Reklama

Niedziela Częstochowska

Jaka jest nasza oferta powołaniowa

Dario Acosta/Deutsche Grammophon

Moja 33-letnia praca na stanowisku redaktora naczelnego „Niedzieli” obfitowała w wiele różnych sytuacji. Były m.in. przypadki, że przychodzili do mnie młodzi ludzie, mężczyźni i kobiety, którzy z różnych powodów opuścili seminarium albo zakon i poszukiwali swojego nowego miejsca w życiu, a przede wszystkim pracy. Niektórzy trafili na zapotrzebowanie na pracownika w naszej redakcji. Często jednak trzeba było szukać innego miejsca lub sposobu pomocy. Nigdy nie pytałem o szczegóły ich życiowej decyzji, uważałem to za sprawę subtelną i bardzo osobistą, którą należy zostawić człowiekowi. Takie sytuacje skłaniają jednak do szerszego zastanowienia się nad problemem: dlaczego ktoś podejmuje taką decyzję i kto ponosi tu winę, bo jeżeli ktoś znalazł się w seminarium czy w zakonie, to pewnie miał powołanie. Co się z nim stało?

Jest to problem, którym zajmują się wychowawcy seminaryjni, wyżsi przełożeni, biskupi, zapewne w konsultacji z profesorami, pedagogami, opiekunami, psychologami. Nie wiem też, jakie okoliczności zdecydowały o wyborze drogi powołania do życia konsekrowanego, czy ktoś z jakichś powodów dokonał niewłaściwego wyboru, a może kierowało nim jakieś poczucie zawodu. A może miał inną wizję życia w Kościele i zorientował się, że jest mu nie po drodze w takiej formule, jaką mu się proponuje. Niewątpliwie ważną rolę w formacji duchowej odgrywającą ojcowie duchowni, wychowawcy i przełożeni, którzy dokonują wprowadzenia w zupełnie nowy świat. Może trzeba jeszcze bardziej zauważać ogólną wizję Kościoła i jego pracy misyjnej, konieczność funkcjonowania w określonych wymiarach tej pracy i zaakceptowania wymaganego sposobu życia... Przede wszystkim jednak młody człowiek musi się sam sprawdzić, czy jest to rzeczywiście jego miejsce i praca w przyszłości. I czasem decyzja odejścia jest błogosławiona.

Praca w Kościele nie jest zbyt prosta. Nie ma tutaj miejsca na większe odchylenia, wszystko jest unormowane, kierowane przez biskupa, dziekana, proboszcza. Czy propozycje, które otrzymują adepci do kapłaństwa czy zakonu, mogą pociągnąć człowieka do takiej pracy? A przecież to normalne, że człowiek, któremu się coś proponuje, przygląda się danej ofercie, zgłębia ją, zastanawia się i idzie z nią w swoim zamyśleniu. Ludzie patrzą na księży, siostry zakonne i widzą, w jaki sposób żyją oni wiarą, Ewangelią, czy się modlą, pytają, czy powołanie czyni ich ludźmi szczęśliwymi. Znane jest łacińskie adagium: „Verba docent exempla trahunt” – Słowa uczą, przykłady pociągają. Nie wystarczą piękne słowa kazań czy prelekcji, chodzi o to, czy idzie z nimi w parze życie. Czy można dzisiaj młodemu człowiekowi przedstawić pociągające i ciekawe oferty życia konsekrowanego? A może warto zadbać o ciekawy obraz życia parafialnego.

Reklama

Spójrzmy na papieża Franciszka, tak niezwykle otwartego na drugiego człowieka, zresztą sam Chrystus jest najlepszym wzorem i przykładem. Spotykał się z ludźmi, pochylał się nad chorymi, upokorzonymi, odrzuconymi, miał czas i serce dla grzeszników. Wszystko to czyniło Go atrakcyjnym, dlatego szli za Nim ludzie, starali się Go dotknąć, być jak najbliżej. Tu jest zawarta najgłębsza treść działań powołaniowych. Nie można takich działań oprzeć na ludziach nudnych, smutnych czy takich, w których zakotwiczona jest pycha. Tylko ludzie szczerzy, serdeczni, pokorni, umiejący przyznać się do upadku ostatecznie pociągają innych do Chrystusa. Takim ideałem jest też z pewnością św. Franciszek z Asyżu, który realizował Ewangelię, i dlatego poszli za nim ludzie.

Zatem – powołanie do życia konsekrowanego w znacznej mierze zależy od naszej oferty, która powinna być oparta na Ewangelii i życiu naszego Mistrza Jezusa Chrystusa. Trzeba też wiedzieć, że pomóc nam może zawsze Matka Jezusa, która na weselu w Kanie niejako skłoniła Syna do rozpoczęcia Jego działania publicznego. Ona może być nam bardzo pomocna w realizacji działalności powołaniowej.

2018-01-24 12:44

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Słynny austriacki kucharz chciał zostać księdzem

wikipedia

Pochodzący z Austrii słynny kucharz Johann Lafer chciał zostać księdzem. "Moi rodzice nie mogli jednak pozwolić sobie na moje studia w seminarium" - wyznał 62-letni "mistrz sztuki kulinarnej" w wywiadzie dla wydawanego przez archidiecezję kolońską magazynu „AdventsZeit". Stwierdził też, że urodził się jako kucharz i "to jest jego powołanie”.

Więcej ...

Argentyńskie media: Polacy mają doświadczony zespół i “Lewego”

2022-11-29 12:50

PAP/EPA/Friedemann Vogel

Argentyńscy komentatorzy przestrzegają przed lekceważeniem Polaków przed środowym spotkaniem w grupie C piłkarskiego mundialu. Wskazują, że atutem zespołu Czesława Michniewicza jest doświadczenie, a także posiadanie w ataku Roberta Lewandowskiego.

Więcej ...

W grudniu „Niedziela” z wyjątkowymi prezentami!

2022-11-30 08:58

Red.

Redakcja „Niedzieli” w każdym z grudniowych wydań tygodnika przygotowała dla swoich Czytelników wyjątkowe prezenty. Pierwszy już 4 grudnia!

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Naprawdę cudowny

Wiara

Naprawdę cudowny

MŚ 2022 - wykluczony z trybun za protest z tęczowa flagą

Wiadomości

MŚ 2022 - wykluczony z trybun za protest z tęczowa flagą

Rosja oburzona słowami papieża o okrucieństwie jej wojsk...

Franciszek

Rosja oburzona słowami papieża o okrucieństwie jej wojsk...

Symbole i zwyczaje Adwentu

Wiara

Symbole i zwyczaje Adwentu

Zmarł ks. Marcin Modrzejewski, miał 33 lata

Niedziela Lubelska

Zmarł ks. Marcin Modrzejewski, miał 33 lata

Bachledówka: górale pożegnali ojca Stanisława Jarosza,...

Kościół

Bachledówka: górale pożegnali ojca Stanisława Jarosza,...

Nowy sługa Boży – br. Kalikst Kłoczko

Polska

Nowy sługa Boży – br. Kalikst Kłoczko

MŚ 2022 - skandynawskie media: szalony Szczęsny i łzy...

Sport

MŚ 2022 - skandynawskie media: szalony Szczęsny i łzy...

Dwa paradoksy Adwentu

Rok liturgiczny

Dwa paradoksy Adwentu