Reklama

Bp Jeż - więzień Dachau z poczuciem humoru - syklwetka

2015-04-28 15:40

aw / Warszawa / KAI

Słynący z poczucia humoru, optymizmu i pogody, pierwszy biskup koszalińsko-kołobrzeski, który przez dwa i pół lat był więźniem obozu koncentracyjnego w Dachau, nieraz podkreślał, że przed zwątpieniem i rezygnacją zawsze chroniło go wielkie zawierzenie Opatrzności Bożej. Przypominamy sylwetkę bp Ignacego Jeża w związku z 70. rocznicą wyzwolenia obozu, w którym więziono księży

Słynący z poczucia humoru, optymizmu i pogody, pierwszy biskup koszalińsko-kołobrzeski, który przez dwa i pół lat był więźniem obozu koncentracyjnego w Dachau, nieraz podkreślał, że przed zwątpieniem i rezygnacją zawsze chroniło go wielkie zawierzenie Opatrzności Bożej.

Nieraz przytaczał też prawdziwą opowieść - jako 12-letni chłopiec był świadkiem, jak kilkumiesięczne niemowlę wypada w okna trzeciego piętra. Wbrew temu, czego spodziewali się świadkowie tego wydarzenia, dziecko przeżyło - wpadło do worka "szmaciorza", który zbierał po domach stare szmaty. W młodym Ignacym Jeżu zrodziła się wówczas pewność: Jesteśmy w rękach Opatrzności, więc każda przygoda skończy się dobrze.

Urodził się w przeddzień wybuchu I wojny światowej - 31 lipca 1914 r. w Radomyślu Wielkim. Nieraz żartował, że wojna wybuchła nie z jego winy. Po uciążliwej tułaczce wojennej jego rodzice osiedli w Katowicach, gdzie jego ojciec organizował sąd, a później był jego wieloletnim pracownikiem.

Reklama

Po ukończeniu słynnego liceum im. Adama Mickiewicza w Katowicach wstąpił do Seminarium Śląskiego w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął 20 czerwca 1937 r. z rąk biskupa katowickiego Stanisława Adamskiego. Po święceniach pracował jako wikary w Hajdukach Wielkich ( Chorzów-Batory). Jego proboszczem był ks. Józef Czempiel, wielki patriota i działacz trzeźwościowy na Śląsku, o którym bp Jeż mówił, że był jego wzorem duszpasterza. Gdy po aresztowaniu przez Niemców i uwięzieniu w obozie koncentracyjnym w 1942 r. nadeszła wiadomość o śmierci ks. Czempiela (dziś błogosławionego w gronie 108 męczenników II wojny światowej), młody wikary nie mógł nie odprawić Mszy za jego duszę. Został za to aresztowany przez gestapo i po krótkim pobycie w katowickim więzieniu przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau.

ZOBACZ TAKŻE:

Przeczytaj także: „Ignaś, Ignaś, jak się masz?”

Wrodzony optymizm pozwolił mu dostrzec pozytywne strony obozowego horroru. Gdy znalazł się w obozie, uznał, że przeżywa niezwykłą przygodę. W jednym z wywiadów opowiada, jak w drodze do Dachau spędził z grupą więźniów noc w więzieniu we Wrocławiu. Przez całą noc spowiadał tam polskich oficerów, którzy mieli wkrótce stanąć przed sądem specjalnym i nikt się nie łudził, że zostaną skazani na śmierć. - Dla tej jednej nocy warto było znaleźć się w obozie - twierdził potem biskup. W Dachau poznał wielu księży - męczenników: bp. Michała Kozala, bł. Wincentego Frelichowskiego. Ocierając się codziennie o śmierć, organizował dla współwięźniów, zwłaszcza jeńców radzieckich, pomoc charytatywną i opiekę medyczną.

Po wyzwoleniu obozu był do 1946 r. kapelanem Polaków w Goppingen, gdyż uważał, że powinien być przy Polakach, którzy przeżyli piekło wojenne i próbowali zacząć nowe życie.

