Reklama

Historia

Lilka z Kossaków

commons.wikimedia.org

Rok 2025 ma kilku literackich patronów, a wśród nich tylko jedną kobietę – autorkę utworów, które śpiewali Demarczyk, Niemen, Janda. A współcześnie śpiewa Sanah, której Pocałunki i Ofelia przypomniały nam o twórczości Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej – nieco zapomnianej postaci literackiej bohemy dwudziestolecia międzywojennego.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z Lilusią szalenie się kochałyśmy i zarazem szalenie kłóciłyśmy. Biłyśmy się, rzucałyśmy w siebie książkami, a potem przepraszałyśmy, i to nie jako smarkule. Ale dorosłe kobiety (...). Pogodzone znowu płakałyśmy z rozczulenia, jak dwie wariatki...” – tak Magdalena Samozwaniec wspominała relację ze swoją starszą siostrą. 9 lipca przypada 80. rocznica śmierci Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Z tej okazji Senat RP, wyrażając przekonanie o szczególnym znaczeniu jej dorobku poetyckiego, ustanowił obecny rok rokiem poetki i dramatopisarki.

Artystyczne DNA

Jej ojcem był Wojciech, a dziadkiem – Juliusz Kossak. Siostrą Marii – wspomniana pisarka satyryczna Magdalena (primo voto Starzewska, secundo voto Niewidowska), która publikowała pod pseudonimem Magdalena Samozwaniec. Ich stryjeczną siostrą była Zofia Kossak, powieściopisarka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Maria zatem niejako genetycznie była „skazana” na życie w cieniu muz, w wyrafinowanej atmosferze salonowej. Urodziła się 24 listopada 1891 r. w Krakowie. Do pewnego czasu data ta miała pozostać tajemnicą, gdyż Maria wraz z młodszą siostrą Magdaleną „zmieniały” swoje daty urodzenia, aby się odmłodzić. Wymogły nawet na ojcu Wojciechu Kossaku, aby na znanym portrecie Córki artysty na bryczce przemalował datę z 1906 na 1911 r. Ostatecznie na podstawie ksiąg kościelnych ustalono, że Maria urodziła się właśnie w 1891 r.

Reklama

W domu rodzinnym, w neogotyckim dworku zwanym Kossakówką, często gościli przedstawiciele polskiej elity intelektualnej i artystycznej, m.in. Ignacy Jan Paderewski, Henryk Sienkiewicz czy Wincenty Lutosławski. Taka atmosfera wpłynęła na rozwój zainteresowań Marii, która układała wiersze, grała na fortepianie i malowała akwarele.

Edukację pobierała w domu. Uczyła się kilku języków: francuskiego, niemieckiego i angielskiego, i zdobyła wykształcenie humanistyczne. Przez krótki czas była wolną słuchaczką krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Na rozwój kulturalny poetki wpływały podróże zagraniczne – do Francji, Włoch, Turcji i Afryki Północnej, ale także przyjaźnie literacko-artystyczne, m.in. ze skamandrytami, rodziną Morstinów i Pawlikowskich, Stanisławem Ignacym Witkiewiczem, Antonim Słonimskim, Janem Lechoniem, Jarosławem Iwaszkiewiczem, Stefanem Żeromskim czy Kazimierą Iłłakowiczówną.

Rusałka czy czarownica?

Pierwsze trzy tomiki wierszy: Niebieskie migdały (1922), Różowa magia (1924) i Pocałunki (1926) były pełne optymizmu. Poetka pisała o miłości i urodzie świata. Jej utwory cechował jasny, radosny i żartobliwy ton. W swoich wierszach oddawała atmosferę i realia współczesnej codzienności – była to tzw. poezja szczegółu, w której nie brakuje bibelotów, starych fotografii, a nawet kapeluszy, koronek, futer i parasolek. Z czasem jednak w utworach, począwszy od Dancingu (1927), pojawiły się nuty melancholii, sceptycyzmu, zadumy nad przemijaniem i śmiercią, nad „krokiem w nieskończoność” (Śpiąca załoga, 1933; Krystalizacje, 1937). Pod wpływem wojny powstały m.in. Róża i lasy płonące (1940) oraz Gołąb ofiarny (1941).

