Reklama

Kobiety są solą ziemi…

Graziako/Niedziela

18 sierpnia br. w dorocznej pielgrzymce kobiet do Piekar Śląskich przybyło ich ok. 100 tys., niemal wyłącznie Ślązaczek, głównie nauczycielek i pielęgniarek. Piechotą, samochodami albo na rowerach. Babcie z wnuczkami, córki z matkami. Zachwycony kard. Joachim Meisner z Kolonii rzekł: - Byłem już wszędzie na świecie, ale najpiękniejsze kobiety są na Śląsku!

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Największe sanktuarium maryjne Śląska - tak nazywane są Piekary. Jednak niewiele wiemy o cudownym obrazie wiszącym w głównej nawie okazałej świątyni. Przypuszcza się, że wcześniej pierwotny wizerunek ozdabiał jakąś przydrożną kapliczkę, więc nikt nie zawracał sobie głowy spisywaniem jego pochodzenia. Obecnie specjaliści wskazują na XV wiek. Najpewniej Maryja otrzymała twarz jakiejś młodej matki, bo zwyczajem średniowiecznym malowano z żywego modelu.

Historia pachnąca różami

Historia Piekar zaczyna się w chwili, gdy proboszcz piekarski sprzed wieków - ks. Jakub Roczkowski - wyczyścił obraz wiszący w bocznej nawie i powiesił go w głównym ołtarzu, bo… obraz ładnie pachniał. O owym zapachu czytamy dziś w starych kronikach, znając nawet dokładną datę owego wydarzenia - 27 sierpnia 1659 r. Na tyle było to zdarzenie zdumiewające, że dzień ten uchodzi za początek kultu piekarskiego wizerunku.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Niebawem do uszu proboszcza zaczęły dochodzić opowieści o cudach i uzdrowieniach, jakie dzieją się za sprawą obrazu. Musiało być o tym naprawdę głośno w okolicy, skoro właśnie do Piekar przybiegli po ratunek mieszkańcy niedalekich Tarnowskich Gór, gdy zaraza dziesiątkowała ich miasto. Madonna pomogła. W ramach dziękczynienia tarnogórzanie złożyli uroczysty ślub, że co roku będą pielgrzymować do Piekarskiej Pani. I mimo upływu setek lat - danego słowa dotrzymują. Zresztą to oni pierwsi nazwali ją Mater Admirabilis, czyli Matką Przedziwną.

Obraz piekarski stał się wkrótce przyczyną poważnych zatargów między opiekującymi się nim jezuitami a krakowską kurią. Przez lata wizerunek Piekarskiej Pani zamykany był w szafie w zakrystii, a wspomniany już ks. Roczkowski przesiedział cały miesiąc w więzieniu biskupim na siewierskim zamku za to, że pozwolił ludziom modlić się przed obrazem. Pod groźbą ekskomuniki zakazano kapłanom mówić o piekarskiej ikonie „cudowna”. Poirytowany takim obrotem sprawy cesarz Leopold I otoczył wreszcie Piekary swoją kuratelą. Tutaj przybył, idąc na Wiedeń, król Jan III Sobieski i zostawił srebrną sukienkę. Tutaj też w 1697 r. August II, a w 1734 r. August III podpisywali „pacta conventa”.

W 1702 r. jezuici, w obawie przed kolejną wojną, wywieźli obraz do Opola, a w ołtarzu głównym piekarskiej świątyni zawiesili wielce udaną kopię, namalowaną przez Karola Zipsera. Oryginał nigdy do Piekar nie wrócił. Nadal wisi w opolskim kościele Świętego Krzyża. I wtedy okazało się, że w Piekarach nic się nie zmieniło - ludzie nadal doznają tutaj rozmaitych łask.

Reklama

W 1925 r. kard. August Hlond doprowadził do koronacji obrazu. Korony dwukrotnie kradziono, co powodowało zawsze obok ekspiacji także odnowienie wizerunku - ostatnia renowacja przywróciła ikonie piekarskiej jej pierwotny wygląd. Przez wieki Matkę Bożą Piekarską nazywano: Matką Przedziwną, Uzdrowieniem Chorych, Ucieczką Grzeszników, Gospodynią Śląską, wreszcie Matką Bożą Miłości i Sprawiedliwości Społecznej - i tak najczęściej nazywana jest dzisiaj.

Jeden sierpniowy dzień

Najsłynniejsze są dwie z wielu pielgrzymek, jakie co roku przychodzą do Piekar. Mężczyźni spotykają się w maju. Kobiety - w pierwszą niedzielę po 15 sierpnia, po uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Dzieje się tak od czasów przedwojennych, gdy jeszcze chodziło się „na zloty”.

W niedzielny poranek 18 sierpnia 2013 r. pierwsze pątniczki mijamy jakieś 15 km od Piekar. Wlewają się w miasto ze wszystkich stron. Większość od razu kieruje się na Rajski Plac, nieopodal sanktuarium, który mieści też piekarską Kalwarię. Rajski Plac ma dużo wysokich drzew, a więc dużo, jakże potrzebnego w tym skwarnym dniu, cienia. Na godzinę przed rozpoczęciem uroczystości już trudno o dobre miejsce. Wokół kobiety w całej swej rozmaitości - sędziwe i młode, dziewczęta i babcie. Matki, żony, wdowy, panny i kobiety samotne. Odziane elegancko i na sportowo. Na trawie koc przy kocu i rzędy krzeseł turystycznych. Obok kosze piknikowe i parasolki, mające dodatkowo ochronić przed słońcem.

Oczywiście, nas najbardziej zachwycają panie w śląskich strojach ludowych - w czepcach i wieńcach, w poletkach haftowanych w kolorowy wzór, w kabotkach z cieniutkiego płótna, w trzewikach trzeszczących jak trzeba przy każdym kroku, we wstążkach i koralikach.

W tym roku organizatorzy mówią o 100 tys. pątniczek przybyłych do Piekar Śląskich. O co proszą, za kogo się modlą?

Reklama

- Kobiety modlą się zawsze o to samo - wyjaśnia Anna z Katowic, lekarka z Ochojca, prosto po dyżurze. - Za tych, których kochamy. O ich bezpieczeństwo i zdrowie. Za dzieci, męża, rodzinę. O pracę, spokój, stabilizację. My, kobiety, wiemy, że Matka Boża rozumie nas doskonale - nasze niepokoje, nasze lęki, nasze nadzieje, marzenia. Zna je z autopsji - Ona też drżała o pomyślność swojej rodziny.

- Przychodzimy do Niej czasem po ratunek, czasem po radę, najczęściej jednak z wdzięczności. Zawsze jest za co dziękować - mówi Małgorzata, nauczycielka z Tarnowskich Gór. - Przyjechałam z córkami i bratanicami na rowerach. Mają już swoje ulubione miejsce na placu i swoje drzewo, o które opierają rowery.

Dwie panie przyszły piechotą z centrum Katowic. Wstały o 4 rano, żeby zdążyć na zbiórkę o 5.30. - Do Piekar chodziła jeszcze moja babcia. Pierwszy raz wzięła mnie z sobą, gdy miałam bodaj 9 lat. Wtedy chodziło się całymi kamienicami, podwórkami. Uwielbiałam tę atmosferę przygotowań, a potem drogi. Pamiętam, jak mama ściskała mnie za rękę, żebym się nie zgubiła. Te same modlitwy, te same pieśni, w większości te same intencje. Żeby w życiu było tak stabilnie - wzdycha. - Niewiele się od tego czasu zmieniło. No, może dawniej więcej pielgrzymów szło w strojach ludowych. Ale za to dzisiaj więcej się spowiada - wskazuje na wirydarz, a tam prawdziwe oblężenie konfesjonałów. Z powodu braku wolnych miejsc młody kapłan przysiadł na postumencie w centrum wirydarza. Penitentki kucają lub przysiadają obok. Spowiedź trwa nieprzerwanie kilka kolejnych godzin.

Pani Piekarska wyszła do swoich

Reklama

Procesja z kopią cudownego obrazu tradycyjnie przemierza trasę z kościoła na pobliską Kalwarię. Wraz z pielgrzymami kroczą: metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, arcybiskup senior Damian Zimoń, kard. Joachim Meisner z Kolonii, abp Szczepan Wesoły, bp Jan Kopiec, ordynariusz gliwicki, bp Piotr Greger, biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej, ks. inf. Adam Kokoszka reprezentujący biskupa tarnowskiego, oraz ks. inf. Józef Pawliczek, reprezentujący metropolitę lwowskiego. Kobiety pięknie wita abp Skworc. Ma na sobie stułę, którą bł. Jan Paweł II podarował sanktuarium piekarskiemu podczas pielgrzymki do ojczyzny w 1979 r.

Mszę św. po łacinie celebruje, a homilię po niemiecku głosi abp Joachim Meisner. Też pochodzi ze Śląska, tylko z Dolnego, z Wrocławia. Kardynał przywołuje stare porzekadło, że grzech postarza i oszpeca. Że Bóg jest nie tylko święty i dobry - ale jest także piękny. Kobieta zaś jest przecież synonimem piękna. Siedzące na trawie wokół kalwaryjskiego ołtarza panie są wdzięczne niemieckiemu Kardynałowi chyba najbardziej za ten fragment: - Kobiety są, oczywiście, co do wartości całkowicie równe mężczyznom, ale nie powinny przy tym zapominać o swojej monopolistycznej pozycji, tzn. że są sercem ludzkości, i dlatego są niezbędne jako kobiety i matki w rodzinie, Kościele i społeczeństwie. Już w starożytności europejskiej mówiło się, że społeczeństwo, które jest zepsute przez mężczyzn, będzie uratowane przez kobiety, ale społeczeństwo, w którym zepsute są kobiety, jest już nie do uratowania. Dokładniej mówiąc, przed kobietą w społeczeństwie powinny stać otworem wszelkie dobre możliwości, ale nie może ona przy tym - powiedzmy to jeszcze raz - stracić swojej pozycji jako centrum ludzkości.

