że w różnych kręgach niemieckich bardzo szybko, bo już na początku lat 60. XX wieku, zaczęło się systematyczne oczernianie Polaków jako nacji rzekomo współwinnej Holocaustu Żydów. Jako pierwszy zwrócił na to uwagę żydowski przyjaciel Polaków i animator żydowskiego dialogu z Kościołem katolickim Józef Lichten. Jak opisywał działacz katolicki, b. redaktor naczelny „Znaku” w latach 1978-94 Stefan Wilkanowicz: „Na początku lat 60. spotkałem w Nowym Jorku Józefa Lichtena (...). Proszę pana - powiedział mi - trzeba coś zrobić, bo w Ameryce robi się antypolską propagandę za niemieckie pieniądze: próbuje się wszystkich przekonać, że obozy usytuowano w Polsce, gdyż polskie społeczeństwo było nastawione równie antysemicko jak niemieckie”. Pamiętam, jak Lichten zadał mi pytanie: „dlaczego ten Bartoszewski nic nie robi”. (Cyt. za dyskusją w redakcji „Znaku” pt.: „Dzielić cudzy ból”, „Znak” nr 6 z czerwca 2000 r.). Najwyraźniej naciski Lichtena na Bartoszewskiego wywarły wpływ. Znany pisarz żydowskiego pochodzenia Adolf Rudnicki odnotował w książce „Obraz z kotem i psem” (Warszawa 1960, s. 63, 65): „Niedawno temu w «Krzywym Kole» Bartoszewski w odczycie na temat działalności «Żegoty» podczas okupacji wspomniał o «nowej» idei lansowanej przez Niemców, iż współwinowajcami tego, co się stało, byli Polacy”. Niestety, w późniejszych dziesięcioleciach ten sam Bartoszewski, kupiony przez Niemców suto opłacanymi wykładami i orderami, milczał jak grób na temat rozmiaru fali tego typu niemieckich oszczerstw na temat Polaków, choć nabierały one i nabierają coraz większego rozmachu. „Odnowiony” Bartoszewski wolał usypiać Polaków, niż alarmować.
Znakomity znawca sytuacji w Niemczech, od lat wykładający na Uniwersytecie w Bremie, socjolog prof. Zdzisław Krasnodębski pisał na łamach „Rzeczpospolitej” (z 3-4 czerwca 2000): „Wielokrotnie obserwowałem sytuacje w triologu polsko-niemiecko-żydowskim, w którym Niemcy pełnili rolę arbitra, kogoś, kto już winy odpokutował i stał się nowym człowiekiem, a teraz nakłania innych do wyznania win, natomiast polscy dyskutanci nagle znajdowali się w roli zatwardziałego podsądnego, który wbrew oczywistym faktom upiera się przy niewinności lub wylicza okoliczności łagodzące, nikczemnie wykręcając się od odpowiedzialności. Można rzec, że im bardziej odpuszczane są winy Niemców, tym bardziej winni stają się Polacy. (...) Z perspektywy dzisiejszej łatwiej byłoby zrozumieć, gdyby sprawcami okazali się ci ze Wschodu, niecywilizowani, biedni, antysemiccy, katoliccy i nacjonalistyczni Polacy, niż zachodni, zamożni, cywilizowani, liberalni, zsekularyzowani, proeuropejscy Niemcy” (podkr. - J.R.N.). Również w 2000 r. na łamach krakowskich „Arcanów” (nr 48) dwaj profesorowie filozofii: Zbigniew Musiał i Bogusław Wolniewicz ostro potępili tendencje do oczernienia Polski i Polaków, tak aby wybielić rolę Niemców w drugiej wojnie światowej. W tekście zatytułowanym: „Niepokojące fakty wokół Polski” obaj profesorowie wskazywali m.in. na stosowane od dawna pojęcie „zbrodnie nazizmu” zamiast „zbrodnie niemieckie” czy „niemieckie obozy zagłady” i coraz częstsze występowanie z oszczerczym określeniem „polskie obozy zagłady” (nawet w Centrum Szymona Wiesenthala). Pisali: „Nieodparcie nasuwa się myśl, że wskazane określenia stanowią część szerokiej i od lat prowadzonej akcji propagandowej, której przyświeca jeden określony cel: odciążyć Niemców od ich związku sprawczego z zagładą Żydów europejskich, a w to miejsce obciążyć tym związkiem Polaków. Propagandowo usiłuje się tu podstawić w opinii światowej «Polskę» za «Niemcy» - w tym kontekście. Nazwijmy tę operację «podstawianiem Polski». (...) Chodzi o to, by z czasem Wielka Zagłada przestała kojarzyć się ludziom z Niemcami - jako krajem - a zaczęła kojarzyć się z Polską i Polakami. I to tylko z nimi!”.

Wspieranie proniemieckich kłamstw przez niektórych autorów żydowskich

Zdumiewający był fakt, jak często dochodziło i dochodzi w różnych znaczących mediach: amerykańskich, niemieckich, francuskich etc. do świadomego upowszechniania oszczerczych zwrotów: „polskie obozy zagłady”, „polskie obozy koncentracyjne”. Jedynym sposobem na ukrócenie tego typu procederu byłoby wytoczenie przez Polskę procesów konkretnym mediom prasowym czy telewizyjnym, winnym stosowania tych niegodziwych terminów, szkalujących Polskę. Zasugerował to jako pierwszy polski minister spraw zagranicznych pochodzenia żydowskiego Adam Daniel Rotfeld (notabene uratowany w czasie wojny w polskim klasztorze). Nigdy nie zrealizowano jednak jego zalecenia! Znamienny był fakt, że oszczerczych określeń typu „polskie obozy zagłady” etc. używali niejednokrotnie nawet różni przedstawiciele strony żydowskiej, posuwający się do aż takiego wybielania niemieckich zbrodni. Wspomniany wyżej przypadek z użyciem takiego zwrotu w Centrum Szymona Wiesenthala nie był wcale odosobniony! Wyjątkowo skandalicznym przykładem publicznego użycia oszczerczego zwrotu przeciw Polakom była wypowiedź jednego z kilku najbardziej znanych izraelskich badaczy Holocaustu Yehudy Bauera, naukowca o międzynarodowej renomie. Bauer użył zwrotu: „zagazowanie Żydów w polskim obozie zagłady Chełmno” („Vergassung von Juden in polnischen Vernichtungslager Chelmno”) w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” (nr 10 z 2000 r.). Oburzający był całkowity brak reakcji polskiego MSZ na tak skandaliczny przypadek wybielania Niemców kosztem Polaków ze strony czołowego izraelskiego badacza Holocaustu, który doskonale wiedział o wyłącznej zbrodniczej roli Niemców w tej sprawie. Przypomnę tu, że właśnie na łamach „Niedzieli” z 21 maja 2000 r. zadałem pytanie, czy to szokujące milczenie polskiego MSZ wynika ze względów osobistej przyjaźni prof. Geremka (ówczesnego ministra spraw zagranicznych) z prof. Bauerem?
Warto przypomnieć tu również inny, jakże wymowny przykład cynicznego wybielania Niemców kosztem Polaków przez bardzo znanego przedstawiciela strony żydowskiej. 29 marca 1993 r. w jednym z najbardziej renomowanych austriackich czasopism „Profil” (nr 13) ukazał się wywiad Henryka M. Brodera z przewodniczącym gminy żydowskiej w Niemczech Ignatzem Bubisem. We wstępnej części wywiadu oszczerczo informowano, że w czasie wojny Bubis przebywał w „polskim obozie pracy” (Polnischen Arbeitslager). Tego typu wywiad musiał być wcześniej autoryzowany przez Bubisa, który dobrze wiedział, że istniały tylko „niemieckie obozy pracy”, a nie polskie! Dopuszczenie do podania wspomnianego oszczerstwa przez Bubisa wcale nie zdumiewało. Ten przewodniczący gminy żydowskiej w Niemczech wielokrotnie w swych wypowiedziach dawał wyraz skrajnej niechęci do Polski i Polaków przy równoczesnym wybielaniu Niemców. Robił to pomimo faktu, że to Polacy uratowali mu życie w czasie wojny.
W sytuacji, gdy tak znaczące żydowskie persony jak Y. Bauer czy I. Bubis pozwalały sobie na publiczne nagłaśnianie oszczerczych antypolskich zwrotów, wybielających Niemcy, chyba nie zdumiewają podobne oszczerstwa wypowiadane przez pomniejszych, częstokroć bardzo popularnych żydowskich autorów. Przytoczę tu choćby podłe antypolskie kłamstwo, podane w trzymilionowym (!) nakładzie książki Alana M. Dershowitza „Chutzpah” (Hucpa), wydanej w 1991 r. w Bostonie. Dershowitz, adwokat osławionego rabina A. Weissa (który dopuścił się prowokacji w oświęcimskim Karmelu), napisał w swej „Hucpie” na s. 140, iż Żydów „zagazowano w olbrzymich polskich obozach zagłady (the giant Polish extermination camps) in Auschwitz-Birkenau, Treblinka, Belzec, Chelmno i Sobibor”. Warto dodać, że w tej samej książce (na s. 142-143, 146, 150, 152) Dershowitz zaatakował jako rzekomych antysemitów kolejnych prymasów Polski: Augusta Hlonda, Stefana Wyszyńskiego i Józefa Glempa oraz wielkiego męczennika o. Maksymiliana Kolbego. Dla oszczerców typu Dershowitza udający historyka Gross, powołujący się w swych uogólnieniach na selektywnie dobrane źródła, stanowi bardzo ważne wsparcie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2011-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Karol Porwich/Niedziela

Więcej ...

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych pożegnał ks. kan. Wojciecha Draba

2026-09-30 23:10
Po zakończeniu Mszy św. wierni podchodzili do trumny śp. ks. kan. Wojciecha Draba, by dotknąć jej i w ciszy oddać zmarłemu kapłanowi ostatni znak pożegnania.

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Po zakończeniu Mszy św. wierni podchodzili do trumny śp. ks. kan. Wojciecha Draba, by dotknąć jej i w ciszy oddać zmarłemu kapłanowi ostatni znak pożegnania.

Ta księga się nie zamknęła. Ona cały czas jest otwarta – powiedział podczas pożegnania ks. kan. Wojciecha Draba dziekan dekanatu Wałbrzych-Północ. 30 września w kościele św. Barbary w Wałbrzychu biskupi, blisko 50 kapłanów, rodzina, parafianie i przyjaciele dziękowali za życie kapłana, który przez lata prowadził innych przez słowo Boże, sakramenty i osobiste spotkanie.

Więcej ...

Wałbrzych. Ostatnia prosta przed święceniami

2026-10-01 20:00
Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Diecezjalny Ośrodek Formacyjny w Opolu

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Już tylko kilka dni dzieli Janusza Radziszewskiego od święceń diakonatu stałego. 1 października w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego kandydat złożył wymagane przed święceniami wyznanie wiary i przysięgę.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Chcesz zacząć od nowa? Weź Różaniec i zrób pierwszy...

Wiara

Chcesz zacząć od nowa? Weź Różaniec i zrób pierwszy...

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus -

Święci i błogosławieni

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest...

Polak współtworzył muzykę Mszy św. Leona XIV w Paryżu

Kościół

Polak współtworzył muzykę Mszy św. Leona XIV w Paryżu

Nowenna do św. Franciszka z Asyżu

Wiara

Nowenna do św. Franciszka z Asyżu

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św.,...

Wiadomości

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św.,...

Nowenna do św. Michała Archanioła

Wiara

Nowenna do św. Michała Archanioła

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Wiadomości

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Kościół

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Ciężki, ale stabilny stan ks. Marka Pieńkowskiego

Wiadomości

Ciężki, ale stabilny stan ks. Marka Pieńkowskiego