Reklama

Niedziela Wrocławska

Początki akademickiego Wrocławia

Prof. Ludwik Hirszfeld wygłosił wykład
inauguracyjny przed studentami Wydziału
Lekarskiego Uniwersytetu Wrocławskiego

Archiwum UWr

Prof. Ludwik Hirszfeld wygłosił wykład inauguracyjny przed studentami Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Wrocławskiego

Jakie były początki powojennego Wrocławia? Jaką rolę w jego odbudowie miało środowisko akademickie? Kim byli pierwsi profesorowie i studenci oraz co zawdzięcza im Wrocław? To ważne pytania, które warto postawić w 70. rocznicę rozpoczęcia działalności polskiego szkolnictwa wyższego w stolicy Dolnego Śląska

W wyniku ustaleń zwycięskich mocarstw w Jałcie i Poczdamie granice Polski zostały znacząco przesunięte na zachód. Na Ziemiach Zachodnich i Północnych rozpoczął się jeden z największych ruchów migracyjnych w nowożytnej Europie – napływu ludności polskiej, która w dużej mierze pod przymusem musiała opuścić swoje domy i deportacji ludności niemieckiej. Zrujnowany wojną Wrocław czekał na zapisanie zupełnie nowego rozdziału swojej historii.

Pierwsze koncepcje

Pomysł, aby we Wrocławiu po wojnie powstał ośrodek akademicki, zrodził się w głowach uczonych lwowskich, którzy zatrzymali się w styczniu 1945 r. w Warszawie. Z Wrocławiem – jako zupełnie nowym miejscem – wiązano plany zachowania tożsamości i ciągłości tradycji Uniwersytetu Jana Kazimierza. Ważnym ośrodkiem, w którym kształtowały się koncepcje rozwoju nauki w powojennej Polsce, był Kraków. Pierwsze skrzypce grał tutaj późniejszy rektor Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu prof. Stanisław Kulczyński. Wraz z prof. Stanisławem Lorią byli animatorami koncepcji przeniesienia całego lwowskiego ośrodka akademickiego. Wrocław m.in. po Toruniu, Krakowie, Bytomiu i Gliwicach był jedną z opcji – jak przyznawał w swoich wspomnieniach Kulczyński – opcją ostatnią, gdyż na początku 1945 r. trwała tu wciąż wojna, nie do końca było też pewne, czy miasto będzie polskie. Inną ważną postacią w układance był Bolesław Drobner. Jego mianowanie na urząd prezydenta Wrocławia – 14 marca – oraz organizacja w Krakowie wrocławskiej administracji wskazywały, że miasto będzie jednak w polskich rękach. Sytuacja wyjaśniła się kilka tygodni później. 20 kwietnia Kulczyński został oficjalnym delegatem ministerstwa oświaty ds. zabezpieczenia majątku i urządzeń wyższych uczelni Wrocławia oraz innych instytucji naukowych, bibliotek, zbiorów, itp. Rozpoczęły się przygotowania do przenosin.

Pierwsza wizyta

Reklama

Wizyta grupy rozpoznawczej w płonącym Wrocławiu, wzmocniona poprzednim nieudanym rekonesansem, nie dawała zbyt dużych nadziei. Wrażenia wieceprezydenta Wrocławia Kazimierza Kuligowskiego były jednoznaczne. Płonęły całe dzielnice, zwały gruzu na ulicach uniemożliwiały poruszanie, elektrownie, gazownie i wodociągi nie działały, nie kursowała komunikacja, a większość domów nie miała szyb w oknach. Mimo tak trudnych warunków polska czołówka – 26 osób, w tym kilku członków grupy naukowo-kulturalnej prof. Kulczyńskiego, m.in. dr Antoni Knot – wyruszyła z Krakowa 9 maja. Ich zadaniem było znalezienie i przygotowanie kwater dla pozostałej części grupy. Jeszcze tego samego dnia na kamienicy przy ul. Poniatowskiego 25-27 powiewała biało-czerwona flaga. Dzień później dołączył Kulczyński i Drobner z pozostałą częścią współpracowników.

Pierwsze kroki

Podstawowe zadania grupy naukowo-kulturalnej polegały na zabezpieczaniu tego, co ocalało z majątku wrocławskich uczelni. Każdy z członków grupy wiedział, w jaką część miasta ma się udać i co robić. Już w Krakowie studiowano plany miasta, część profesorów znała też Wrocław z przedwojennej działalności naukowej. Nie była to jednak łatwa praca. Stanisław Kulczyński w liście do Stanisława Lorii, który w tym czasie kierował ekspozyturą grupy naukowo-kulturalnej w Krakowie pisał: „Dopiero od wczoraj (od 18.05.1945r. – dop. aut.) udało nam się stworzyć coś w rodzaju zawiązku biura. Dotychczas stosunki w mieście przypominały raczej front bojowy niż miasto. Bezpieczeństwo przypominało Meksyk, a życie Clondike. Mimo to zebraliśmy bardzo wiele informacji i zabezpieczyli jako tako niektóre obiekty. Organizujemy prace porządkowe przy pomocy brygad robotników niemieckich, których można doskonale wyzyskać, ale których trzeba pilnować. Jak widać z załączonego sprawozdania zniszczenia są olbrzymie, ale majątek Uniwersytetu, Politechniki i Agronomii tak ogromny, że nawet ta pozostała część pozwalałaby na uruchomienie szkół wyższych i zabezpieczenie warunków pracy lepszych niż gdzie indziej w Polsce”.

Ogrom zniszczeń

Skala pożogi była ogromna. Według różnych szacunków, same tylko uczelnie ucierpiały w blisko 70%. Zniszczone były biblioteki, archiwa państwowe i miejskie, domy akademickie, budynki kilkudziesięciu zakładów naukowych uniwersytetu oraz ogród botaniczny, w którym Niemcy podczas Festung Breslau rozmieścili artylerię. Zniszczony był również gmach główny Uniwersytetu, o którym pisał prof. Kulczyński: „Wspaniały budynek barokowy rozcięty został uderzeniem bomby na dwoje. Ocalałe skrzydła spoglądają na nas szeregiem ogromnych czarnych otworów, ze szczątkami futryn i ram okiennych. Ruinę pokrywa korona cierniowa zwichrzonych i częściowo zwęglonych belek olbrzymiego rusztowania dachowego. Dostęp do gmachu zamyka barykada z książek zamokłych i zaatakowanych pleśnią. Przez rozgrodzoną bramę wchodzimy na klatkę schodową i pniemy się na pierwsze piętro. Stąpamy ostrożnie, spoglądając w górę, gdzie spękane sklepienia budzą niepokój, i pod nogi, gdzie wyglądające spod gruzu pięści pancerne i ukryte wśród śmiecia granaty ręczne nakazują przezorność”. W dużo lepszej sytuacji była infrastruktura Politechniki, która w znacznym stopniu ocalała z wojennej zawieruchy. Nie mniej ogromny – w dużej mierze rozproszony – majątek akademicki wymagał zabezpieczenia nie tylko przed pożarami, ale także zakusami armii sowieckiej oraz szabrownikami. Sposobów było wiele, m.in. z przyszłych studentów powstała Akademicka Straż. Jednym z oryginalnych pomysłów było rozebranie schodów w jednym z budynków na terenie dzisiejszych Klinik, aby uniemożliwić jego plądrowanie. Nie wszystko udało się uratować. Zaraz po przyjeździe spłonęła znaczna część księgozbioru Biblioteki Uniwersyteckiej oraz księgozbiór złożony w kościele św. Anny na Piasku, który spłonął wraz z budynkiem Instytutu Wschodniego (oba budynki dziś już nie istnieją – dop. aut.). Swoje zrobili też czerwonoarmiści i zwykli złodzieje.

Jedna uczelnia

Reklama

Pomysł połączenia dwóch największych wrocławskich uczelni wyszedł od prof. Stanisława Kulczyńskiego, który tłumaczył go następująco: „Skoro nie można uruchomić Politechniki z powodu braku profesorów i sił naukowych, a Uniwersytetu z powodu braku pomieszczeń i zakładów eksperymentalnych, postanowiliśmy zespolić Uniwersytet i Politechnikę, podeprzeć Politechnikę uniwersyteckimi ludźmi, a Uniwersytet politechnicznymi zakładami doświadczalnymi”.

Koncepcja wydawała się spójna. Baza materialna Uniwersytetu w ostatnich dniach wojny mocno ucierpiała, natomiast budynki Wyższej Szkoły Technicznej oraz Kliniki i gmachy dzisiejszego Uniwersytetu Przyrodniczego zachowały się w znacznie lepszym stanie. Z drugiej strony trzon grupy naukowo-kulturalnej stanowili przedstawiciele nauk uniwersyteckich. Połączenie sił wydawało się więc rozsądnym rozwiązaniem. Kulczyński tłumaczył: „Małżeństwo Uniwersytetu z Politechniką było typowym małżeństwem z rozsądku, podyktowanym trudną sytuacją personalną Politechniki i równie trudną sytuacją materialną Uniwersytetu. Politechnika, wspierając Uniwersytet środkami materialnymi w pomieszczeniach i laboratoriach, dała mu potrzebny czas na stopniową odbudowę. Uniwersytet, podpierając personalnie Politechnikę i osłaniając jej nadmierne szczupłe siły naukowe, dał Politechnice potrzebny oddech na zorganizowanie się personalne w ciągu kilku lat”. Przyszły rektor Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu chciał, aby Uniwersytet obejmował 7 wydziałów: teologii katolickiej, teologii ewangelickiej, prawniczy, humanistyczny, matematyczno-przyrodniczy, lekarski i rolniczy, a ponadto studium wychowania fizycznego. Natomiast Politechnika miała składać się z 4 wydziałów: hutniczo-górniczego, chemicznego, budowlanego oraz mechanicznego z oddziałem elektrotechnicznym. Taki projekt przekazany został także Ministerstwu Oświaty. Ostatecznie na Uniwersytecie utworzono sześć wydziałów: prawno-administracyjny, humanistyczny, matematyczno-przyrodniczy, lekarski, medycyny weterynaryjnej oraz rolnictwa. Politechnikę dekret dzielił na wydziały: chemiczny, mechaniczno-elektrotechniczny, budownictwa oraz hutniczo-górniczy. Nie zgodzono się na powołanie wydziałów teologicznych – teologii katolickiej ani protestanckiej.

Pierwsze wykłady

Formalnie Uniwersytet i Politechnika we Wrocławiu zostały powołane dekretem z dnia 24 sierpnia. Jednak już 6 września 1945 r. Ludwik Hirszfeld – nie czekając na oficjalną inaugurację – wygłosił przy ul. Chałbińskiego pierwszy wykład o współczesnych prądach w bakteriologii skierowany do członków Straży Akademickiej – przyszłych studentów medycyny. Prof. Hirszfeld w swoim sprawozdaniu z okresu organizacyjnego Wydziału Lekarskiego pisał: „Mimo widoków zniszczonych warsztatów, porwał mnie ogrom możliwości dydaktycznych i naukowych, jakie Wrocław ma dla Polski. (...) Za środki, za które w innych miastach adaptuje się kilka pokojów, tutaj można odbudować zakłady. Za pieniądze, za które gdzie indziej kupuje się kilka książek, tutaj uporządkowuje się biblioteki naukowe. Zrozumiałem, że we Wrocławiu da się stosunkowo najłatwiej odbudować polską naukę”. Od 6 września wykłady dla młodzieży odbywały się co kilka dni, a czasem nawet codziennie. Profesorom chodziło głównie o młodzież, która nie mogła doczekać się systematycznej nauki, presję na władze uczelni wywierali także decydenci i lokalna prasa. Dopiero kilka tygodni później przyszedł czas zapisów na studia, egzaminy. Formalne zajęcia rozpoczęły się 15 listopada 1945 r. Na Uniwersytecie wykład inauguracyjny przed studentami Wydziału Lekarskiego wygłosił prof. Ludwik Hirszfeld, natomiast na Politechnice rok akademicki otworzył prof. Kazimierz Idaszewski.

Przy opracowaniu tekstu korzystałem z audycji „Początki Akademickiego Wrocławia” emitowanej na antenie RR z udziałem: Kamilli Jasińskiej i dr. Marka Buraka

2015-10-08 09:42

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Zmarł ks. Adam Drwięga

Ks. Drwięga w 2013 r. w czasie obchodów jubileuszu 50 - lecia kapłaństwa

Janusz Gajdamowicz

Ks. Drwięga w 2013 r. w czasie obchodów jubileuszu 50 - lecia kapłaństwa

Dziś (31 maja) w poranek Bożego Ciała ok. godz. 8.30 zmarł w szpitalu wieloletni proboszcz archikatedry wrocławskiej ks. infułat Adam Drwięga.

Więcej ...

Przystanek wart zatrzymania

2021-07-20 10:22

Niedziela Ogólnopolska 30/2021, str. 20

facebook.com/PrzystanekJezus

Zapewne niejednego dziwi obecność ewangelizatorów na owianych złą sławą woodstockowych polach. Jaki jest cel Przystanku Jezus i co o nim mówią uczestnicy festiwalu?

Więcej ...

Abp Henryk Hoser SAC ponownie trafił do szpitala. Jego stan jest poważny.

2021-07-30 22:11

razem.tv

O modlitwę w intencji powrotu do zdrowia swojego poprzednika prosi bp Romuald Kamiński.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Zmiany kapłanów 2021 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2021 r.

Rzym: zmarł najstarszy z kardynałów

Kościół

Rzym: zmarł najstarszy z kardynałów

Niedzielski: Nie szczepisz się? Szef będzie mógł cię...

Wiadomości

Niedzielski: Nie szczepisz się? Szef będzie mógł cię...

Prenumerata Tygodnika Katolickiego

Prenumerata

Prenumerata Tygodnika Katolickiego "Niedziela"

Prostyń – miejscowość, gdzie objawiła się babcia...

Polska

Prostyń – miejscowość, gdzie objawiła się babcia...

Ks. prof. Dariusz Oko skazany

Kościół

Ks. prof. Dariusz Oko skazany

Franciszek na Jasnej Górze

Franciszek

Franciszek na Jasnej Górze

Najdłuższa w Polsce pielgrzymka z Helu na Jasna Górę -...

Jasna Góra

Najdłuższa w Polsce pielgrzymka z Helu na Jasna Górę -...

W Dniu Dziadków można uzyskać specjalny odpust

Wiara

W Dniu Dziadków można uzyskać specjalny odpust