Reklama

Wielki aplauz i zapewne dozgonną wdzięczność słuchaczek zaskarbił sobie kard. Meisner uwagą uczynioną poza głównym nurtem kazania: - Powiem teraz coś, czego nie mam na kartce. Tego nie muszą słuchać media, to jest tylko dla was. Byłem już wszędzie na świecie, ale najpiękniejsze kobiety są na Śląsku! Mam nadzieję, że mężczyźni potrafią to docenić! Wiem, dlaczego tak jest: bo wciąż przychodzicie do Matki Bożej Piekarskiej.

Spotkanie kobiet z Panią Piekarską kończą Nieszpory maryjne. W sierpniowe parne popołudnie spod drzew omdlałych od upału niesie się gromki śpiew: „O Maryjo, czemu biegniesz w niebo, z jaką spieszysz do Boga potrzebą?”.

Jest jeszcze ostatni akord - bardzo osobisty gest Kardynała Kolonii. Joachim Meisner mówi nie bez wzruszenia: - Kiedy postanowiłem zostać księdzem, moja mama powiedziała mi: „Bez kobiety serce mężczyzny umiera. Dlatego trzymaj się bardzo mocno serca Matki Bożej”. I tak tyle już lat czuję się szczęśliwy z Tą jedną Kobietą. Dlatego chcę podarować mój pierścień biskupi najpiękniejszej śląskiej Kobiecie - Matce Bożej Piekarskiej.

Podziel się:

Oceń:

2013-08-26 14:22

Wybrane dla Ciebie

Zmarł dr dr h.c. Krzysztof Czajkowski

2026-05-22 13:19

Archiwum

Więcej ...

Majowe podróże z Maryją: Olsztyn - U Matki Bożej Miłosierdzia – Olsztyńskiej Pani Ostrobramskiej

2026-05-22 20:39
Olsztyńska Pani Ostrobramska

olsztyn.kapucyni.eu

Olsztyńska Pani Ostrobramska

Z Mazowsza nasza jubileuszowa droga prowadzi nas na północ, do krainy tysiąca jezior – na Warmię. Docieramy do Olsztyna, by pokłonić się Tej, która wita wszystkich przybywających do serca tego miasta. Matka Boża Miłosierdzia, czczona tutaj w wiernej kopii wizerunku z wileńskiej Ostrej Bramy, jest dla mieszkańców Warmii znakiem łączności z dawnymi Kresami i dowodem na to, że miłosierdzie Boże nie zna granic. Pod opieką duszpasterzy i w duchu franciszkańskiej wrażliwości na ludzką biedę, Maryja otwiera tu swoje dłonie dla każdego strudzonego wędrowca.

Więcej ...

Bp Lechowicz: celem żołnierzy nie jest wywoływanie wojen, ale stanie na straży pokoju

2026-05-23 10:36
Biskup polowy Wojska Polskiego bp Wiesław Lechowicz w Lourdes

Ordynariat Polowy WP

Biskup polowy Wojska Polskiego bp Wiesław Lechowicz w Lourdes

- Celem żołnierzy Wojska Polskiego nie jest wywoływanie wojen, ale stanie na straży pokoju. Maryja - Królowa Pokoju stoi więc po naszej stronie - powiedział bp Wiesław Lechowicz podczas porannej Mszy św. sprawowanej przy Grocie Massabielskiej w Lourdes dla polskich żołnierzy uczestniczących w Międzynarodowej Pielgrzymce Żołnierzy. Biskup polowy Wojska Polskiego wskazywał, że orędzie Maryi z Lourdes można streścić w trzech słowach: modlitwa, nawrócenie i pokuta.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie, które zauważa brak

Wiara

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie, które zauważa brak

Łask: usunięto wizerunek Matki Bożej z gmachu Urzędu...

Wiadomości

Łask: usunięto wizerunek Matki Bożej z gmachu Urzędu...

Zakopane/ Burmistrz zapowiada odmowę transkrypcji aktów...

Kościół

Zakopane/ Burmistrz zapowiada odmowę transkrypcji aktów...

Stanowisko Rady KEP w sprawie ochrony konstytucyjnego...

Kościół

Stanowisko Rady KEP w sprawie ochrony konstytucyjnego...

TV Republika: Abp Galbas reaguje na wpis ks. Sowy o...

Wiadomości

TV Republika: Abp Galbas reaguje na wpis ks. Sowy o...

Oświadczenie rzecznika prasowego archidiecezji krakowskiej

Niedziela Małopolska

Oświadczenie rzecznika prasowego archidiecezji krakowskiej

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Nowenna do św. Rity

Wiara

Nowenna do św. Rity

Zwyciężczyni Eurowizji Dara:

Wiara

Zwyciężczyni Eurowizji Dara: "Myślę, że Bóg jest...