Kilka tygodni temu podczas podróży odbyłem dosyć długą dyskusję z pewną młodą psycholożką. Chciała zasięgnąć jak najwięcej informacji na tzw. okołokościelne tematy, które wprost nie dotyczyły doktryny, ale przede wszystkim np. medialnych doniesień nt. o. Tadeusza Rydzyka lub ks. prał. Henryka Jankowskiego.
Pani psycholog, która z racji wykonywanego zawodu ma zajmować się duchową stroną naszego człowieczeństwa, w rozmowie ze mną bazowała przede wszystkim na informacjach i komentarzach jednego z najbardziej popularnych codziennych publikatorów, który akurat nie przepada zarówno za Toruniem, jak i też za Gdańskiem (szczególnie teraz, kiedy metropolitą jest tam abp Sławoj Leszek Głódź).
W trakcie rozmowy próbowałem obalić wiele mitów krążących wokół założyciela Radia Maryja i Telewizji Trwam. Podobnie rzecz się miała z legendarnym kapelanem „Solidarności”. Owa młoda pani słuchała z zaciekawieniem. Nigdy bowiem nie było jej dane poznać argumentów jakby z drugiej strony barykady. Dobrze, że chociaż chciała słuchać i obiecała, że zacznie zaglądać również do innych gazet, aby wyrabiać sobie w miarę obiektywne spojrzenie na jakże niełatwą do jednoznacznej oceny naszą polską rzeczywistość.
Przy okazji tego dialogu uświadomiłem sobie po raz kolejny, jak ogromną władzę mają media - zarówno te do czytania, jak i do oglądania oraz do słuchania. Wbrew pozorom, wielu młodych ludzi w wieku studenckim i starszym poświęca sporo czasu na czytanie opiniotwórczych gazet i oglądanie nie tylko informacyjnych serwisów.
Sądzę, że np. podczas różnych rodzinnych dysput warto nie tylko młodym ludziom sugerować lekturę katolickich mediów (również tych w Internecie). Przecież jest ich tak wiele. Z pewnością nie są one aż tak krzykliwe w swojej treści i graficznej oprawie. Niemniej pobudzają do myślenia i na pewno dobrze wpływają na kondycję naszej „psyche”, którą tak łatwo nie da się manipulować, jeśli tylko włączy się myślenie, a wyłączy intelektualne lenistwo.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



