Czy gadżety o charakterze religijnym, takie jak T-shirty, bransolety, pierścionki czy otwieracze do butelek, to czysty biznes czy nowoczesna forma ewangelizacji? - zastanawiał się ABC News.
Moda na tego typu rzeczy wyszła ze środowisk ewangelickich w USA. Ekonomiści za oceanem obliczają wartość tego rynku na 4,6 mld dolarów rocznie. Z tego punktu widzenia należałoby skłaniać się ku stwierdzeniu, że to zwykły biznes. Zwolennicy takiego stanowiska dodają, że przekształcenie wszystkiego co religijne w gadżety spłyca i trywializuje religię. Innym zagrożeniem, według nich, jest przeświadczenie, że gdy ktoś nosi T-shirt z religijnym hasłem, ludziom może się wydawać, że to czyni go dobrym chrześcijaninem.
Adwokaci nie poddają się. Argumentują, że głoszenie wiary polega na rozprzestrzenianiu słowa, więc noszenie tego typu koszulek, bransoletek lub innych gadżetów przyczynia się do głoszenia wiary.
Spór pewnie nigdy nie zostanie zakończony i żadna ze stron łatwo nie odda pola.
(pr)
Pomóż w rozwoju naszego portalu



