Reklama

Opowieści z tej ziemi (II)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pracowałem jako wikariusz w małym miasteczku, gdzie ludzie życzliwie do siebie się uśmiechali i pomagali sobie w różnych sprawach. Miasteczko to przeżyło piekło ostatniej wojny, Niemcy wywieźli prawie wszystkich Polaków na przymusowe roboty do Austrii, a potem do Włoch. Pozostali tylko Ukraińcy i garstka Polaków, których ocalił miejscowy prawosławny proboszcz wystawiając fałszywe metryki. Nie były to czasy współcześnie rozumianego ekumenizmu, ale pamięć o tym kapłanie i wydarzeniu pozostała. Po zakończeniu wojny ten sam kapłan z trudem mógł się utrzymać i wtedy pomagali mu katolicy z Księdzem Prałatem na czele. Mijały lata, zmieniali się prawosławni proboszczowie, wzajemne relacje między parafią katolicką, a niewielką wspólnotą prawosławną układały się poprawnie. Kiedyś jeden z moich kolegów seminarzystów z Lublina został wysłany do tego miasteczka, aby zebrać ofiary na seminarium duchowne. Autobusem przyjechał na dworzec znajdujący się w pobliżu cerkwi, gdzie wysiadł. Nie znał okolicy, nie wiedział też o istnieniu parafii prawosławnej, dlatego skierował swoje kroki do widocznej plebanii znajdującej się obok świątyni. Przedstawił się i poinformował o celu swego przybycia proboszcza prawosławnego, który uśmiechając się i posadził gościa przy stole. Wielkie było zdumienie młodego seminarzysty kiedy dowiedział się, że proboszcz ma żonę i dzieci i dopiero po kolacji wyjaśniono mu, że to parafia prawosławna, a kościół katolicki jest obok.

W styczniu zwykle chrześcijanie różnych wyznań gromadzą się na wspólnej modlitwie o jedność. Postanowiliśmy włączyć się w ten nurt modlitewny Kościoła i urządzić takie nabożeństwo w cerkwi i naszym kościele. Proboszczem prawosławnym był wówczas młody ksiądz Wiktor, bardzo życzliwie nastawiony do katolików i chętny do współpracy. Ustaliliśmy, że najpierw takie nabożeństwo odprawi się w cerkwi w ramach niedzielnej liturgii, przed południem, a następnie podczas Mszy św. wieczorowej będzie w naszym kościele. Niewielka cerkiew została wypełniona po brzegi, ks. Wiktor wyjrzał zza ikonostasu i zrobił się blady. Zapytałem co się stało, czy jest chory? Odpowiedział, że jeszcze nigdy w swojej cerkwi nie widział tylu ludzi i z tego powodu ma ogromną tremę. Rozpoczęła się Msza św. prawosławna, ale pewne elementy liturgii wraz ze śpiewami wykonane zostały według liturgii katolickiej. Spotkanie takie wierni obu Kościołów przyjęli bardzo życzliwie. Nie spodziewaliśmy się wielkich rzesz ludzi na naszej Mszy św., podczas której ks. Wiktor miał wygłosić kazanie, a tymczasem cały kościół był wypełniony jak na Pasterkę, ludzie stali jeszcze na zewnątrz. Przybyło wiele osób z innych parafii, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Pomyślałem sobie, teraz ks. Wiktor będzie miał jeszcze większą tremę i rzeczywiście tak było, ale mówił bardzo spokojnie, serdecznie, a jednocześnie prosto, za co na koniec otrzymał gromkie brawa. Częste spotkania i współpraca z ks. Wiktorem zaowocowały przyjaźnią. Trochę trudniej było w terenie, gdzie na wioskach mieszkali prawosławni. Podczas wizyty duszpasterskiej domy ich opuszczało się, w zasadzie nigdy katolickiego księdza nic przyjmowali, bo mieli swego, a nieraz też brakowało życzliwości. Sytuacja zmieniła się trochę, gdy np. w rodzinie prawosławnej synowa była katoliczką w tzw. "małżeństwach mieszanych". Strona katolicka zapraszała swojego kapłana, wtedy modliłem się wg obrzędu katolickiego, a potem zapraszałem wszystkich prawosławnych domowników do modlitwy wg obrządku cerkiewnego, który już znałem. Reakcja była natychmiastową niemal cudowna, ludzie dotychczas tak nieufni i czasem niechętni całowali w ręce wpychając do kieszeni ofiarę i dziękując, że katolicki ksiądz modli się po rusku. Oczywiście ofiar nie przyjmowałem prosząc, aby je dali swemu proboszczowi. Ks. Wiktor czasem żartował, że już nie ma po co chodzić po kolędzie, bo ja za niego wszystko zrobiłem, wtedy odpowiadałem, że nie zbierałem ofiar i on sam musi to uczynić. O dobrym klimacie miedzy katolikami i prawosławnymi świadczy dość duży udział katolików w prawosławnych odpustach, wizytacjach biskupich i innych nabożeństwach, a prawosławni odwzajemniali się tym samym. Parafia prawosławna udostępniła cerkiew w sąsiedniej wiosce dla potrzeb katolików. W niedzielę odprawiano najpierw nabożeństwo prawosławne, a potem katolickie. My kapłani zapraszaliśmy ks. Wiktora i innych duchownych także na nasze osobiste uroczystości, albo tylko po to żeby sobie pogadać. Czasem zdarzały się sytuacje humorystyczne, jak choćby ta, gdy odwiedził mnie ks. Wiktor i diakon Konstanty. Obecna na tym spotkaniu miejscowa rodaczka, siostra zakonna, przygotowała na tę okoliczność jakieś kanapki. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, a czas płynął szybko i porządnie ściemniło się. Wieczór był wyjątkowo pogodny i piękny, dlatego postanowiliśmy trochę pospacerować. Wyruszyliśmy w kierunku cmentarza, następnie postanowiliśmy gości odprowadzić do ich domu. Przed furtką pożegnaliśmy się. Ks. Wiktor przekraczając próg swojej furtki runął jak długi a za nim diakon. Zapomniał, że wcześniej padał deszcz i sam wykopał rowek odprowadzający nadmiar wody, do którego teraz obydwaj wpadli. Zacząłem się śmiać i żartobliwie mówię: "kto pod kim dołki kopie, to sam w nie wpada." Potem dodałem "Widzisz Wiktor, prawosławie leży a katolicyzm trzyma się dobrze". Diakon Konstanty parsknął gromkim śmiechem a ks. Wiktor przez chwilę nie odzywał się, potem cichym głosem powiedział: "może ty masz rację?". Trzeba dodać, że działo się to w końcu lat siedemdziesiątych, kiedy wszystkim wyznaniom w Polsce "

