Na tacy upragniony krążek podała mu będąca od pół roku członkinią Komisji Zawodniczej MKOl Maja Włoszczowska, dwukrotna wicemistrzyni olimpijska w kolarstwie górskim.
Reklama
Podczas ceremonii zamienili kilka zdań, ale Kubacki nie chciał zdradzić, czego dotyczyły. "Nie wiem, czy mogę takie informacje przekazywać... Oczywiście, były gratulacje i miłe słowa, po prostu" - uciął.
Zwykle nie okazuje emocji, ale przyznał, że podczas dekoracji był wzruszony.
"Ten moment, kiedy flagi jadą do góry, ściska za serce. Gdy człowiek na to patrzy, to uświadamia sobie, że zrobił coś, czego się nie spotyka na co dzień. Wiem, ile mnie to kosztowało pracy - zresztą nie tylko mnie, bo i moich kolegów, i cały sztab; wiem, ile to kosztuje wyrzeczeń moją rodzinę, kiedy jeździmy i pracujemy na treningach i na zawodach".
"To takie ukoronowanie tych wszystkich wysiłków całego sztabu ludzi" - powiedział jedyny na razie polski medalista tegorocznych igrzysk, który sukces zadedykował żonie i córce.