Reklama

Warszawa w Częstochowie

Kard. Stefan Wyszyński i bp Stefan Bareła oraz o. Justyn Marczewski wyszli na Aleje, aby powitać pielgrzymów warszawskich

Jerzy Nikiforow

Kard. Stefan Wyszyński i bp Stefan Bareła oraz o. Justyn Marczewski wyszli na Aleje, aby powitać pielgrzymów warszawskich

„Dzisiaj wchodzi Warszawa”. Tę wiadomość, jak co roku, podawano w Częstochowie z ust do ust: Dzień wejścia Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej zawsze był dla mieszkańców świętem, tego dnia wielu pospieszyło witać pielgrzymów: kwiatami, wodą do picia, pozdrowieniami

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wśród utrudzonych pielgrzymów widać białe habity. To ojcowie i bracia paulini - zmęczeni tak jak wszyscy, a może nawet bardziej. Oni są organizatorami, przewodnikami, a przede wszystkim ojcami duchowymi podczas pielgrzymki.

Warszawska i paulińska

Reklama

Podczas 9-dniowych rekolekcji w drodze głoszą konferencje, spowiadają, odprawiają Msze św., błogosławią małżeństwa - bo zdarza się, że narzeczeni wyruszają na pielgrzymkę z zamiarem zawarcia podczas niej ślubu. Do Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej przylgnęła druga nazwa - paulińska. Inicjatorem pierwszej, zorganizowanej w 1711 r. pielgrzymki był paulin - o. Innocenty Pokorski, przeor klasztoru w Warszawie. On także zainicjował budowę paulińskiego kościoła przy ul. Długiej w Warszawie, gdzie rozpoczynała się większość pielgrzymek. Od 1951 r. całą stronę organizacyjną pielgrzymki, łącznie z zapisami prowadzą paulini, a jej kierownikiem jest zawsze przeor warszawskiego klasztoru.
- Pierwszy był o. Ludwik Nowak, późniejszy generał Zakonu, człowiek niezwykle uduchowiony i kochający Najświętszą Maryję Pannę. To on nadał tej pielgrzymce charakter maryjny o duchu pokutnym - wspomina o. Melchior Królik. - Wyrażało się to m.in. w skromnym, ciemnym stroju, modlitwach i śpiewanych pieśniach, niektórzy decydowali się nawet, by iść o chlebie i wodzie. O. Ludwik prowadził pielgrzymkę siedem razy, ale na jego słowa i wprowadzone przez niego zwyczaje powoływano się przez wiele kolejnych lat.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pielgrzymować do końca...

O. Melchior jest mocno związany z pielgrzymkami warszawskimi. Po raz pierwszy wyruszył jako diakon w 1959 r. - Kiedy dowiedziałem się, że mam iść z pielgrzymką, strasznie się bałem, uważałem, że to przerasta moje możliwości - wspomina. - Trzy razy chodziłem do ojca prefekta i szukałem argumentów, które miały go przekonać do zmiany decyzji. W następnym roku było odwrotnie - modliłem się, aby pozwolono mi pójść z pielgrzymką. Od tamtej pory o. Melchior „przyłączył się” do WPP na stałe. W latach 1969-71 - jako przeor warszawskiego klasztoru był jej kierownikiem. W innych latach szedł jako przewodnik. Grupa czwarta zasadnicza, którą prowadzi, to grupa z tradycjami, utrzymująca łączność duchową w ciągu całego roku przez codzienne odmawianie trzech „Zdrowaś Maryjo”.
- Po pierwszej pielgrzymce zrozumiałem, że tutaj, w tej wspaniałej atmosferze, realizuje się moje powołanie - mówi o. Melchior, który w ubiegłym roku obchodził złoty jubileusz pielgrzymowania i nie zamierza zrezygnować. - Chciałbym na pielgrzymki chodzić do końca - wyznaje. Ponad 52-letni staż pielgrzymkowy ma inny paulin - o. Arkadiusz Niedziółka.

