Reklama

Wiara

Ludzkie historie

Bóg jest obok

Niedziela Ogólnopolska 4/2025, str. 68-69

Archiwum pywatne

O życiu po stracie nienarodzonego dziecka i zawierzeniu Bogu opowiada Małgorzata Warot-Bączek, mama Aniołka i Łucji, w rozmowie z Angeliką Kawecką.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Bycie dziś chrześcijanką w świecie to niełatwe zadanie. Skąd pomysł, żeby obok życia rodzinnego, pracy zawodowej pokazywać w sieci także swoją duchowość?

Nie uważam, że życie chrześcijanina jest trudne, nie rozumiem tej narracji. Uważam, że jest to życie w pełni, życie, w którym dąży się do prawdy. I bardziej niż trudne, powiedziałabym, że jest wymagające. Nie planowałam pokazywać mojej duchowości, po prostu na Instagramie dzielę się moim życiem, a duchowość, Bóg – to część mojego życia. Odkąd otworzyłam się na relację z Nim, to jest Go więcej, stąd automatycznie dzieląc się swoim życiem, zaczęłam się dzielić i relacją z Bogiem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zaproszenie obserwujących do życia to dzielenie się nie tylko pięknymi wydarzeniami, ale i doświadczeniem bólu, straty, tego, co trudne. Od razu wiedziała Pani, że chce powiedzieć o stracie Aniołka – jak nazywa Pani Państwa utracone dziecko?

O stracie dziecka dowiedzieliśmy się w sierpniu 2022 r., a podzieliłam się tą wiadomością w social mediach pod koniec grudnia. Nie planowałam o tym opowiadać, to Bóg mnie do tego zaprosił. Gdy byłam na rekolekcjach ignacjańskich, napisałam list do naszego utraconego dziecka. I kiedy wróciłam do domu, Bóg mnie zaprosił do podzielenia się nie tyle stratą, ile odnalezieniem w niej Jego. Po ludzku nie byłam przekonana do takiej publikacji, ale czułam, że On mnie do tego uzdalnia.

Reklama

Nieczęsto pojawiają się publikacje na ten temat. Z jakim odbiorem się Pani spotkała?

Byłam zszokowana tym, ile kobiet to spotkało, ale również tym, ilu moich bliskich, znajomych nic o tym nie mówi. Od momentu, kiedy się tym podzieliłam, dostałam tysiące wiadomości. Przez pół roku codziennie odczytywałam po kilkanaście wiadomości o stratach. I dostaję ich wiele do dzisiaj. Dziewczyny piszą do mnie, dziękując za ten tekst. Wiem, że to nie było ode mnie, tylko od Boga. Ja byłam narzędziem, którym On się posłużył do dania wsparcia tym pięknym mamom. Pisząc ten post, miałam pragnienie, by wesprzeć choć jedną mamę, a okazało się, że sama otrzymałam ocean wsparcia. Potem, za zgodą dziewczyn, udostępniałam ich historie i wiele kobiet nadal je czyta. Jedna moja historia zapoczątkowała ogromne wsparcie. Tak wspaniale Bóg działa.

Jak się Pani modliła po stracie? Były to bardziej kłótnie z Bogiem czy akceptacja, że Jego plan jest lepszy?

Reklama

Moja rozmowa z Bogiem to na początku był płacz z żalu, niemocy. Nie miałam do Niego pretensji. Po prostu płakałam i byłam z Nim, ale jednocześnie chciałam to wszystko kontrolować. Bałam się, że gdy odpuszczę, rozpadnę się na jeszcze więcej kawałków. Aż przyszedł wrzesień i z bezsilności w kuchni upadłam ze łzami na kolana. Wołałam, żeby Bóg mi pomógł, bo sama nie daję już rady. Mimo że bliscy byli obok, zwłaszcza mój ukochany mąż, który nieustannie trwał przy mnie, nie dawało mi to długotrwałego ukojenia. Było mi tak bardzo trudno... Zasnęłam ze spuchniętymi od płaczu oczami w ramionach ukochanego. Tego wieczoru we śnie ujrzałam Maryję. Piękna Pani w niebieskiej sukni, z delikatnym uśmiechem. Po raz pierwszy od bardzo dawna przez te kilka chwil czułam spokój. Obudził mnie dzwoniący telefon. To była moja mama, która zaproponowała, by pojechać do Gietrzwałdu. Okazało się, że tego dnia odbywał się tam odpust, o czym nie mieliśmy pojęcia. Dotarliśmy do miejsca sprawowania Mszy św. Tysiące ludzi uczestniczących w nabożeństwach, ale do mnie podszedł ksiądz i wręczył mi wejściówki przy głównym ołtarzu. To działo się tak szybko. Kiedy rozpoczęła się Eucharystia, spojrzałam w górę, a tam nad ołtarzem – dokładnie ten sam obraz Matki Bożej, która mi się przyśniła. Płakałam ze szczęścia. Znowu poczułam ten sam spokój, który towarzyszył mi w nocy. Tam po raz pierwszy mocno usłyszałam: „Nie bój się, jestem obok”. I od tamtej chwili do dziś to słyszę. To jedno zdanie, które przynosi mi ukojenie.

