Reklama

Niedziela w Warszawie

Zabrano nam święto

Kadr z filmu

Materiały prasowe

Kadr z filmu "Katyń"

Rozmowa z Jerzym Zelnikiem, warszawskim aktorem, reżyserem

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WOJCIECH DUDKIEWICZ: – W ubiegłym roku spotkała Pana spora przykrość, gdy dziennikarze jednej z rozgłośni radiowych zmanipulowali rozmowę, sugerując, jakoby Pan doniósł w niej na kolegów-aktorów.

JERZY ZELNIK: – To żadne wydarzenie. Przeleciała tylko jakaś brzęcząca mucha. Nie czuję się tym upodlony, czy upokorzony, choć takie chyba były intencje. Ludzi spotykają znacznie większe przykrości. Pochowałem wielu bliskich, trzeba było się podnosić i żyć dalej. Zawsze patrzę na moich mistrzów, jakie oni mieli przykrości. Gdy człowiek jest osobą publiczną i nie ukrywa swoich poglądów, mówi tak-tak, nie-nie, to zawsze będzie miał wrogów.

– Czyli o wartości człowieka świadczy lista jego wrogów?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Raczej tak, ale można trawestować powiedzenie: „Ubogich zawsze mieć będziecie”. „Wrogów zawsze mieć będziecie”. Ale to jest bardziej kwestia odpowiedzi na pytanie, czy sam uważasz „ich” za wrogów. Jeśli oni uważają się za twoich wrogów, trudno. Ważne, czy ty, bracie, siostro, uważasz ich za wrogów. Jeżeli tak, to nie jesteś dobrym chrześcijaninem, nie jesteś w ogóle chrześcijaninem. W sprawie, o której mówiliśmy mam czyste sumienie, w zgodzie z którym zawsze staram się żyć, które jest moim stałym towarzyszem.

– Przyzwyczaił się Pan do ataków?

Reklama

– Angażuję się publicznie od 35 lat, od 1980 r., a za to zbiera się baty. Biorę pod uwagę, że nawet wczorajszy przyjaciel, dziś może zamienić się w mojego wroga, jak niedawno kolega, który wyszedł ode mnie, bo go nie przekonałem. On mi kazał zdymisjonować prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz dlatego, że źle policzyła grudniowe manifestacje w Warszawie. I ma do mnie pretensje, że tego nie robię. A ja mam 70 lat, jestem raczej uformowany i staram się patrzeć krytycznie na siebie każdego dnia. Co mam robić, podpowiada mi sumienie. Mówi mi, żeby nie odpowiadać złem na zło, szanować wrażliwość, itp.

– Zrobił Pan jakieś postanowienia noworoczne?

– Kiedyś robiłem, często udawało się je dotrzymać, teraz robię postanowienia codzienne. Nie jest tak, że rano wstaję i postanawiam. Nie muszę tego formować w słowa, jestem na tym etapie, że porozumiewam się ze sobą… bez słów. Teraz to są raczej plany.

– Ma Pan zaplanowany cały nowy rok?

– Całego nie da się zaplanować, to wielka improwizacja. Skąd mamy wiedzieć, co się zdarzy w kwietniu czy maju. Ale jest nadzieja, że coś się zmieni. Przez osiem lat było wykluczanie artystów. Brało się swoich, żyliśmy z pełzającą cenzurą i wykluczaniem. I tworzeniem – jak za komuny – zapisów na pewne nazwiska. Znam mnóstwo przypadków, kiedy ludzi zwalniano z pracy z powodu niewłaściwych poglądów. Teraz otwiera się nowa rzeczywistość. I nie chodzi oczywiście o to, żebyśmy teraz my dostali się do koryta, ale żeby doprowadzić do jakiegoś równouprawnienia, którego przez lata nie było.

– Na razie wygląda jednak, jakby rządziła opozycja, a władza była w opozycji. Atmosfera w kraju jest zawiesista. Zabrano nam święto.