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2001-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Nowenna do św. Jana Bosko

commons.wikimedia.org

Zapraszamy do wspólnego odprawiania nowenny przed wspomnieniem św. Jana Bosko.

Więcej ...

Kanclerz Niemiec atakuje Unię Europejską

2026-01-24 14:12

PAP/EPA/RICCARDO ANTIMIANI

"Niemcy i Europa zmarnowały niesamowity potencjał. Staliśmy się światowymi mistrzami nadmiernej regulacji i zerowego wzrostu" – te słowa nie pochodzą z ust polityka PiS, ale od samego kanclerza Niemiec Friedricha Merza. To bardzo mocny cios wymierzony w politykę Angeli Merkel i szefowej KE Ursuli von der Leyen

Więcej ...

Schronisko dla zwierząt w Sobolewie zostało zamknięte

2026-01-24 15:22

PAP/Paweł Supernak

Od godziny 12 miłośnicy zwierząt zebrali się przed urzędem gminy w Sobolewie i domagali się poprawy warunków życia dla psów w schronisku, z którym gmina ma podpisaną umowę. Następnie przenieśli się pod bramy schroniska.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Siostra Tymoteusza z Broniszewic: Przywracamy...

Kościół

Siostra Tymoteusza z Broniszewic: Przywracamy...

Uczeń Jezusa spotyka czasem niezgodę najbliższych

Wiara

Uczeń Jezusa spotyka czasem niezgodę najbliższych

Prokurator Witkowski: Ksiądz Popiełuszko nie zginął 19...

Kościół

Prokurator Witkowski: Ksiądz Popiełuszko nie zginął 19...

Nowenna do św. Jana Bosko

Wiara

Nowenna do św. Jana Bosko

Co dalej w sprawie ks. Teodora?

Niedziela Wrocławska

Co dalej w sprawie ks. Teodora?

Prokurator Witkowski: Ks. Popiełuszko umarł w bunkrze w...

Kościół

Prokurator Witkowski: Ks. Popiełuszko umarł w bunkrze w...

Dr Milena Kindziuk: Kwestionuję oficjalną, peerelowską...

Dr Milena Kindziuk: Kwestionuję oficjalną, peerelowską...

Bazylika św. Piotra: Kolejny akt profanacji w sercu...

Kościół

Bazylika św. Piotra: Kolejny akt profanacji w sercu...

Kompromitacja Europy na Grenlandii

Wiadomości

Kompromitacja Europy na Grenlandii