Reklama

Z kolei w obszernej twórczości dramatopisarskiej Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (do 1939 r. napisała piętnaście sztuk) na pierwszy plan wysuwa się Baba-Dziwo, antyutopia o matriarchalnym państwie Prawii, rządzonym przez dyktatorkę Validę Vranę. Ponadto w latach 1936-37 napisała trzy słuchowiska radiowe: Biedna młodość, Pani zabija pana (emitowane w 1936 i 1937, ich teksty zaginęły) oraz Złowrogi portret (1937).

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska publikowała swoje utwory najpierw na łamach czasopisma Skamander, potem także w: Bluszczu, Wiadomościach Literackich, Tygodniku Ilustrowanym, Świecie, Cyruliku Warszawskim, Czasie oraz Gazecie Polskiej. W 1935 r. została nagrodzona Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury, a następnie, w 1937 r., otrzymała Nagrodę Literacką Miasta Krakowa.

Julian Tuwim nazywał poetkę staroświecką młodą panią z Krakowa, Lechoń zaś pisał o niej „czarownica” bądź „rusałka”. Mówiono, że jest pierwszą damą Skamandra, choć nie należała do żadnej grupy literackiej. Nazywano ją też polską lub słowiańską Safoną, bo jako pierwsza z polskich poetek wyraźnie zaznaczyła swoją obecność w sferze liryki miłosnej, zarezerwowanej dotąd dla mężczyzn.

Reklama

Poetka miała bardzo burzliwe życie prywatne i, niestety, nie udało jej się go ustabilizować na fundamencie mocnych wartości; aż trzykrotnie wychodziła za mąż. W 1915 r. poślubiła Władysława Janotę Bzowskiego, oficera armii austriackiej. Był to bardzo krótki związek, szybko pojawiły się konflikty i niechęć do męża, który nie rozumiał artystycznej natury Marii. Po kilku latach uzyskała stwierdzenie nieważności małżeństwa, co podobno kosztowało Wojciecha Kossaka fortunę. W 1919 r. Maria wyszła za mąż po raz drugi, za Jana Gwalberta Henryka Pawlikowskiego, zwanego Gwasiem – prozaika, znawcę folkloru podhalańskiego. Małżeństwo przetrwało 10 lat. Po rozwodzie Pawlikowska wróciła do Krakowa, a 2 lata później, w 1931 r., wyszła za mąż za Stefana Jerzego Jasnorzewskiego, zwanego Lotkiem, oficera lotnictwa. W 1939 r. opuścili Polskę i przez Rumunię i Francję udali się do Anglii. Wraz z mężem osiadła w Blackpool, w ośrodku lotnictwa RAF. W Anglii pozostała już do końca swojego życia.

Z żalem należy podkreślić, że ukazując w swoich utworach zachodzące zmiany obyczajowe, autorka nie stroniła od tematów skandalizujących, w których wyrażała swoje przekonania – m.in. na temat tzw. prawa do aborcji (wiersz Prawo nieurodzonych), związków pozamałżeńskich czy walki o „równouprawnienie w miłości”. Warto pamiętać również o żywym zainteresowaniu autorki pismami okultystycznymi.

Gorzki smak emigracji

Przebywając na uchodźstwie, Pawlikowska-Jasnorzewska angażowała się w działalność kulturalno-polityczną. Została członkiem Rady Teatralnej w Ministerstwie Informacji Rządu RP. Współpracowała z Wiadomościami Polskimi, Politycznymi i Literackimi, Polską Walczącą oraz Nową Polską.

Znana dotąd z subtelności i wrażliwości w wyrażaniu uczuć bezkompromisowo oceniała „emigracyjny Londyn”, m.in. w tak gorzkich słowach: „Wstydzę się swojego plemienia. Schłopiałe, ogłupiałe, rozpustne prostaki”.

Sam pobyt na uchodźstwie był dla niej sprawą trudną i bolesną, nieznośnie kontrastującą z pełnymi blasku latami przeżytymi przed wojną w ojczyźnie. Ubolewała, że jej wiersze też muszą wieść „emigracyjne” życie: narzekała na brak czytelników i szerszego rezonansu swojej twórczości.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska zmarła na chorobę nowotworową w szpitalu w Manchesterze 9 lipca 1945 r. Zadedykowano jej sześć książek biograficznych, kilkanaście dokumentów radiowych i telewizyjnych, a jej życie stało się kanwą sztuk teatralnych.

Podziel się:

Oceń:

2025-06-30 18:52

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Marta Kwaśnicka: Wyzwania „popołudnia chrześcijaństwa” już nas dotyczą

Karol Porwich/Niedziela

- Moja powieść opowiada o wielu sprawach: o kastowości polskich elit, o wielkim i wciąż nienasyconym głodzie prestiżu, który każe ludziom zachowywać się głupio, a także o słabej waleczności polskich „milenialsów”, zwłaszcza tych konserwatywnych - mówi Marta Kwaśnicka, pisarka, na temat swej ostatniej powieści „Widoki”.

Więcej ...

Włochy: film o św. Carlo Acutisie pobił rekord. Ponad 4 mln widzów przed telewizorami!

2026-10-09 12:02
Carlo Acutis

Agata Kowalska

Carlo Acutis

Ponad 4 mln widzów obejrzało we Włoszech film telewizyjny "Il mio nome è Carlo" ("Mam na imię Carlo"), opowiadający o św. Carlo Acutisie, nazywanym "Bożym influencerem". Produkcja prywatnej grupy Mediaset osiągnęła 40 proc. udziału w widowni, a wśród osób w wieku 15-34 lat - 32,6 proc. Zdaniem komentatorów sukces filmu pokazuje, że także młodzi widzowie szukają historii o wierze, nadziei i dobru.

Więcej ...

Dziesięć lat po „Amoris laetitia”: młodzi, migracja i świat cyfrowy

2026-10-09 20:21
Prelegenci podczas briefingu w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej na temat spotkania „Dziesięć lat po Amoris laetitia: głoszenie Ewangelii z rodzinami dzisiaj”.

@Vatican Media

Prelegenci podczas briefingu w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej na temat spotkania „Dziesięć lat po Amoris laetitia: głoszenie Ewangelii z rodzinami dzisiaj”.

W Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej odbył się pierwszy briefing od rozpoczęcia tygodniowego spotkania poświęconego 10. rocznicy ogłoszenia adhortacji „Amoris laetitia”. Przedstawiono dziś pierwsze refleksje i wymianę doświadczeń na temat aktualnych wyzwań. W centrum uwagi znalazły się migracje, bliskość wobec osób, które doświadczyły przemocy i wykorzystania, pomoc młodym oraz towarzyszenie małżeństwom. Powołano komisję do zredagowania końcowego sprawozdania.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Najnowszy komunikat Policji nt. sytuacji w szkołach i...

Wiadomości

Najnowszy komunikat Policji nt. sytuacji w szkołach i...

Zaatakował pielęgniarza, bo zobaczył krzyż. Kazach...

Wiadomości

Zaatakował pielęgniarza, bo zobaczył krzyż. Kazach...

Nowenna do św. Teresy od Jezusa

Wiara

Nowenna do św. Teresy od Jezusa

Mazowsze: Policja zatrzymała dwóch 15-latków i 13-latka...

Wiadomości

Mazowsze: Policja zatrzymała dwóch 15-latków i 13-latka...

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz...

Wiara

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz...

Atak w szkole pod Wyszkowem; zmarła pracownica zaatakowana...

Wiadomości

Atak w szkole pod Wyszkowem; zmarła pracownica zaatakowana...

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Kościół

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił...

Wiara

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił...

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po...

Kościół

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po...