Reklama

Głos z Torunia

Wyjęci z systemu

2022-05-11 09:07

Niedziela toruńska 20/2022, str. IV

Ewelina i Piotr ze swoją córką Hanią

Archiwum rodziny

Ewelina i Piotr ze swoją córką Hanią

O pracy fotografa filmowego, edukacji domowej i wspólnotach małżeńskich z Piotrem i Eweliną Litwicami rozmawia Maria Pilińska.

Maria Pilińska: Wszyscy wiedzą, kim jest operator kamery, fotograf, ale ty, Piotrek, jesteś fotografem filmowym. Czyli kim?

Piotr Litwic: Robię na planie zdjęcia, które potem będą użyte w promocji lub też takie, które grają w samym filmie, czyli np. jedna postać takie zdjęcie pokazuje drugiej. Aktualnie realizuję projekt dla Netflixa i, co ciekawe, ma on zupełnie inną politykę promocji niż TVN czy TVP, z którymi wcześniej współpracowałem. W TVN i TVP, gdy była jakaś ważna scena, występowały główne postacie, to robiłem jak najwięcej zdjęć, by potem różne kolorowe gazety miały do wykorzystania piękne galerie. Natomiast w związku z tym, że Netflix wypuszcza za jednym razem cały sezon, nie ma takiej typowej promocji jak seriale telewizyjne. Zdjęcia są potrzebne bardziej jako miniaturki na stronie. Gdyby ważne sceny były sfotografowane, to mielibyśmy do czynienia po prostu z tzw. spoilerami, a tego chcemy uniknąć.

Ewelina, czym ty się zajmujesz?

Ewelina Litwic: Jestem nauczycielką wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego. Pracowałam w Warszawie w przedszkolu systemowym 10 lat, potem w przedszkolu leśnym pod Warszawą, a obecnie towarzyszę naszej córce w edukacji domowej. Jesteśmy w niej już 3 lata. Hania jest w szóstej klasie i bardzo podoba jej się takie rozwiązanie. Jestem jej potrzebna, by zawieźć na zajęcia, pomóc zorganizować system pracy w domu, szukać innych rodzin w edukacji domowej, spotykać się. Do tych ludzi trzeba wyjść i właśnie poszukać.

Reklama

Jak w Waszym przypadku wygląda ten sposób edukacji?

E.L. Nazywa się to edukacja domowa, ale w domu jest tylko część nauki. W naszym przypadku zdecydowana większość jest na zewnątrz, bo Hania jest jedynaczką i pragniemy kontaktu z innymi rodzinami. W Warszawie uczyła się w domach innych rodzin, ale w Toruniu jest trochę inaczej. Tu spotykamy się na Chopina. Jest tam centrum Stowarzyszenia Edukacji Domowej, które skupia rodziny spoza tradycyjnego systemu. Hania jest coraz bardziej samodzielna i postanowiłam, że od września idę do pracy. Będę pracować w przedszkolu Montessori. Niedługo rozpoczynam kurs. Jest to dla mnie zupełna nowość, ale bardzo podoba mi się ten styl. Rodzice, którzy przyprowadzają dzieci do przedszkola, są bardzo świadomi i oczekują właśnie takiej, konkretnej edukacji.

Skąd ten pomysł wyprowadzenia się z Warszawy? Przecież to miasto wielu możliwości, stolica…

P.L. Oboje jesteśmy spod Torunia. Studiowaliśmy tutaj. Do Warszawy przeprowadziliśmy się zaraz po studiach za pracą. Mieszkaliśmy tam 15 lat. Pół roku temu wróciliśmy. To była nasza rodzinna decyzja.

E.L. Nastał po prostu ten czas. Toruń jest o wiele mniejszy od Warszawy. Hania sama jeździ autobusem, może dojść w różne miejsca. Jesteśmy bardziej spokojni i się o nią nie boimy. Jest bezpieczniej.

Reklama

Nie stoicie w kilometrowych korkach, a Hania wyjęta z systemu szkolnego ma czas na pasje.

P.L. Nawet spotkania wśród rodzin, które mają dzieci w edukacji domowej, są pod kątem zainteresowań. My akurat nie korzystamy z takich spotkań, podczas których miałaby się Hania uczyć z nimi konkretnego przedmiotu, ale są to zajęcia integracyjne, w plenerze, survivalowe. Mamy też czas i przestrzeń na rozwój duchowy.

E.L. Mieliśmy doświadczenia wspólnotowe za czasów młodzieżowych.

P.L. Stowarzyszenia młodzieży, oazy…

E.L. Potem narzeczeństwo, małżeństwo i długo, długo nic i trafiliśmy na rekolekcje w rodzinnej parafii w Warszawie. Okazało się, że były to rekolekcje, które kończą się dołączeniem do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Po kilku latach znajoma ze wspólnoty zaprosiła nas na katechezy organizowane przez wspólnotę neokatechumenalną. Po katechezach zaczęliśmy życie w tej wspólnocie. Trwaliśmy w niej przez cały czas pandemii. Był to duchowo bardzo dobry dla nas czas. Potem postanowiliśmy przeprowadzić się do Torunia i zmienić swoje życie. Chcieliśmy od razu dołączyć do neokatechumenatu w Toruniu, ale przyjaciółka zaprosiła nas do toruńskiej wspólnoty małżeństw Dom na Skale. Powiedziała: „Chodźcie. To jest świetna wspólnota, ale jeśli wam się nie spodoba, to zapukacie do drzwi neokatechumenatu”.

Spodobała się?

E.L. W sierpniu mija rok, odkąd w niej jesteśmy. W międzyczasie jedna dziewczyna z Domu na Skale zaprosiła nas do wspólnoty Taizé. To jest dla nas niesamowite, ponieważ w przeciągu zaledwie kilku lat poznaliśmy życie czterech wspólnot.

Czym się różnią te wspólnoty?

P.L. Spotkania Domu na Skale odbywają się raz w tygodniu, ale co tydzień jest inaczej. Albo mamy Eucharystię, albo uwielbienie, albo warsztaty powadzone przez Dialog Małżeński, czyli małżeństwa z dłuższym stażem na różne tematy, np. o komunikacji czy modlitwie. Też spotykamy się w mniejszych grupkach u kogoś w domu i wtedy rozważamy Słowo na niedzielę. O czymś zapomniałem?

E.L. Czasami mamy jeszcze wykład naszego o. Wojciecha.

P.L. Tak, naszego duszpasterza. W tym roku wspólną decyzją rozważamy adhortację papieża Franciszka „Amoris laetitia” o miłości w rodzinie.

E.L. Za to w Taizé zawsze spotkania wyglądają podobnie. Rozważamy Słowo na niedzielę, modlimy się, dzielimy się Słowem, śpiewamy.

P.L. I też raz na jakiś czas mamy Eucharystię, adorację.

Podczas tych zajęć warsztatowych w Domu na Skale macie czasami wrażanie, że już temat dawno przerobiliście i nie ma o czym rozmawiać?

P.L. Myślę, że w komunikacji zawsze jest o czym rozmawiać.

E.L. Wiesz, co jest najbardziej uderzające? Świadectwa par, które prowadzą warsztaty. Bez ogródek mówią, jak jest u nich w domu. Bez wstydu, bez skrępowania opowiadają o rzeczach trudnych, o kłótniach. Czytają swoje listy przeprosinowe. To jest tak ujmujące... Mówią też, o co się kłócą, w jaki sposób, w jakim języku do siebie mówią, a w jakim chcieliby mówić. Przychodzi para, nie znamy ich, a po pięciu minutach czujemy się jak przyjaciele.

P.L. Dla mnie właśnie jedno z ciekawszych spotkań było o językach miłości. Każdy posługuje się jakimś językiem miłości, ewentualnie dwoma. W związku z tym zrobiliśmy sobie test, jakim językiem miłości mówię, ale jakiego też oczekuję od innych. Było duże poruszenie na sali, gdy nagle się okazało, że aby się porozumieć, musimy mówić tym samym językiem albo przynajmniej poznać język tej drugiej osoby i spróbować nim mówić.

O językach miłości można by napisać osobny artykuł, ale by się o nim dowiedzieć, można też przyjść na spotkanie. Gdyby ktoś chciał dołączyć do waszych wspólnot, to gdzie ma się kierować?

P.L. Ze wspólnotą Taizé widujemy się w środy przy parafii Matki Bożej Królowej Polski na Rubinkowie. Dom na Skale należy do ojców redemptorystów przy ul. św. Józefa i tam spotykamy się co piątek.

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Postąpiłem po chrześcijańsku

Niedziela małopolska 44/2019, str. 6-7

– Modląc się na różańcu, myślałem nad tym, co się dzieje – mówi ks. prał. Andrzej Fryźlewicz

Archiwum

– Modląc się na różańcu, myślałem nad tym, co się dzieje – mówi ks. prał. Andrzej Fryźlewicz

– Poszedłem do nich, chciałem coś powiedzieć, ale to było bardzo trudne, bo nie dali mi mikrofonu, więc wziąłem do ręki mój kochany różaniec, podniosłem go do góry i się na nim głośno modliłem – opowiada „Niedzieli” wieloletni sekretarz śp. kard. Franciszka Macharskiego, ks. prał. Andrzej Fryźlewicz

Więcej ...

Abp Budzik: Wybiła godzina pojednania między Polską a Ukrainą

2022-05-25 11:12

Karol Porwich/Niedziela

- Czas obecny jest dobrym punktem wyjścia, momentem zwrotnym w sensie „kairos”, aby dokonało się pełne pojednanie między Polską a Ukrainą. Jestem przekonany – i o tym rozmawialiśmy z biskupami w Ukrainie - że wybiła godzina, aby podać sobie ręce i budować wzajemne pojednanie – mówi abp Stanisław Budzik po powrocie z wizyty delegacji Episkopatu Polski do Lwowa i Kijowa. Dodaje, że do procesu pojednania należy zaprosić także Prawosławny Kościół Ukrainy, który obok Kościoła Greckokatolickiego ma wielki moralny autorytet w Ukrainie i reprezentuje dużą część społeczeństwa.

Więcej ...

Abp Kupny: decyzja o beatyfikacji sióstr zamordowanych przez rosyjskich żołnierzy była prorocza

2022-05-25 18:17

Karol Porwich/Niedziela

W twarzach dziesięciu elżbietanek zamordowanych podczas II wojny światowej przez rosyjskich żołnierzy powinniśmy zobaczyć twarze kobiet i dzieci mordowanych dziś w Ukrainie - powiedział KAI abp Józef Kupny. Metropolita wrocławski ocenia, że decyzja Franciszka o beatyfikacji tych zakonnic była prorocza. Wydarzenie odbędzie się 11 czerwca we Wrocławiu.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

#TrzymajSięMaryi! - początek wielkiej inicjatywy maryjnej

Wiara

#TrzymajSięMaryi! - początek wielkiej inicjatywy maryjnej

#TrzymajSięMaryi: Matka poważnych pytań. Czy...

Wiara

#TrzymajSięMaryi: Matka poważnych pytań. Czy...

Tomasz Samołyk do zaniepokojonych zachowaniem Franciszka

Kościół

Tomasz Samołyk do zaniepokojonych zachowaniem Franciszka

Sensacja prowadząca do Chrystusa

Kościół

Sensacja prowadząca do Chrystusa

Jasna Góra: Czuwanie Odnowy w Duchu Świętym

Jasna Góra: Czuwanie Odnowy w Duchu Świętym

Kard. Dziwisz: Jan Paweł II wspiera z wysoka naród...

Kościół

Kard. Dziwisz: Jan Paweł II wspiera z wysoka naród...

#TrzymajSięMaryi: Matka… nieidealna. Masz w sobie...

Wiara

#TrzymajSięMaryi: Matka… nieidealna. Masz w sobie...

Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże

Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże

TVP wyemituje pierwszy odcinek serialu

Kultura

TVP wyemituje pierwszy odcinek serialu "Zieja"