Reklama

Historia

Pierwszy szaniec Wyklętych

Por. Zbigniew Twardy ps.„Trzask” (drugi z prawej) wręcza proporzec pocztowi
III batalionu 50. pułku piechoty 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.bWołyń, styczeń 1944 r

Karol Porwich/Niedziela

Por. Zbigniew Twardy ps.„Trzask” (drugi z prawej) wręcza proporzec pocztowi III batalionu 50. pułku piechoty 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.bWołyń, styczeń 1944 r

Walka polskiego podziemia z okupantem komunistycznym zaczęła się już w 1943 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kiedy 8 maja 1945 r. w Europie kończyła się II wojna światowa, na ziemiach polskich wchodziła właśnie w kulminacyjną fazę narzucona przez nowego okupanta totalna konfrontacja z polskim podziemiem, które walczyło z Niemcami. Dzień wcześniej, 7 maja, pod Kuryłówką na Lubelszczyźnie oddziały Narodowego Zjednoczenia Wojskowego stoczyły zwycięską bitwę z wojskami sowieckimi. Następnego dnia do wsi wkroczyła ekspedycja NKWD, która dokonała pacyfikacji jej mieszkańców i zamordowała osiem osób.

W potocznej świadomości Żołnierzy Wyklętych kojarzymy z podziemiem niepodległościowym, a więc ze zorganizowanym zbrojnym oporem rozpoczętym po zakończeniu wojny przeciw sowieckiej okupacji i jej polskim kolaborantom, komunistom z Polskiej Partii Robotniczej. Tymczasem już w połowie 1943 r., czyli jeszcze przed wkroczeniem Armii Czerwonej na przedwojenne ziemie II Rzeczypospolitej, Stalin zaczął zwalczać polskie podziemie niepodległościowe, widząc w nim wrogą ekspozyturę nieuznawanych polskich władz w Londynie i najpoważniejszą przeszkodę w narzuceniu Polsce reżimu komunistycznego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Niewypowiedziana wojna

Reklama

Pierwszym etapem walki z polskim podziemiem były Kresy, gdzie partyzantka sowiecka rozpoczęła likwidację oddziałów Armii Krajowej. W ten sposób rozpoczęły się oczyszczanie przedpola dla wkraczających jednostek sowieckich oraz realizacja planu całkowitej depolonizacji ziem kresowych w perspektywie oderwania ich od Polski. W połowie 1943 r. szef Centralnego Sztabu Partyzanckiego Pantelejmon Ponomarienko wydał rozkazy dotyczące polskiej konspiracji: „Wszystkimi sposobami wystawiać ich pod uderzenie niemieckiemu okupantowi. Niemcy bez skrupułów rozstrzelają ich, jeśli dowiedzą się, że są to organizatorzy polskich zgrupowań partyzanckich lub innych organizacji”.

26 sierpnia 1943 r. oddział sowieckiej partyzantki zlikwidował dużą polską jednostkę z terenu Wileńszczyzny – 300-osobowy oddział ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”. Podobne akcje sowieckiej partyzantki na Kresach miały miejsce także w innych miejscach, przy czym nie tylko mordowano w nich żołnierzy AK, ale również pacyfikowano polskie wsie, które stawiały opór grabieżom dokonywanym przez sowiecką partyzantkę (np. wieś Naliboki, gdzie zabito 128 osób, czy Koniuchy, gdzie zamordowano ok. czterdziestu osób). Oddziały AK przystąpiły na Kresach do samoobrony, a w kręgach dowódczych, w ramach przygotowań do nowej okupacji, powołano podziemną organizację „NIE” (od „Niepodległość”).

Ważnym narzędziem w rękach Stalina byli polscy komuniści spod znaku Polskiej Partii Robotniczej i jej „zbrojnego ramienia” – Gwardii Ludowej. Starali się przenikać do „polskich organizacji niepodległościowców w celu wyłonienia ludzi na kierowniczych stanowiskach, których należy likwidować we własnym zakresie lub drogą denuncjacji do gestapo”.

W czasie „Burzy”

Nasilenie walki z nową okupacją nastąpiło wraz z wkroczeniem jednostek Armii Czerwonej na Kresy w 1944 r. Nadzieje premiera Stanisława Mikołajczyka na współdziałanie militarne AK z bolszewikami okazały się kosztownymi złudzeniami.

Reklama

Akcja „Burza” zakończyła się rozbrajaniem polskich oddziałów lub próbą ich włączenia do armii Berlinga. Dowódcy oraz miejscowi delegaci rządu byli aresztowani i wysyłani w głąb Rosji, taki sam los spotykał tysiące szeregowych żołnierzy. W tej sytuacji dochodziło do otwartej walki oddziałów AK z Sowietami, najczęściej w formie samoobrony.

Specjalnym szyfrogramem skierowanym do dowódców armii frontowych z sierpnia 1944 r. Stalin nakazał zwalczać AK. Jego rozkazy wykonywały NKWD, trybunały wojskowe Armii Czerwonej i Smiersz, czyli sowiecki kontrwywiad wykorzystujący siatkę agentów. Rosła liczba aresztów śledczych i enkawudowskich katowni. Sowiecki aparat terroru wspierał „polski” komunistyczny aparat bezpieczeństwa tworzony przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego i specjalne formacje wojskowe specjalizujące się w zwalczaniu podziemia. Już wtedy powstawały pierwsze ubeckie katownie, np. na Zamku Lubelskim, a nawet w obozie koncentracyjnym na Majdanku.

W tym czasie Jakub Berman, członek kierownictwa PPR, donosił władzom radzieckim: „Akowcy systematycznie zabijają aktywistów naszej partii, strzelając zza węgła (...), terror może się jeszcze wzmóc. Zachodzi konieczność rozbudowy Wewnętrznych Wojsk Bezpieczeństwa (...). Aby dać odpór terrorystom, uważamy za konieczne utworzenie uzbrojonych grup partyjnych. W tym celu trzeba 5 tys. automatów i 5 tys. rewolwerów”.

Wojna trwa

Reklama

Dla żołnierzy podziemia wojna się nie skończyła: „Wojna trwa. Dopóki na polskiej ziemi będzie jeden zaborczy sołdat obcego państwa (...). Dopóki ostatni enkawudzista nie opuści naszych granic (...). Obywatele – żołnierze. Każdy próg jest zagrożony. Nasza mowa, wiara, nasza córka, nasz brat – zagrożone. A zatem każdy musi stanąć w obronie, każdy jest żołnierzem – bo wojna trwa, nasza święta wojna o Polskę trwa” – brzmiała odezwa komendanta Białostockiego Okręgu AKO (Armii Krajowej Obywateli).

Tymczasem wiosną 1945 r. w więzieniach komunistycznych lub w obozach na terenie ZSRR byli już ostatni komendant główny AK gen. Leopold Okulicki, szef Kedywu i komendant „NIE” gen. August Fieldorf, delegat rządu Jan Stanisław Jankowski i tysiące żołnierzy podziemia. Gdy kończyła się wojna w Europie, Polacy, opuszczeni przez swych aliantów, stali się nagle „narodem wykluczonym”, balastem dla zwycięzców, który znalazł się w strefie „geopolitycznego niebytu”, gdzie nowy okupant mógł zaprowadzać swoje porządki, terroryzując, mordując, niszcząc i okradając.

Po tzw. wyzwoleniu podziemie antykomunistyczne rosło liczebnie, mimo że było systematycznie i bezwzględnie tępione przez sowiecki i komunistyczny aparat bezpieczeństwa. Przez oddziały leśne przewinęło się w tym czasie do 20 tys. żołnierzy. Dziś historycy określają skalę oporu w 1945 r. jako powstanie antykomunistyczne. O skali wyzwań, które tworzyło dla Sowietów polskie podziemie w tym czasie, świadczy fakt, że w połowie 1945 r. na ziemiach „wolnej” Polski stacjonowało 35 tys. żołnierzy NKWD, co stanowiło 43% wszystkich sił NKWD obecnych w Europie Środkowej. Dla porównania w sowieckiej strefie okupacyjnej w Niemczech przebywało o 1/3 wojsk NKWD mniej.

W oczach ówczesnych politycznych przywódców podziemia walka żołnierzy z pierwszych miejsc sowieckiej okupacji była wypełnieniem do końca składanej przez nich przysięgi. Walcząc z obcą przemocą i narzuconą przez nią władzą, rodzące się podziemie niepodległościowe stanowiło główną przeszkodę w zaplanowanym zniewoleniu i sowietyzacji powojennej Polski. Ale jednocześnie zginęła znacząca część pierwszego pokolenia Niepodległej, które mogło potem skuteczniej stawić opór komunistycznej dyktaturze.

Podziel się:

Oceń:

2024-02-20 14:07

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Kard. Marx: Nigdy bardziej niż dziś nie martwiłem się o Europę

Marian Sztajner

Przewodniczący Konferencji Biskupów Niemieckich, kard. Reinhard Marx, wyraził troskę o obecną kondycję polityczną Europy. "Nigdy się tak bardzo o to nie martwiłem, jak obecnie" - powiedział w Akademii Katolickiej w Berlinie arcybiskup Monachium i Fryzyngi.

Więcej ...

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie pod krzyżem

2026-05-28 20:45

Adobe Stock

Każde spojrzenie Maryi coś odsłania: Boga, człowieka, drogę. W maju zapraszamy Cię do zatrzymania się przy 31 takich spojrzeniach. Dziś zobacz jedno z nich.

Więcej ...

Wrocław gości pielgrzymkę Equipes Notre-Dame

2026-05-30 12:52
Equipes Notre Dame

ks. Łukasz Romańczuk

Equipes Notre Dame

We Wrocławiu odbywa się pielgrzymka ruchu duchowości małżeńskiej Equipes Notre Dame. Na wrocławski Ostrów Tumski przyjechały rodziny związane z tym ruchem z Polski południowej, Czech oraz Słowacji. W samo południe rozpoczęła się Eucharystia pod przewodnictwem ks. Pawła Cembrowicza, proboszcza katedry św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Satanistyczny koncert tuż po Bożym Ciele. Diecezjalny...

Kościół

Satanistyczny koncert tuż po Bożym Ciele. Diecezjalny...

Tragiczny wypadek na A1. Nie żyje prof. Marcin...

Niedziela Łódzka

Tragiczny wypadek na A1. Nie żyje prof. Marcin...

W Lublinie dziecko przeżyło aborcję

Wiadomości

W Lublinie dziecko przeżyło aborcję

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Zmarł dr dr h.c. Krzysztof Czajkowski

Niedziela Częstochowska

Zmarł dr dr h.c. Krzysztof Czajkowski

Zmiany personalne w diecezji

Aspekty

Zmiany personalne w diecezji

Oświadczenie Rzecznika Prasowego Archidiecezji Lubelskiej...

Kościół

Oświadczenie Rzecznika Prasowego Archidiecezji Lubelskiej...

Powstaje nowe sanktuarium w Polsce.

Kościół

Powstaje nowe sanktuarium w Polsce. "Na Mszę przychodziło...

Nowenna przed Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi...

Wiara

Nowenna przed Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi...