Ks. Jarosław Grabowski: Ojcze Generale, zacznę trochę nietypowo, bo od sytuacji z życia wziętej. Łukasz, licealista ze Słupska, który wypisał się z lekcji religii, mówi: „Nie ciągnie mnie na Jasną Górę, ale dużo słyszałem o tym miejscu”. W jaki sposób Ojciec zachęciłby tego chłopaka, żeby przyjechał na Jasną Górę? Po co Łukasz, który tylko słyszał o sanktuarium, ma ze Słupska jechać do Częstochowy?
O. Beniamin Bąkowski: Nie jest dziś łatwo przyciągnąć tutaj młodego człowieka. Co bym zrobił? Wykorzystałbym środki masowego przekazu, social media, żeby do niego dotrzeć. Ale nie w tradycyjny sposób, w stylu: „przyjdź, tu jest Matka Boża, jest fajnie, możesz się tu pomodlić”. To muszą być słowa, które do niego trafią. Dlatego byłoby dobrze, gdyby ktoś – niekoniecznie ja, może któryś z młodszych współbraci – wymyślił taką formę zaproszenia, która by zaciekawiła tych młodych ludzi. Pojawi się wtedy szansa, że przyjadą do sanktuarium, posłuchają, zobaczą, a wtedy – kto wie...
Pomóż w rozwoju naszego portalu




