Nigdy nie poznajemy Boga lepiej, niż wtedy, kiedy On nam przebacza grzechy – napisał papież Franciszek w bulli Spes non confundit. Sakrament pokuty i pojednania jest zatem nieocenionym darem, dzięki któremu możemy nie tylko trwać przy Bogu mimo naszej ludzkiej grzeszności, ale także poznać Go tak, jak nie jest to możliwe nigdzie indziej. Oto kilka zamyśleń i uwag, które pomogą zarówno w głębszym zrozumieniu spowiedzi, jak i w bardziej adekwatnym jej przeżywaniu.
Przebaczenie przed skruchą
Na samym początku warto przypomnieć, że – jak zauważył w jednej z homilii papież Leon XIV – „przebaczenie uprzedza skruchę”. Stąd w naszym myśleniu o spowiedzi i przygotowaniu do niej należy pamiętać o tym, że pierwszy krok w stronę naszego pojednania został już zrobiony: postawił go Jezus. Ojcowie Kościoła, komentując w tym duchu Ewangelię o Bożym Narodzeniu, widzą w żłobie Pana symbol naszego ludzkiego grzechu: tak jak zwierzęta nieustannie wracają do paśnika, gdyż głodnieją, tak my, ludzie, wracamy nieraz do tych samych grzechów. W samym ich środku został jednak złożony Jezus – Zbawiciel. Dlatego muszę wiedzieć, że zanim w ogóle pomyślę, by zgrzeszyć, już czeka na mnie On, by mnie rozgrzeszyć. To nie jest tak zatem, że ja muszę się nawrócić, by otrzymać łaskę. Jest odwrotnie: łaska dana mi w samym środku mojego „nienawrócenia” umożliwia postawienie kroków w dobrą stronę i je uprzedza. Przebaczenie jest – jak uczył Franciszek – dla „wszystkich, wszystkich, wszystkich”, bez warunków wstępnych. Wystarczy podejść, a i to już jest łaską. Pierwsza zachęta dotycząca spowiedzi jest zatem następująca: podejdź do niej, cokolwiek by się w twoim życiu w przeszłości nie działo lub cokolwiek nie dzieje się w nim teraz. U Jezusa Miłosiernego jesteś zawsze, bezwarunkowo, mile widziany.
Pomóż w rozwoju naszego portalu