Coś niecoś z kroniki

Reklama

O. Melchior Królik od dawna gromadzi pamiątki związane z WPP: zdjęcia, znaczki pielgrzymkowe i różnego rodzaju emblematy. Historyczny zbiór wypełnia już kilka walizek i często korzystają z niego autorzy przygotowujący publikacje, a także organizatorzy wystaw. O. Melchior nosi też zaszczytny tytuł kronikarza pielgrzymki. - Nikt mnie do tego nie powoływał, jestem samozwańczym kronikarzem, ale nadal będę to robił. Oczywiście, w pewnym zakresie, bo prowadząc grupę, nie mogę ogarnąć całości. Ale jest w tej kronice kawałek mojego serca oddany tej pielgrzymce.
Oprócz serca jest też pamięć: o ludziach i wydarzeniach, o tym, jak w ciągu lat zmieniały się warunki pielgrzymowania. - Każdy warszawski przeor udoskonalał organizację i coś nowego wprowadzał, wiele zmian wynikało z rozwoju techniki - wspomina o. Melchior.
Chociażby transport. Jeszcze w latach 50. XX wieku za pielgrzymką ciągnęły wozy konne, często odświętnie umajone, którymi wieziono bagaż. Stopniowo wprowadzano samochody, a dzisiaj każdy, już przy zapisie, otrzymuje kwitek z informacją, którym samochodem będzie wieziony jego plecak czy namiot. Kierowcy pojazdów technicznych porozumiewają się przez CB-radio.
Albo aprowizacja. Dawniej pielgrzym musiał mieć przy sobie chlebak i garnuszki, które w czasie klękania brzęczały w kościele jak dodatkowe dzwonki. - Do dzisiaj mam w uszach dźwięk spadających garnuszków, ale to było wpisane w klimat pielgrzymki - śmieje się o. Melchior.
Współcześni pielgrzymi mają lekkie plastikowe naczynia i świetne zaopatrzenie na postojach, stąd niezbędne wyposażenie skurczyło się do minimum.

Rekolekcje i festiwal

Reklama

Wielkim przełomem, zarówno dla ojców paulinów, jak i dla uczestników była radiofonizacja pielgrzymki. - Wtedy rozpoczęło się pogłębione duszpasterstwo w drodze - wspomina o. Józef Płatek. - Wcześniej praca była trudna, bo umęczeni pielgrzymi dopiero na przystankach mogli usłyszeć słowo. Gdy pojawiło się nagłośnienie, mogliśmy prowadzić konferencje w marszu, a później angażować ludzi do wypowiedzi, wzajemnej rozmowy, pogłębiania tematu, to było wielkie osiągnięcie.
Pierwsze tuby nagłośnieniowe sprowadzono na Jasną Górę z Rzymu w 1961 r. Po kilku latach nie było już grupy pielgrzymującej bez tuby. Władze zabraniały ich używania, ale ojcowie argumentowali, że są one niezbędne dla sprawniejszej organizacji i komunikacji, co zresztą także było prawdą.
Nagłośnienie ułatwiało także śpiew pieśni religijnych i marszowych, dodających sił na trasie, jak chociażby niezwykle popularna piosenka: „Marsz, marsz, do Maryi wraz, bo Maryja Jasnogórska oczekuje nas”, do której kolejne roczniki pielgrzymów dopisały 50 zwrotek.
Z Warszawską Pielgrzymką Pieszą jest związany cały nurt piosenki religijnej, który przez lata ujawniał się tam w pełnym wymiarze - mówi o. Płatek. - Uczestnicy śpiewali pieśni, których nie wolno było śpiewać w kościołach. Pielgrzymka warszawska inspirowała wielu twórców, wśród nich znaną jasnogórską organistkę Alicję Gołaszewską, a także wielu księży, którzy specjalnie dla pielgrzymów pisali pieśni maryjne.

Nie dali się pokonać

Siła pielgrzymki tkwi także w jej trwaniu w latach walki z Kościołem. Próby likwidacji WPP ponawiali kolejni komunistyczni przywódcy, zmieniały się tylko formy. Ojcowie pamiętają szczególnie rok 1963, kiedy pod pretekstem epidemii czarnej ospy władze wydały zakaz organizowania pielgrzymki. Mimo to, jak zawsze, 6 sierpnia z kościoła Ducha Świętego wyruszyła grupa ok. 4 tys. osób. Ojcowie paulini: Stefan Rożej, Józef Płatek, Melchior Królik oraz bracia Wenanty Kruszewski i Michał Feldman, za zgodą przełożonych, szli w niej w świeckich strojach. Obok maszerujących, systematycznie przejeżdżały milicyjne radiowozy, z których nadawano komunikaty, że wobec uczestników nielegalnego zgromadzenia będą wyciągnięte surowe konsekwencje. Na każdym postoju na pielgrzymów czekały „niespodzianki”, jak np. wzniecony nocą pożar szopy czy informacje o przygotowanej obławie. Jednak przez całą drogę ojcowie pilnowali, by pielgrzymi szli zwartą grupą, by nie pozwolili się rozbić. Dzięki temu milicja nie odważyła się ich zaatakować. Ale po zakończeniu pielgrzymki niepokorni ojcowie byli wielokrotnie przesłuchiwani w Pałacu Mostowskich, a w końcu ukarani grzywną.

