Reklama

BOŻENA SZTAJNER
O. prof. Leon Dyczewski OFMConv

Mnie wolno, wam nie

2014-06-03 14:57

O. Leon Dyczewski OFMConv
Niedziela Ogólnopolska 23/2014, str. 22-23

W sobotnio-niedzielnym numerze „Gazety Wyborczej” z 17/18 maja 2014 r. Dominika Wielowieyska oceniła trzy ważne pisma katolickie: „Gościa Niedzielnego”, „Przewodnik Katolicki” i „Niedzielę”, a przy okazji także diecezje, bo tak należy rozumieć tytuł jej artykułu: „Jaka diecezja, taka gazeta”. W dokonywaniu oceny wzięła pod uwagę liczbę sprzedanych egzemplarzy, zajmowanie się polityką, stosunek do gender, relacje z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Do wszystkich odniosła się negatywnie, najgorzej do „Niedzieli” i archidiecezji częstochowskiej z jej arcypasterzem Wacławem Depo. Trzeba mieć niebywały tupet, by takiej oceny dokonać. Warto zatem bliżej przypatrzeć się rozumowaniu i argumentacji Autorki tej oceny.

Rzetelność czy manipulacja

Już w pierwszych zdaniach swego artykułu Wielowieyska podrzuca czytelnikowi dwie manipulujące informacje. W pierwszej stwierdza, że wymienione trzy tygodniki są głosem hierarchów katolickich, a w drugiej – że „Gość” jest w czołówce, jeśli chodzi o sprzedaż. Daleko w tyle w tym rankingu jest „Przewodnik Katolicki”, a jeszcze dalej „Niedziela”. Jaka jest rzetelność tych stwierdzeń?

Czy wymienione tygodniki katolickie są głosem hierarchów katolickich, czyli arcybiskupów Wiktora Skworca, Stanisława Gądeckiego i Wacława Depo? Niewątpliwie swoisty rodzaj zależności istnieje, bo kuria biskupia diecezji, na terenie której wydawany jest tygodnik katolicki, jest podmiotem wydawniczym i miejscowy ordynariusz wyznacza redaktora naczelnego; jeżeli wydawcą jest jakieś stowarzyszenie, organizacja, fundacja, spółka, osoba pojedyncza, wówczas wyznacza asystenta kościelnego, by czuwał nad tym, aby pismo nie upowszechniało doktryny i norm moralnych niezgodnych z nauką Kościoła katolickiego. W żadnym wypadku nie jest to jednak pismo biskupa, w tym rozumieniu, że jest ono jego organem, tubą, choć, oczywiście, jego głos jest w nim jak najbardziej uwzględniany. Jest to pismo katolików redagowane przez katolików. Na ogół biskup ordynariusz, a ściślej: kierowana przez niego kuria biskupia, ma swoje pismo kierowane do duchownych i jednostek ściśle kościelnych. W polskich diecezjach najczęściej nosi ono tytuł „Wiadomości Diecezji” czy „Archidiecezji”, np. Lubelskiej, Sandomierskiej, Łowickiej. Należy zatem rozróżnić pisma kościelne i pisma katolickie. „Gość Niedzielny”, „Przewodnik Katolicki”, „Niedziela” należą do drugiej kategorii i cieszą się dużą autonomią. Redaktor naczelny „Niedzieli”, zapytany telefonicznie o tę sprawę, odpowiada: „Jestem zupełnie wolny w redagowaniu «Niedzieli». Nie czuję żadnej presji ze strony Arcybiskupa”. Wymienione tygodniki, szczególnie „Gość Niedzielny” i „Niedziela” nie są tubą miejscowych arcybiskupów także dlatego, że są czasopismami ogólnokrajowymi. Sprzedaż ich egzemplarzy jest parokrotnie większa w innych diecezjach i poza Polską niż we własnych diecezjach. O ich ogólnopolskim charakterze świadczą dość liczne oddziały redakcyjne poza Katowicami czy Częstochową. „Niedziela” swoje oddziały ma w 19 diecezjach na 42 diecezje rzymskokatolickie w Polsce. Najczęściej są to 2-, 3-osobowe zespoły, które redagują specjalną 8-stronicową wkładkę z informacją i artykułami tematycznymi danej diecezji. W tych diecezjach Metropolita Częstochowski nie ma władzy i tygodnika „Niedziela” nie może traktować jako swojej tuby – używając określenia Wielowieyskiej.

