Pod znakiem Maryi
Nie wszyscy wiedzą, że Jan Paweł II został wybrany na Stolicę
Piotrową w 61. rocznicę założenia Rycerstwa Niepokalanej przez o.
Maksymiliana Kolbego. Niektórzy mówią, że nawet o tej samej godzinie,
kiedy to w rzymskim Kolegium Seraficum w 1917 r. odbywało się pierwsze
zebranie Milicji Niepokalanej. Wiemy z całą pewnością, że biskupie
i papieskie zawołanie Jana Pawła II Totus Tuus (Cały Twój, Maryjo)
ma charakter nie tylko pobożnościowy, ale zawiera głęboką teologię
zawierzenia siebie Chrystusowi przez Matkę Bożą. Jest to zawołanie
w pełnym tego słowa znaczeniu chrystocentryczne, zakorzenione w misterium
Wcielenia i Odkupienia, w Trójcy Świętej. Należy więc bardzo roztropnie
mówić o "maryjności" Jana Pawła II, a już na pewno nie można go posądzać
o jakąś tylko ludową pobożność.
Ojciec Święty w książce Dar i Tajemnica zwierza się: "
Mówiąc o źródłach powołania kapłańskiego, nie mogę oczywiście zapomnieć
o wątku maryjnym. Nabożeństwo do Matki Bożej w postaci tradycyjnej
wyniosłem z domu rodzinnego i z parafii wadowickiej" (s. 28). Dalej
wspomina koło Żywego Różańca prowadzone w parafii salezjańskiej na
Dębnikach przez Jana Tyranowskiego, co pozwoliło mu odkryć, że nie
tylko Maryja prowadzi nas do Chrystusa, ale również i Chrystus prowadzi
nas do swej Matki.
Wówczas też spotkał się z nabożeństwem maryjnym według
św. Ludwika Marii Grignion de Montfort, ułożonym w jego Traktacie
o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. W niej właśnie
znajduje się wytłumaczenie papieskiego Totus Tuus. To są słowa zawierzenia,
jakie wypowiadał św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: Totus Tuus
ego sum et omnia mea Tua sunt. Accipio Te in mea omnia. Praebe mihi
cor Tuum, Maria (Oto jestem cały Twój i wszystko, co moje, Twoim
jest. Przyjmuję Cię za całe moje dobro. Daj mi Serce Twe, o Maryjo).
Tę książeczkę nosił przy sobie Karol Wojtyła, pracując
w zakładach Solvay. Przemawiając 8 listopada 1968 r. w kościele w
Borku Fałęckim, kard. Wojtyła wspominał: "Mała książeczka w niebieskiej
okładce, podobna do modlitewnika, była wtedy przeze mnie czytana
w ciągu wielu dni i tygodni. Nie tylko w ten sposób, żeby ją raz
przeczytać i odłożyć. Czytałem ją, jeśli tak można powiedzieć, tam
i z powrotem. Z tej książeczki nauczyłem się, co to właściwie jest
nabożeństwo do Matki Bożej. Miałem to nabożeństwo jako dziecko i
jako student gimnazjum czy na uniwersytecie. Ale jaka jest właściwa
treść i głębia tego nabożeństwa, tego nauczyła mnie ta książeczka
niewielka, czytana właśnie tu, na zmianach w fabryce sody. Tak bardzo
ją czytałem, że cała była poplamiona sodą - i na okładkach, i w środku.
Pamiętam dobrze te plamy sody, bo są one ważnym elementem całego
mojego życia wewnętrznego".
Wówczas to, w latach okupacji, Karol Wojtyła zawierzył
siebie Chrystusowi przez Maryję i w tym zawierzeniu pozostał wierny.
I tak właściwie zaczęła się "maryjna przygoda" Karola Wojtyły, jego
pobożność maryjna, o której po latach napisze: "Wszystkie te doświadczenia
duchowe wyznaczały jak gdyby szlak modlitewny i kontemplacyjny mojej
drogi do kapłaństwa, a potem w kapłaństwie - aż do dnia dzisiejszego.
Droga ta, w pewnym sensie od dziecka, ale bardziej jeszcze później,
kiedy byłem kapłanem i biskupem, prowadziła mnie wielokrotnie na
´dróżki maryjne´ w Kalwarii Zebrzydowskiej. Kalwaria jest głównym
sanktuarium maryjnym Archidiecezji Krakowskiej. Często tam przyjeżdżałem,
aby samotnie wędrować po owych ´dróżkach´, omadlając różne sprawy
Kościoła, zwłaszcza w trudnym okresie zmagania się z komunizmem.
Dzisiaj widzę, jak bardzo to wszystko jest jednorodne, jak bardzo
znajdujemy się w obrębie promieniowania tego samego misterium" (Dar
i Tajemnica, s. 31).
Szczególne jednak miejsce w tej maryjnej drodze Jana
Pawła II posiada Jasna Góra. Papież powiedział nawet, że został "
wzięty" spod Jasnej Góry. Przypomnijmy, że Karol Wojtyła swą pierwszą
pielgrzymkę na Jasną Górę odbył wraz ze swym ojcem, będąc jeszcze
uczniem szkoły powszechnej. Pielgrzymował także jako gimnazjalista
razem ze swoją parafią. Potem jako student tajnych kompletów, jeden
z trzech delegatów młodzieży akademickiej z Krakowa, złożył swój
podpis wśród 33 innych przedstawicieli środowisk akademickich na
Jasnej Górze 23 maja 1942 r. Akt ślubowań akademickich zawierał m.in.
słowa: "Ożywieni niespożytą wiarą w triumf sprawiedliwości dziejowej
- pełni nadziei na bliski już kres cierpień męczeńskiego Narodu -
w obliczu Boga i Matki Jego, a naszej Królowej, my - Polska Młodzież
Akademicka, zgromadzeni u stóp Jasnej Góry - ponawiamy uroczyste
nasze śluby...".
Jako ciekawostkę z życiorysu Papieża można jeszcze podać,
że od 14 września 1958 r., kiedy ks. Karol Wojtyła wziął po raz pierwszy
jako sufragan krakowski udział w Konferencji Episkopatu, jego nazwisko
zacznie się pojawiać regularnie w rejestrze klasztornym. Wówczas
zanotowano je na czterdziestym trzecim miejscu. Od rekolekcji Episkopatu
w 1964 r. nazwisko abp. Wojtyły uwidocznione jest zaraz po Prymasie
Wyszyńskim. Od tego też czasu, na przemian z kard. Wyszyńskim, celebruje
lub głosi Słowo Boże na głównych uroczystościach jasnogórskich. Ponadto
wpada na Jasną Górę przy różnych okazjach, na zakończenie rekolekcji,
sympozjum, dnia skupienia... Przyjeżdża, by głosić Słowo Boże, chętny
do posługi w tym miejscu. Lista tych obecności jest bardzo długa.
Świadczy, jak głęboko zaangażowany w sprawy Jasnej Góry był biskup,
który w swój herb wpisał słowa: Totus Tuus - Cały Twój.
CDN.
Pomóż w rozwoju naszego portalu