Żywy monument

Określenie, że Warszawska Pielgrzymka Piesza to monument w historii Kościoła i narodu nie jest patosem. To tradycja i historia, zapamiętana z lat niewoli także jako przestrzeń wolności i znak trwania narodu. O tym, jak ważnym czynnikiem jest WPP dla polskiej duchowości, religijności i patriotyzmu, wiedział kard. Stefan Wyszyński, który witał pielgrzymów w Częstochowie i wprowadzał ich na Jasną Górę. Wiele czasu poświęcał na spotkania z organizatorami - ojcami paulinami, zarówno przed, jak i po pielgrzymce. Te tradycje kontynuował prymas Józef Glemp.
Oprócz wymiaru narodowego WPP ma także wymiar indywidualny w odniesieniu do każdego, kto przeszedł tę drogę. Tutaj zawiązywały się szczęśliwe małżeństwa, leczyły bolesne rany sumień, tutaj niesiono serdeczne intencje i prośby o wyprostowanie życiowych ścieżek.
To wielkie dzieło trwa dzięki determinacji i wysiłkowi ojców paulinów, ich modlitwie i pielgrzymiemu wędrowaniu do Tej, która jest Orędowniczką Zakonu Paulinów.

Podziel się:

Oceń:

2011-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Uzdrowiona po modlitwach do bł. Solanusa Caseya

2025-04-03 21:13
Mary Bartold/Solanus Casey

zrzut ekranu YT/pl.wikipedia.org

Mary Bartold/Solanus Casey

Wielu katolików przypisuje błogosławionemu Solanusowi Caseyowi pomoc w uzdrowieniu ludziom cierpiącym na choroby. Mary Bartold z DeWitt w stanie Michigan należy teraz do wielu osób, którym udało się to osiągnąć po tym, jak jej dwa guzy zniknęły bez interwencji medycznej, ale dzięki jej nieustającym modlitwom do bł. Caseya.

Więcej ...

Mocz w wodzie święconej: Ksiądz rozważa zamknięcie kościoła

2025-04-02 10:08

edomor/fotolia.com

Nieznani ludzie oddają mocz za ołtarzem, załatwiają swoje „potrzeby” w kościele lub na jego terenie np. w chrzcielnicach. W Moguncji (Niemcy) wiele kościołów zmaga się z problemem wandalizmu.

Więcej ...

Jaki upominek komunijny wybrać?

2025-04-04 09:41
Upominek komunijny

Materiał sponsora

Upominek komunijny

Pierwsza Komunia Święta oraz same przygotowania do uroczystości są czasem pełnym duchowego przeżycia. Serca najbliższych wypełniają radość i wzruszenie, a wśród zaproszonych gości pojawia się pytanie: jaki upominek komunijny wybrać, by na długo zapadł w pamięć? Zamiast kolejnej zabawki czy elektronicznego gadżetu, podaruj coś, co ma prawdziwą wartość – wspomnienia zaklęte w pięknej formie. Doradzam wyjątkowe prezenty na Komunię Świętą.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Dwie siostry zakonne zabite przez uzbrojone gangi

Wiadomości

Dwie siostry zakonne zabite przez uzbrojone gangi

Co się dzieje z nami, kiedy umieramy?

Kościół

Co się dzieje z nami, kiedy umieramy?

Skoro Bóg jest miłością, jak może istnieć piekło?

Wiara

Skoro Bóg jest miłością, jak może istnieć piekło?

Oświadczenie RTCK w związku z projektem realizowanym przy...

Kościół

Oświadczenie RTCK w związku z projektem realizowanym przy...

Przeżył 95 dni na morzu, dziś mówi:

Wiara

Przeżył 95 dni na morzu, dziś mówi: "Niech wszyscy...

Mocz w wodzie święconej: Ksiądz rozważa zamknięcie...

Kościół

Mocz w wodzie święconej: Ksiądz rozważa zamknięcie...

W wieku 47 lat zmarł nagle ksiądz z archidiecezji...

Kościół

W wieku 47 lat zmarł nagle ksiądz z archidiecezji...

Bp Ważny: Powszechne katechezy w parafiach ruszą od...

Kościół

Bp Ważny: Powszechne katechezy w parafiach ruszą od...

O. Marcin Ciechanowski: Depresja. Czy potrzebujesz pomocy?

Wiara

O. Marcin Ciechanowski: Depresja. Czy potrzebujesz pomocy?