Dają Państwo nadzieję, że po stracie można dalej tworzyć pełną rodzinę – dziś cieszycie się obecnością Łucji. Co chciałaby Pani powiedzieć rodzicom cierpiącym tak jak Wy niedawno?

Kiedy zaczynasz ufać Bogu, On bierze cię w swoje ojcowskie ramiona, przytula i napełnia niepojętą, niewyobrażalną miłością, którą aż chcesz się dzielić. Zatopiona w Jego oczach ujrzałam, że te wszystkie trudne doświadczenia paradoksalnie okazały się błogosławieństwem. Zbliżyły mnie do Niego jak nigdy wcześniej. On jest zawsze obok. W największej ciemności jest przy mnie, tylko nie zawsze jesteśmy w stanie Go dostrzec. Zaprasza każdego do stawania w prawdzie, do przylgnięcia do Jego serca. Życie z Bogiem to inny wymiar życia, tego przez duże „Ż”. Nie mam pojęcia, jak miałabym po ludzku poradzić sobie ze stratą, ale i z codziennymi problemami w życiu bez Jego pomocy. Bez Niego nic, a z Nim wszystko.

Prowadzą Państwo restaurację. Jak udaje się Pani pogodzić codzienną pracę, również w niedziele, z wiarą? Jaka jest Pani recepta?

Możliwości pójścia na Mszę św. są od godz. 8 do godz. 19, więc to nie jest wielka sztuka, wystarczą chęci. Z zaangażowaniem natomiast bywa różnie, ale na każdym kroku staram się przypominać sobie, że On jest Drogą, Prawdą i Życiem. W zabieganiu między restauracją, wykańczaniem domu, wychowywaniem małego człowieka odnajduję czas dla Niego w codzienności. Nie szukam specjalnej okazji, aby z Nim porozmawiać. Kiedy szukałam, to oddalałam się od Niego. Zaczęłam Go odnajdywać w wykonywaniu domowych obowiązków, jadąc autem. Często i z córką na rękach. Wtedy przychodzi pokój w moim sercu, a córka w takich chwilach momentalnie się uspokaja i zasypia. Nie szukam czasu na modlitwę, tylko staram się, aby w moją codzienność wplatać modlitwę, tak po prostu.

Podziel się:

Oceń:

2025-01-21 14:55

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Dziwna granica między dobrem i złem

Niedziela Ogólnopolska 43/2024, str. 10-13

Adobe Stock

Jeżeli wszystko stworzył Bóg i jeżeli wszystko, co stworzył, jest dobre, to skąd wobec tego wzięło się zło? Źródłem zła jest wolna wola stworzeń rozumnych, czyli nas – odpowiadają najwybitniejsi myśliciele chrześcijaństwa.

Więcej ...

Dolnośląskie/ Policjant postrzelony na służbie trafił do szpitala

2026-09-24 14:52

Adobe Stock

Podczas wykonywania czynności procesowych we wsi Kraśnik w powiecie bolesławieckim na Dolnym Śląsku postrzelony w głowę został policjant. Ranny trafił do szpitala. Sprawca postrzelenia został ujęty. Prokuratura podała, że prowadzi śledztwo w kierunku usiłowania zabójstwa i napaści na funkcjonariusza.

Więcej ...

Jarosław: Poszkodowany w ataku nożownika ks. Adrian odprawił Mszę św.

2026-09-26 20:55

PAP

Trwa modlitwa za śp. ks. Stanisława i rannych W kościele rektoralnym pw. św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa w Jarosławiu odbyły się uroczystości modlitewne w intencji tragicznie zmarłego ks. Stanisława Zbojnowicza oraz pozostałych ofiar brutalnego zamachu

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Wiadomości

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Kościół

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Oglądaj NA ŻYWO z USA beatyfikację abp. Fultona Sheena z...

Kościół

Oglądaj NA ŻYWO z USA beatyfikację abp. Fultona Sheena z...

Śmierć jednej z osób zaatakowanych w jarosławskim...

Wiadomości

Śmierć jednej z osób zaatakowanych w jarosławskim...

Zmarł ks. Wojciech Drab. Tragiczny wypadek motocyklowy

Niedziela Świdnicka

Zmarł ks. Wojciech Drab. Tragiczny wypadek motocyklowy

Nowenna do św. Michała Archanioła

Wiara

Nowenna do św. Michała Archanioła

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Wiara

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o...

Kościół

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o...

Nowenna do św. Ojca Pio

Wiara

Nowenna do św. Ojca Pio