Reklama

Rodzina

By śmierć wróciła pod strzechy

Diana Drubig/Fotolia

Zagadnienie śmierci w wielkopostnym cyklu na temat rodziny może dziwić. Człowiek rodzi się jednak w rodzinie i odchodzi w rodzinie, nawet jeśli z jakiegoś powodu pozostawiono go w samotności szpitalnego łóżka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Niestety, w dzisiejszych czasach coraz częściej mamy do czynienia z przypadkami umierania w odosobnieniu. – Nasze społeczeństwo nie jest dość dobrze przygotowane do czuwania przy umierających – mówi ks. prof. Andrzej Szafulski, moralista z Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. – Najbliżsi nie wiedzą, jak się zachować, co powiedzieć w ostatnich godzinach życia chorego. Najchętniej oddaliliby od siebie proces jego umierania i towarzyszenie w nim powierzyliby personelowi szpitalnemu. Tymczasem nie mogą stać z boku jako bezradni widzowie. Zaangażowanie winno skupić ich uwagę na człowieku, na historii jego życia, a nie wyłącznie na chorobie. Ostatnie bowiem chwile życia bliskiej osoby są okazją do uzewnętrznienia uczuć, których wcześniej nie zdołano wyrazić. Trzymając osobę umierającą do końca za rękę, można zapewniać o swojej miłości.

Jak podkreślają znawcy tej tematyki, trzeba towarzyszyć ojcu czy matce modlitwą, trzeba podać im posiłek, napoić, może zrobić zimny okład. Jak postąpić z chorym, gdy ten poprosi o posiłek szczególnego rodzaju, o papierosa czy nawet o kieliszek alkoholu? Ks. prof. Szafulski jest zdania, by nikomu w takiej sytuacji niczego nie odmawiać. Przecież to prawdopodobnie jedna z ostatnich próśb umierającego. Często ostatnia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Oswoić nieznane

Reklama

Socjologowie biją na alarm. Model rodziny uległ w ostatnich latach całkowitemu przeobrażeniu. Kiedyś była ona wielopokoleniowa, więc niejako z konieczności dzieci i wnuki towarzyszyły seniorom w odchodzeniu. Każdy wiedział, jak się zachować, gdy potrzebny był Wiatyk albo namaszczenie chorych. Wszyscy wiedzieli też, gdzie znajduje się gromnica na wypadek śmierci. Tak o tym zagadnieniu pisze ks. prof. Marian Machinek w książce pt. „Śmierć w dyspozycji człowieka”: „Śmierć i umieranie były częścią codzienności, a towarzyszące im rytuały, zwyczaje i obrzędy pozwalały nadać im sens i pomóc w przezwyciężaniu bólu rozstania. Chociaż śmierć była wydarzeniem, które dotykało nie tylko umierającego, ale poniekąd całą grupę społeczną, to jednak właśnie ten fakt prowadził do jej oswojenia. Umierający był otoczony życzliwą opieką całej rodziny, a ta z kolei życzliwym współczuciem lokalnej społeczności”.

Życzliwość rodziny wydaje się więc kluczowa w podejściu do osób odchodzących. Nie może ona być jednak w żadnym razie przesadzona. To by mogło bowiem oznaczać, że przyniesie więcej szkód niż pożytku. Kiedyś medycyna była na znacznie niższym poziomie niż obecnie i gdy pojawiła się śmiertelna choroba, człowiek przechodził na tamten świat szybciej, a często nawet niepostrzeżenie. Trudno było oczekiwać ratunku w sytuacji, gdy ludzie nie mieli nawet szybkiego dostępu do telefonu, by wezwać pogotowie. Dzisiaj można ratować człowieka skuteczniej, ale pojawia się jednocześnie dylemat: W którym momencie nie dzwonić po ratowników? Kiedy pozwolić człowiekowi odejść i chwycić nie za telefon, ale za różaniec?

Pozwólmy im domknąć za sobą drzwi

Reklama

Kościół w kontekście tych rozważań mówi o rezygnacji z tzw. uporczywej terapii. – Należy ją bardzo wyraźnie odróżnić od eutanazji – przestrzega ks. prof. Szafulski. – Ludzie niekiedy nie rozróżniają tych pojęć. Różnica tkwi zarówno w celu, jak i w wyborze środków. Celem eutanazji jest spowodowanie wprost śmierci pacjenta. Temu też służy wybór środków. Natomiast celem przerwania terapii uporczywej nie jest skrócenie życia, ale uchronienie pacjenta przed dodatkowymi cierpieniami. Rezygnacja z tych działań nadzwyczajnych, bolesnych i nieproporcjonalnych oznacza niestawianie przeszkód nieuchronnej śmierci, do której człowiek ma prawo, bo ona przynależy do ludzkiego życia. Trzeba pozwolić na godne i w miarę możliwości świadome przejście przez jej bramę. Chodzi o sytuację, gdy ludzkie życie nieuchronnie do niej zmierza. Wówczas musimy pozwolić człowiekowi na godną śmierć, wśród swoich, a nie za szpitalnym parawanem – w osamotnieniu, w otoczeniu jedynie aparatury medycznej. Istotne jest więc towarzyszenie w umieraniu człowiekowi, który ma prawo oczekiwać, że obok będą najbliżsi trwający na modlitwie, że nie będzie sam.

Jak podpowiadają bioetycy, wolno odłączyć aparaturę, bez której człowiek sam by sobie nie poradził, ale nie wolno przerwać nawadniania czy odżywiania. Ten ostatni akt oznaczałby przecież eutanazję bierną, a więc doprowadzenie do śmierci pacjenta przez jego zagłodzenie. Bezsensowne byłoby też podawanie osobom umierającym witamin czy leków wzmacniających. Czym innym jest bowiem karmienie ich, by nie umarli z głodu, a czym innym jest próba wzmacniania ich wątłych ciał, która w sytuacji terminalnie chorego oznaczałaby przedłużenie agonii.

Doskonałym przykładem może tu być postawa Jana Pawła II, który skorzystał z prawa do umierania w domu. Pamiętamy doskonale odchodzenie Papieża. Zanim nastąpiła śmierć, wielokrotnie odwiedzał szpitalną salę, był nawet kilkakrotnie operowany. Gdy jednak było oczywiste, że nie ma ratunku, a kolejny pobyt w szpitalu oznaczałby niepotrzebne cierpienia, jego otoczenie i on sam wiedzieli, co zrobić. Do dziś chyba wszyscy mamy w pamięci znamienne słowa: „Pozwólcie mi odejść do Pana”.

Przede wszystkim ulżyć w cierpieniu

Reklama

Śmierć wywołuje lęk chyba w każdym człowieku. Symptomatyczne jest na pewno to, że z miejskich ulic znikają kondukty pogrzebowe. Ludzie chcą nawet na płaszczyźnie organizacyjnej niejako wymazać śmierć z naszych krajobrazów, a także ze słowników. Jednym z powodów tego lęku jest z całą pewnością cierpienie fizyczne. – W społeczeństwie istnieje nawet pewien stereotyp, że człowiek musi cierpieć w stanach terminalnych – mówi ks. prof. Szafulski. – Gdy człowiek bardzo cierpi, jedynym ratunkiem jest zwiększenie środka przeciwbólowego, który niekiedy może przyspieszyć moment śmierci. W procesie znieczulania nie może jednak chodzić o uśmiercenie chorego, ale o skuteczne blokowanie bólu. Śmierć, która jest naturalną konsekwencją choroby, stanie się wówczas niejako skutkiem ubocznym.

Znieczulenie ma dla chorego wymiar nie tylko humanitarny, ale też społeczny i religijny. Chodzi o to, by osoba odchodząca na tamten świat była świadoma i mogła uporządkować swoje sprawy doczesne, np. spadkowe. Winna mieć możliwość zwyczajnego pożegnania się z bliskimi sobie osobami, powiedzenia im: do zobaczenia w domu Ojca. Warto, by umierający rodzice udzielili pozostającym przy życiu dzieciom ostatniego rodzicielskiego błogosławieństwa. Jeżeli nie mają odwagi, to osoby towarzyszące umierającemu powinny o to błogosławieństwo poprosić. Zbliżająca się śmierć jest czasem sposobnym do pogodzenia się z Panem Bogiem, przyjęcia Wiatyku, wyrażenia Bogu wdzięczności za dar życia, zapewnienia Go o swej miłości i przeproszenia za to, co było złe, grzeszne. Ostatnim aktem winno być powierzenie swego ducha w ręce kochającego Ojca. Niepodanie środka znieczulającego spowodowałoby, że człowiek nie mógłby tego wszystkiego wykonać, ponieważ ból całkowicie by go przytłoczył.