Gdy wrócił do kraju był m.in. rektorem katolickiej szkoły średniej w Katowicach. Choć był wymagającym wychowawcą, był bardzo kochany przez uczniów, którzy do końca jego życia utrzymywali z nim serdeczne kontakty. W 1960 r. papież Jan XXIII mianował go pomocniczym biskupem w Gorzowie Wielkopolskim. Wraz z innymi Ślązakami (sam uważa się za Ślązaka z wyboru) - bp Wilhelmem Plutą i bp. Jerzym Strobą zarządzał obszarem, zajmującym jedną siódmą Polski.

Jego opowieści o pionierskich latach posługi były także niezwykle barwne. Nie było łatwo scalić osiedlonych tu po wojnie Polaków zza Buga: "Jedni byli spod Wilna, inni spode Lwowa, każdy śpiewał inaczej, nie było łatwo budować jedność w takich warunkach" - wspominał.

W 1972 r. został pierwszym ordynariuszem diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Jego rządy biskupie przypadały na lata walki władzy komunistycznej z Kościołem. Nowy biskup uparcie erygował parafie, walczył o budowę każdego kościoła i kaplicy. Pomagały mu przy tym pogoda, poczucie humoru i szacunek także dla komunistów, w których widział pogubionych, biednych ludzi. Jadąc fatalnymi drogami Pomorza miał trzy wypadki samochodowe, w tym dachowanie i zderzenie z ciężarówką, z których wychodził bez szwanku - zawsze wpadał do worka Pana Boga.

Miał wielkie zasługi dla pojednania polsko-niemieckiego. Jeździł do Niemiec, zapraszał Niemców do siebie. Nieraz podkreślał, że w Dachau było wielu Niemców - nie wszyscy więc byli posłusznymi wykonawcami zbrodniczych planów Hitlera.

W 1991 roku przeżył wielką radość - papież Jan Paweł II rozpoczął swą pielgrzymkę do Polski od Koszalina, gdzie witał go uroczyście bp Ignacy. Rozbawił Ojca Świętego, gdy na pytanie, kim są ci święci z witraży (po przejęciu katolickiego kościoła protestanci wstawili w gotyckie okna witraże z podobiznami Marcina Lutra i Melanchtona), bp Jeż odpowiedział: Nie są święci, ale z pewnością będą, bo codziennie uczestniczą na Mszy św.

Był laureatem licznych nagród i odznaczeń, wśród których jest Krzyż Wielki Odrodzenia Polski, Wielki Krzyż Zasługi Republiki Federalnej Niemiec, "Za zasługi dla Koszalina" i wiele innych. - Pełna szuflada - mówił żartobliwie bp Jeż. Prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Jest też kawalerem przyznawanego przez dzieci Orderu Uśmiechu.

Pytany o receptę na szczęśliwe życie, sędziwy biskup odpowiadał, że składa się na nie najpierw wychowanie w domu rodzinnym oraz wiara w Boga. - Przekonanie, że wszystko ma swój sens i wartość, że Pan Bóg cię prowadzi, to nieprawdopodobne źródło siły - podkreślał.

Podczas obchodów 70. rocznicy święceń kapłańskich sam jubilat, który słynie z poczucia humoru, żartował, że za trzy lata ma kolejny jubileusz - 50-lecie sakry biskupiej. - Trzeba dożyć - mówił z uśmiechem. Nie dożył. Zmarł 16 października 2007 w Rzymie. Do Wiecznego Miasta przybył z pielgrzymką Ślązaków. Nazajutrz papież Benedykt XVI miał wręczyć mu biret kardynalski.

Tagi:
bp Jeż

Wybrane dla Ciebie

Reklama

Najpopularniejsze

Bezdomni pod opieką

Bezdomni pod opieką

Wieczernik Ducha

Wieczernik Ducha

Parkrun Częstochowa

Parkrun Częstochowa

Przegląd prasy 13 czerwca

Przegląd prasy 13 czerwca

Przegląd nr 24/2019

Przegląd nr 24/2019

Idziemy z Jezusem?

Idziemy z Jezusem?

Przeciwnicy II Marszu Równości „Częstochowa tęczy nie chowa!”

Przeciwnicy II Marszu Równości „Częstochowa tęczy nie chowa!”

Jubileusz 55-lecia kapłaństwa Orzecha

Jubileusz 55-lecia kapłaństwa Orzecha

Ministranci i ceremoniarze

Ministranci i ceremoniarze

Najnowsze

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem