Reklama

Wywiady

Dziewczyna z nieba

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 46-47

Krzysztof Tadej

Skromna, życzliwa i odważna. W 2019 r. zdobyła mistrzostwo świata w akrobacji szybowcowej. Pokonała zawodników z 13 państw. Jest pierwszą kobietą w historii, która zdobyła ten tytuł.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Krzysztof Tadej: Szybowce kojarzą się ze spokojnymi, cichymi i wolnymi lotami. Czy tak jest również, gdy wykonujesz akrobacje szybowcowe?

Patrycja Pacak: Spokojnie jest tylko podczas startu. Wtedy, gdy szybowiec jest holowany. Później, już wysoko w niebie, wszystko dzieje się bardzo szybko. Wiązanka wykonywanych figur w akrobacji szybowcowej trwa 3 minuty. Latamy z prędkościami do 300 km na godzinę. Nie ma czasu na zastanawianie się. O sukcesie decydują ułamki sekund. W czasie lotu mamy bardzo duże zmiany przyspieszeń i prędkości. Nieraz następuje kompletna cisza, np. gdy lecę szybowcem pionowo do góry, wytracam całkowicie szybkość i jestem „zawieszona” w powietrzu. Po chwili pikuję, lecę w dół.

- Nie każdy może to wytrzymać...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Kiedyś zrobiłam prezent mojemu tacie z okazji Dnia Ojca. Zaprosiłam go na lot szybowcem. Zrobiłam jedną pętlę. Spytałam: „Może jeszcze drugą zrobimy?”. Ale nie chciał. Odpowiedział, że już wystarczy. Nie wiem dlaczego (śmiech).

- Odczuwasz przeciążenia w czasie lotu?

- Odczuwalne są przeciążenia do 10 G na plusie i do 7 G na minusie.

- Co to oznacza?

Reklama

- Jeśli lecimy z przeciążeniem 10 G, to ręka waży 10 razy więcej. Jeśli chcemy ją podnieść, musimy włożyć w to 10 razy więcej siły. W szybowcu wykonujemy bardzo ciężką pracę. Nie tylko psychiczną, ale i fizyczną. Po treningu nieraz czuję się tak, jakbym rozładowała wagon węgla.

- Jakie trzeba mieć cechy, żeby wykonywać akrobacje szybowcowe i osiągać sukcesy?

Reklama

- Obok umiejętności pilotowania najważniejsze są spokój i maksymalna koncentracja. Tak jak w innych dyscyplinach sportu, gdy umiejętności zawodników są porównywalne, o sukcesie decyduje to, co jest w głowie zawodnika. Jego determinacja, opanowanie, umiejętność przewidywania, podejmowanie błyskawicznych decyzji, wytrzymałość na stres. W akrobacji szybowcowej nie można pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji i najmniejszy błąd. Opowiem o jednym zdarzeniu z mistrzostw świata w Rumunii. Zawody były długie, trwały dwa tygodnie. Konkurencje odbywały się niemal każdego dnia. Podczas jednego ze startów zorientowałam się, że w szybowcu nie działa system pomiaru wysokości. Skontaktowałam się z sędzią głównym, poinformowałam o problemie i z wysokości 1300 m natychmiast zaczęłam „schodzić” do ziemi, żeby wylądować. Cała koncentracja, myślenie o przygotowanym planie figur nagle zostało zburzone. Do tego wszystkiego panował ogromny upał, a przed startem pilot siedzi w szybowcu w pełnym słońcu. W środku jest nieraz 40 stopni. Po tej awarii musiałam szybko dojść do siebie i powtórzyć lot. Po jego zakończeniu trener kadry – prezes Aeroklubu Polskiego Jerzy Makula powiedział, że potrafiłam się opanować i bez emocji wykonać zadanie, i dzięki temu osiągnęłam dobry wynik. Te słowa były dla mnie bardzo ważne. Wypowiedział je przecież jeden z najlepszych polskich pilotów.

- Jerzy Makula był siedmiokrotnym mistrzem świata w akrobacji szybowcowej i czterokrotnym srebrnym medalistą. Osiem razy zdobył tytuł drużynowego mistrza świata.

- Wielkie nazwisko i wielki mistrz. Rozpoznawalny na całym świecie. My, szybownicy, mamy szczęście, że możemy się wzorować na znakomitych polskich pilotach. W akrobacji szybowcowej Polacy mają niesamowite osiągnięcia. Nasi piloci to legendy lotnictwa. Szkoda, że tak mało pisze się o tym w Polsce.

- Kto jeszcze jest dla Ciebie autorytetem w tej dziedzinie?

- Na przykład Maciej Pospieszyński – znakomity pilot szybowcowy i samolotowy. Bardzo cenię i lubię medalistę mistrzostw świata Michała Klimaszewskiego. Pomaga mi podczas lotów, wspiera i doradza. Są też inni. Każdy z pilotów ma swój styl. Z uwagą słucham mistrzów.

- W jednym z wywiadów powiedziałaś: „Niestety, to nie jest tani sport...”.

- Godzina lotu kosztuje ok. 3,5 tys. zł.

- Podobno zrezygnowałaś z zakupu kanapy i spałaś na karimacie, żeby móc więcej latać...

Reklama

- Oszczędzałam na wszystkim, żeby wykonać jak najwięcej lotów przed mistrzostwami świata. Bez nich nie osiągnie się sukcesu w zawodach na najwyższym poziomie. 60 lotów przed mistrzostwami to, moim zdaniem, minimum, żeby mieć szansę rywalizować z najlepszymi. Trzeba było wyłożyć dużo własnych pieniędzy, żeby osiągnąć sukces. Aeroklub nie ma tylu środków, żeby pokryć wszystkie koszty, ale bez Aeroklubu sukcesy w ogóle nie byłyby możliwe. Miałam wsparcie finansowe od rodziny. Udało się.

- Zbliżają się kolejne mistrzostwa świata...

- W drugiej połowie lipca 2020 r., tym razem w Polsce, w Lesznie. Mam otrzymać stypendium z Ministerstwa Sportu. Bardzo się cieszę, bo każde wsparcie jest niezwykle ważne, zwiększa bowiem szanse na sukces. Przy okazji warto jasno powiedzieć, że jeśli ktoś chce latać na szybowcach, żeby osiągnąć korzyści materialne, to się rozczaruje. Wznosimy się do nieba z miłości, a nie dla pieniędzy.

- Co dla Ciebie, dziewczyny z nieba, jest najpiękniejsze w lataniu?

- Poczucie wolności. Gdy unoszę się nad ziemię, to mam wrażenie, że znajduję się w jakimś innym wymiarze. Problemy zostają na dole, jestem od nich oderwana. W niebie można nabrać dystansu do wszystkiego, co jest mało ważne.

- Zaczynałaś loty szybowcem, gdy miałaś zaledwie 16 lat.

- Kiedy pierwszy raz poleciałam szybowcem, to już wiedziałam, że nigdy nie przestanę latać. Dużo osób pyta, dlaczego latam. Mówią o ryzyku. Odpowiadam, że jedni chodzą po górach, inni biegają, a jeszcze inni latają. Nikt precyzyjnie nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego to robi. Podobnie jest ze mną. Po każdym locie mam ogromną satysfakcję, że się udało, i poczucie spełnienia w życiu.

- Na co dzień zajmujesz się badaniem... wypadków lotniczych.

Reklama

- Rozpoczęłam pracę po ukończeniu kierunku lotnictwo i kosmonautyka na Politechnice Rzeszowskiej. W czasie studiów uczyłam się również w Hiszpanii, na Uniwersytecie Walenckim. Zdobyłam potrzebną wiedzę, a osobiste doświadczenia w lataniu tylko ją pogłębiły. W Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych zajmuję się wypadkami i incydentami lotniczymi, które dotyczą szybowców, motoparalotni, wiatrakowców, małych samolotów. W komisji zajmującej się tzw. dużym lotnictwem, np. samolotami pasażerskimi, badam czarne skrzynki, dane z rejestratorów.

- Pochodzisz z Częstochowy. Odwiedzasz sanktuarium Matki Bożej na Jasnej Górze, gdy jesteś w tym mieście?

- Rozmawiamy w Warszawie, a rano byłam w Częstochowie. Tam mieszkają moja rodzina. Rano byłam w sanktuarium. Jasna Góra to dla mnie bardzo bliskie miejsce, bo wiara jest dla mnie bardzo ważna. Nadaje sens życiu, pozwala usystematyzować to, co najbardziej istotne.

- Jakie są Twoje plany, marzenia?

- Chciałabym zorganizować pierwsze w historii mistrzostwa Polski kobiet w akrobacji szybowcowej. Warunkiem jest zebranie przynajmniej 5 zawodniczek mających doświadczenie latania w kadrze narodowej. Mam nadzieję, że takie mistrzostwa się odbędą, a uczestniczek będzie więcej niż niezbędne minimum.

Patrycja Pacak
Związana z Aeroklubem Częstochowskim od początku lotniczej kariery, którą rozpoczęła w 2010 r. Rok później zaczęła się uczyć akrobacji. Jej pierwszą pasją były szachy, w których osiągała sukcesy.

Podziel się:

Oceń:

2020-01-14 10:24

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Sztuka ze sznurka

Makrama to forma rękodzieła, do której wykonania wystarczą sznurek i... dłonie!

Więcej ...

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po kolejnym spotkaniu z ks. Józefem Zborkiem

2026-10-05 21:15

M.K.

Biskup bielsko-żywiecki spotkał się z ks. Józefem Zborkiem, odwołanym z urzędu proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Grojcu.

Więcej ...

Zabawa poważnymi sprawami

2026-10-07 09:15
Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Premier wyszedł z Akademii Sztuki Wojennej, wsiadł do limuzyny i odjechał. Media czekały na słowo o marcowej rozmowie Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem. Nie doczekały się. Zamiast tego, w rozmowie z tylko jedną stacją, Donald Tusk wrzucił w przestrzeń publiczną sugestię, że ta „dyskrecjonalna wymiana zdań” dotyczyła raczej „sytuacji wewnętrznej w Polsce”, a przed wojskowymi podbił to pompatycznie: „ani wróg, ani sojusznik — powiedział — nie będą decydować, kto w Polsce rządzi”. Brzmi jak deklaracja suwerenności, a przecież nikt nie potwierdził, że o tym w ogóle Kosiniak-Kamysz z Trumpem rozmawiali. W praktyce wszystko wygląda jak insynuacja rzucona w momencie, gdy trzeba podjąć kluczową dla Polski decyzję.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po...

Kościół

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po...

Komunikat diecezji warszawsko-praskiej: Liturgię Wigilii...

Kościół

Komunikat diecezji warszawsko-praskiej: Liturgię Wigilii...

Abp Śmigiel: „Amoris laetitia” nie dała automatycznie...

Kościół

Abp Śmigiel: „Amoris laetitia” nie dała automatycznie...

Nowenna do św. Teresy od Jezusa

Wiara

Nowenna do św. Teresy od Jezusa

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa...

Kościół

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa...

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Kościół

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił...

Wiara

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił...

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych...

Niedziela Świdnicka

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych...

Biskup spotkał się z parafianami. Potem agresywny tłum...

Kościół

Biskup spotkał się z parafianami. Potem agresywny tłum...