Wiele dziś słyszy się narzekań na młodzież. Docierają wieści
o chuligańskich ekscesach, o napadach rabunkowych czy o zachowaniach
znamionujących jakieś wręcz zbydlęcenie. I pytamy - dlaczego?
Kiedy chodzi się po kolędzie, widać wiele bylejakości.
Ale - dzięki Bogu - nie brakuje też rodzin, których przysłowiowy
próg jest twierdzą. Twierdzą miłości, pogody ducha, radości (mimo
trudności materialnych, bo radości ludzkiej nie mierzy się stanem
konta), normalności. Nie brak rodzin, gdzie dzieci są wychowywane (a nie tylko hodowane), rodzin, w których czuje się ciepło, wzajemną,
bliską więź; w których widać kierunek, w jakich wzrastają dzieci.
I nikt nie tłumaczy się brakiem czasu, zapracowaniem, walką o byt.
Nie wprowadza się tu żadnych nowomodnych pomysłów "wychowawczych". Jest za to prawdziwa, mądra, odpowiedzialna i przeniknięta miłością
troska o dzieci. I one to widzą, czują, dla nich rodzina to nie żadne "
wapniaki", żadni "starzy", służący do dawania pieniędzy na dyskotekę
czy na ciuchy. Rodzice to kochający (i kochani), mądrzy, autorytatywni
przewodnicy, wiodący na niełatwe drogi życia. To najbliżsi, najlepsi
przyjaciele, którzy nigdy nie zawiodą. Po prostu rodzice.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