Reklama

Drugie stwierdzenie dziennikarki „Gazety Wyborczej” mówiące o tym, że za „Gościem Niedzielnym” w rankingu sprzedaży idzie „Przewodnik Katolicki”, a po nim daleko w tyle jest „Niedziela”, jest całkowicie błędne. Jeżeli chodzi o sprzedaż egzemplarzy, to od wielu lat „Gość” i „Niedziela” ze sobą konkurują. Były lata, kiedy „Niedziela” wyprzedzała „Gościa”, obecnie to „Gość” wyprzedza „Niedzielę”, ale obydwa tygodniki mają najwyższe nakłady spośród tygodników opiniotwórczych w Polsce, większe niż „Polityka” (średnia sprzedaż: 127 516 egz. w 2013 r.), „Newsweek” (126 168 egz.), „wSieci” (94 393 egz.), tygodnik Lisickiego „Do Rzeczy” (86 614 egz.), „Wprost” (61 981 egz.). Czytelnicy „Niedzieli” najczęściej są w wieku 28-65 lat, mają wykształcenie wyższe lub średnie, mieszkają w dużych i średnich miastach oraz na wsi; nieco częściej są to kobiety (52 proc.) niż mężczyźni (48 proc.).

Katolicy głosu nie mają

„Cała trójka (czytaj: tygodniki, diecezje, biskupi – przyp. L.D.) chętnie zajmuje się polityką. Ale są istotne różnice” – stwierdza Wielowieyska. Z kontekstu wynika, że zajmowanie się polityką ma im ona za złe, szczególnie dlatego, że redakcje pytały kandydatów do Parlamentu Europejskiego o ich stanowisko na temat obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci i o definicję rodziny, że wypowiadają się na temat Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, zagadnień gender, tragedii smoleńskiej, gen. Wojciecha Jaruzelskiego, wyniku obrad „okrągłego stołu”, Unii Europejskiej, przypadków pedofilii wśród księży, że popierają PiS („Gość” i „Przewodnik” słabiej, „Niedziela” zdecydowanie), występują w Radiu Maryja i Telewizji Trwam. W skali oceny Wielowieyskiej najlepiej wypada „Gość”, najgorzej – „Niedziela”, ale wszystkie trzy tygodniki ocenia ona negatywnie, choć werbalnie tego nie stwierdza – wynika to z jej sformułowań, z przytaczanych nazwisk i cytatów z publikacji zamieszczonych w trzech wymienionych tygodnikach. Nazwiska i cytaty są tak dobrane, by mówiły, że stanowisko „Niedzieli” czy „Przewodnika” jest niewłaściwe.

Nie to jednak niepokoi, że Dominika Wielowieyska ocenia. Każdy przecież ma do tego prawo, byleby tylko czynił to w sposób rzetelny. Najbardziej niepokojące jest to, że dziennikarka w swoim artykule zdaje się odmawiać pismom katolickim prawa do zabierania głosu w sprawach politycznych, do niezgadzania się z partiami i politykami głoszącymi poglądy i normy moralne niezgodne z chrześcijaństwem. Jej wolno reprezentować ideologię, upodobania polityczne, zasady moralne własne czy naczelnego „Gazety Wyborczej”, a katolikom w pismach katolickich nie wolno. Jej zdaniem, katolicy w swoich pismach powinni albo nie zabierać głosu w sprawach tak dla nich ważnych, jak małżeństwo, rodzina, własność społeczna, prawda itp., albo popierać opcje „Gazety Wyborczej”. Trzeciej możliwości, czyli dyskusji na te tematy, wypowiadania swojego stanowiska, nie widzi i nie aprobuje. Interesujące jest zatem rozumienie pluralizmu przez Wielowieyską, pojęcia tak bardzo modnego i nagłaśnianego dzisiaj. Jej wykładnia tego pojęcia jest następująca: zasada pluralizmu wobec moich poglądów, także niezgodnych z dotychczasową kulturą, z poglądami i normami przyjmowanymi przez chrześcijan – ma być bezwzględnie przestrzegana; wobec poglądów innych, odmiennych od moich, przestrzeganie zasady pluralizmu zależy od tego, jakie to są poglądy, kto i kiedy je wypowiada.

Totalitaryzm – wróg demokracji

Powstaje pytanie: Dlaczego Dominice Wielowieyskiej wolno wypowiadać własne opinie, publikować je, gdzie tylko chce – np. w „Gazecie Wyborczej” – a abp. Wacławowi Depo zarzuca to, że ma on swoje, odmienne poglądy i wypowiada je w innych niż ona mediach? Dlaczego jednym wolno popierać określone partie polityczne, a innym nie wolno być zwolennikami tych partii, które im odpowiadają? Do postawienia tych pytań skłonił mnie artykuł Dominiki Wielowieyskiej, i to może nie tyle werbalne sformułowania, co całościowy kontekst, czyli rama społeczno-ideowa, w której Autorka je umieściła. Przecież wszystkie wymienione instytucje, a więc „Gazeta Wyborcza”, Telewizja Trwam, Radio Maryja, PO, PiS, są legalne w III Rzeczypospolitej Polskiej, działają zgodnie z prawem w niej obowiązującym, cieszą się zaufaniem znacznej części społeczeństwa. Trudno zrozumieć, dlaczego Wielowieyska pragnie, aby wszyscy w Polsce mieli takie poglądy i tak oceniali jak ona lub redakcja „Gazety Wyborczej”. Tego typu postawa, cechująca się świadomością monopartyjną, dopuszczającą do debaty publicznej tylko jedno medium, nie jest zgodna z ideą pluralizmu, tak bardzo lansowaną przez dzisiejszych ideologów Unii Europejskiej. Do publicznego dyskursu powinny być dopuszczone poglądy także tych, którzy nie zgadzają się z wieloma zarządzeniami różnych dykasterii Unii Europejskiej, propagującymi np. związki homoseksualne, złagodzoną eutanazję, zabijanie dzieci poczętych, przedwczesne wprowadzanie dzieci w życie seksualne, odbieranie dzieci rodzinom pod pozorem przyspieszonej edukacji. Dla chrześcijan są to ważne sprawy, niezgodne z ich przekonaniami, i powinni oni mieć możliwość wypowiadania się, i to nie tylko w swoich mediach, ale także na szerokim forum medialnym. Katolicy w III RP pracujący w różnych zakładach pracy mają obowiązek interesować się, do kogo one należą, na jakich umowach, jak długo i w jakich warunkach ludzie w nich pracują, jaka jest wysokość wynagrodzeń, rent i emerytur, jaka jest skala ich zróżnicowań i od czego one zależą. Poglądy i rozwiązania w tych sprawach są przecież wyraźnie różne, chociażby pomiędzy dwiema największymi partiami politycznymi w Polsce. PO jest bardziej za gospodarką liberalną, wszystko chce prywatyzować, wydłużać czas pracy, popiera wzrastającą rozpiętość płac, wczesne wprowadzanie dzieci w życie seksualne. Z kolei PiS opowiada się za gospodarką wolnorynkową, ale o charakterze bardziej społecznym, broni zachowania własności państwowej kluczowych zakładów pracy, przeciwny jest zbyt wielkiej rozpiętości płac, wydłużaniu czasu pracy, uprzywilejowaniu obcego kapitału itp. Pisma katolickie mają prawo, jak każde legalnie wydawane w III RP pismo, i obowiązek uświadamiania swoich czytelników w tych sprawach. Mają też prawo do popierania polityków i tych partii politycznych, które światopoglądowo i moralnie są im bliższe. Taka sytuacja jest w Niemczech, we Francji, w Irlandii czy na Malcie. Dlaczego nie miałoby jej być w Polsce?

Zajmowanie się polityką, rozumianą jako zabieranie głosu, wypowiadanie się w sprawach publicznych jest obowiązkiem obywateli w społeczeństwie demokratycznym, także katolików. Kto tego prawa komukolwiek odmawia i politykę sprowadza tylko do działalności partyjnej, do walki o władzę, jest ukrytym zwolennikiem systemu totalitarnego, dyktatorskiego, monopartyjnego, a tym samym jest wrogiem demokracji. Czytelnicy pism katolickich i odbiorcy elektronicznych mediów katolickich są takimi samymi obywatelami RP jak czytelnicy „Gazety Wyborczej” czy widzowie TVN. Warto ich posłuchać w debacie publicznej, i to bez stereotypowych przymiotników negatywnych.

* * *

O. Leon Dyczewski OFMConv – socjolog, medioznawca, wieloletni kierownik Katedry Socjologii Kultury KUL i kierownik Katedry Kultury Medialnej KUL, dyrektor Podyplomowego Studium Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa KUL, organizator kierunku studiów: Dziennikarstwo i Komunikowanie Społeczne w KUL.

Tagi:
prasa gazeta

Wybrane dla Ciebie

Reklama

Najpopularniejsze

80. urodziny Krzysztofa Zanussiego

80. urodziny Krzysztofa Zanussiego

Króluj nam Chryste w Dankowie

Króluj nam Chryste w Dankowie

Zagłębie pamięta Ojca Świętego!

Zagłębie pamięta Ojca Świętego!

Potrzebujemy siebie nawzajem

Potrzebujemy siebie nawzajem

Radość z kapłaństwa

Radość z kapłaństwa

Przegląd prasy 13 czerwca

Przegląd prasy 13 czerwca

Pierwszy Marsz dla Życia i Rodziny w Sieradzu

Pierwszy Marsz dla Życia i Rodziny w Sieradzu

Nowy rektor toruńskiego seminarium

Nowy rektor toruńskiego seminarium

Marsz równości nie zakłócił pielgrzymki

Marsz równości nie zakłócił pielgrzymki

Najnowsze

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem