Za nami Dzień Dziecka Utraconego, obchodzony 15 października, a przed nami uroczystość Wszystkich Świętych. W ten czas smutku, tęsknoty i nadziei wpisują się historie, z których dwie pragnę przytoczyć. Pierwsza dotyczy Antosia. „W maju 2016 r. na świat miał przyjść Antoś. Nasz wymarzony synek. Miał już swoje miejsce w domu, swój pokoik, swoje łóżeczko. Miał także swoje miejsce w naszych sercach. Czekaliśmy na niego z ogromną miłością. Wszystko przebiegało prawidłowo. Nic nie zapowiadało tragedii. Do porodu zostało 6 dni. Pojechałam na badanie dlatego, że przestałam czuć ruchy dziecka. Pamiętam tamto gorące majowe popołudnie. Pamiętam słowa lekarza: «Nic nie widać. Nic nie słychać». I pamiętam moment, w którym zawalił się cały mój świat. Nie potrafię opisać tego bólu. Był większy niż wszystkie słowa. Większy niż łzy. Większy niż rozpacz. To był moment, w którym po raz pierwszy naprawdę krzyknęłam do Boga: «Dlaczego? Dlaczego moje dziecko?».
Pomóż w rozwoju naszego portalu