Reklama

– Tak, zabrano nam święto, tymczasem jest co świętować. Stworzono ciężką atmosferę, sugerując, że zwycięstwo prawej strony, to bardzo ponure wydarzenie. Nie myśli się o tym, że teraz będzie czas reform, czas czegoś, co daje nadzieję. Mamy za sobą osiem lat, gdy nie szanowano opozycji. Działała tzw. szczujnia, napadanie na opozycję, nie słuchano głosu społeczeństwa, wyrzucając np. do kosza wnioski podpisywane przez setki tysięcy osób. Osiem lat wyjaławiania, także kulturalnego, społeczeństwa.

– Czy film „Smoleńsk 2010”, z Pańskim udziałem, będzie takim wydarzeniem kulturalnym?

– Premiera odbędzie się najpewniej w kwietniu. Ale będzie to wydarzenie nie tylko kulturalne, artystyczne, ale także społeczne, polityczne. Także dla mnie osobiście, choć gram tam niewielką rolę, kilka scen. Będzie to przecież próba opowiedzenia w sposób artystyczny o czymś, co jest dla nas wszystkich czymś niesamowicie ważnym. O dążeniu do prawdy o jednym z najtragiczniejszych wydarzeń z naszej historii. O dążeniu do prawdy, po prostu.

Podziel się:

Oceń:

2016-01-14 10:30

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Dwie wizje życia

Niedziela podlaska 8/2015, str. 3

Więcej ...

Bałam się mistyki - ona i tak mnie znalazła. O filmie „Mistyczka” i kobiecie, której historii nie chciałam opisać

2026-08-22 22:19
Dorota Chotecka-Pazura jako Alicja Lenczewska

Mat.prasowy

Dorota Chotecka-Pazura jako Alicja Lenczewska

Jest w „Mistyczce” - filmie o Alicji Lenczewskiej - jedna scena, po której nie sposób wyjść z kina obojętnym. Alicja zamawia Mszę świętą i wypowiada: „Chcę ofiarować swoje życie za życie mojego brata”.

Więcej ...

Leon XIV: jak Piotr mówmy Bogu to, co naprawdę czujemy

2026-08-30 13:04

Vatican Media

Prośmy Pana, abyśmy w naszym życiu wiary mieli taką samą szczerość jak Piotr, pokornie mówiąc Mu to, co naprawdę czujemy, nawet gdy w sercu panuje zamęt – wskazał Leon XIV w rozważaniu przed dzisiejszą modlitwą Anioł Pański.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Indie: chrześcijanie podpisują oświadczenia, że...

Kościół

Indie: chrześcijanie podpisują oświadczenia, że...

Warunki pójścia za Jezusem są trzy

Wiara

Warunki pójścia za Jezusem są trzy

Dramatyczna sytuacja na Haiti. Zginęło co najmniej 47...

Wiadomości

Dramatyczna sytuacja na Haiti. Zginęło co najmniej 47...

Rozważania na niedzielę: Czy wiarę da się zobaczyć?

Kościół

Rozważania na niedzielę: Czy wiarę da się zobaczyć?

Watykan: Kościół wobec narkotyków i werbunku do gangów

Kościół

Watykan: Kościół wobec narkotyków i werbunku do gangów

Nowenna za wstawiennictwem św. Moniki o nawrócenie dzieci

Wiara

Nowenna za wstawiennictwem św. Moniki o nawrócenie dzieci

Ks. W. Węgrzyniak: Już od dłuższego czasu intryguje...

Kościół

Ks. W. Węgrzyniak: Już od dłuższego czasu intryguje...

SMS od Ojca Świętego Leona XIV do pątników z...

Niedziela Łódzka

SMS od Ojca Świętego Leona XIV do pątników z...

Bojanice. Przed ks. Marcinem Mazurem nowe zadanie

Niedziela Świdnicka

Bojanice. Przed ks. Marcinem Mazurem nowe zadanie