W tym miejscu pojawia się ważny problem: mówić czy nie mówić choremu prawdy o stanie jego zdrowia? – Do niedawna można było się spotkać z dwojakiego rodzaju rozwiązaniem tego dylematu. Albo lekarz informował chorego, a on decydował, z kim ten może się podzielić zdobytą wiedzą, albo informowano najbliższą rodzinę chorego – tłumaczy ks. prof. Szafulski. – Teologowie najczęściej są zdania, że jeśli chorzy są zdolni przyjąć gorzką prawdę o swoim odchodzeniu, to trzeba im ją wyjawić. Zawsze natomiast pozostanie pytanie, jak ją przekazać. Przede wszystkim z miłością! Trzeba jednak pamiętać o najczęstszych etapach reakcji chorego: najpierw jest niedowierzanie – chorzy sprawdzają informacje, pytają o szczegóły, proszą o powtórzenie badań. W przypadku potwierdzenia się nieprzychylnej diagnozy może wystąpić bunt chorego – że to niesprawiedliwe, dlaczego ja itp. Może on wpaść w depresję, odmawiać przyjmowania leków i pokarmu. Pogodzenie się z faktem nieuchronnej śmierci następuje wtedy, gdy chory dojrzał do akceptacji choroby i śmierci. Staje się wówczas życzliwy dla otoczenia i samego siebie. Zaczyna nawet cieszyć się każdą chwilą swojego życia...

Podziel się:

Oceń:

2015-03-17 13:41

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Papież do wspólnoty Emmanuel: wiara wcielona w służbę

„To Duch Święty inspiruje wybory i daje siłę do ich realizacji. To On daje miłość do służenia braciom ze współczuciem, w bliskości i bezinteresowności. Każda rzecz od Niego pochodzi, pozostaje jego darem. To sprawia, że przyjmujemy postawę wdzięczności, uwielbienia oraz radosnej świadomości, że dzieło nie jest nasze, ale Jego”. Te słowa Papież skierował do wspólnoty Emmanuel, założonej w 1980 roku, w Lecce przez jezuitę, o. Mario Marafiotiego.

Więcej ...

Ponad 1200 rowerzystów przyjechało w pielgrzymce diecezji tarnowskiej

2026-07-19 16:03

BP Jasnej Góry

Było dużo RUCHU, i dużo słuchania…SŁOWA BOŻEGO! Rekordowa liczba uczestników! Ponad 1200 osób dotarło w IV Pielgrzymce Rowerowej Diecezji Tarnowskiej. Tuż przed wjazdem na Jasną Górę musieli jeszcze pokonać burzę i ścianę deszczu. Najstarszy rowerzysta ma 82 lata i jest z regionu sądeckiego, a najmłodszy -3 lata i przyjechał z rodzicami z regionu limanowskiego.

Więcej ...

Bóg na mundialu. Katolickie akcenty piłkarskich mistrzostw świata

2026-07-20 11:25
Bukayo Saka

PAP/EPA

Bukayo Saka

Hiszpania pokonała po dogrywce Argentynę 1:0 i po raz drugi w historii sięgnęła po tytuł mistrza świata. Zakończony mundial w USA, Kanadzie i Meksyku zapamiętamy jednak nie tylko z powodów sportowych. Turniej obfitował w świadectwa katolickiej wiary piłkarzy i trenerów – od modlitwy selekcjonera Hiszpanii, przez Mszę św. chorwackiej kadry, po nawrócenie młodego szkockiego zawodnika – podaje Vatican News.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Hiszpania: Tragiczny finał podczas świętowania zdobycia...

Wiadomości

Hiszpania: Tragiczny finał podczas świętowania zdobycia...

Mundial 2026. Ferran Torres, zdobywca zwycięskiego gola:...

Wiara

Mundial 2026. Ferran Torres, zdobywca zwycięskiego gola:...

Nowenna do św. Szarbela

Wiara

Nowenna do św. Szarbela

Nowenna do św. Marty o pomoc w sprawach trudnych

Wiara

Nowenna do św. Marty o pomoc w sprawach trudnych

Świadectwo z Milejczyc: To nie był zwykły cud, ale...

Wiara

Świadectwo z Milejczyc: To nie był zwykły cud, ale...

Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej

Wiara

Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej

O. Marcin Ciechanowski: szkaplerz jest szatą, która...

Kościół

O. Marcin Ciechanowski: szkaplerz jest szatą, która...

Nowenna do św. Marii Magdaleny

Wiara

Nowenna do św. Marii Magdaleny

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.