Do mistycznych przepowiedni odnoszą się bardzo tajemnicze doświadczenia
ks. Karola Wojtyły, zasługujące tu na przypomnienie. Myślę o słowach
Ojca Pio, charyzmatycznego zakonnika z San Giovanni Rotondo, wypowiedzianych
w 1947 r. Ks. Wojtyła był wówczas studentem "Angelicum" w Rzymie
i odbył pielgrzymkę do San Giovanni Rotondo, spowiadał się też u
o. Pio. Nie wiemy, jakie wrażenie na młodym kapłanie zrobiły słowa,
że zostanie papieżem. Co więcej, Ojciec Pio dodał: "Na twoich rękach (pontyfikacie) widzę krew". Jedno jest pewne: przepowiednia była znana,
zanim kard. Wojtyła zasiadł na Stolicy Piotrowej. A już dramatyczny
zamach 13 maja 1981 r. nie pozostawia cienia wątpliwości, co do prawdziwości
tej przepowiedni.
Wiemy też, że nie była to jedyna wizyta Karola Wojtyły
w San Giovanni Rotondo. Zanim nastąpiła druga (1974), Metropolita
krakowski skontaktował się ponownie z Ojcem Pio. Tym razem chodziło
o ratowanie kobiety zaangażowanej w sprawy Kościoła, której groziła
poważna operacja. W archiwach zakonnych znajdują się dwa listy w
tej sprawie. Pierwszy, proszący o modlitwę Ojca Pio w intencji uzdrowienia
dr Wandy Półtawskiej, datowany 17 listopada 1962 r., brzmiał: "Wielebny
Ojcze, proszę o modlitwę w intencji czterdziestoletniej matki czterech
córek z Krakowa w Polsce (podczas ostatniej wojny przebywała w obozie
koncentracyjnym w Niemczech), obecnie ciężko chorej na raka i będącej
w niebezpieczeństwie utraty życia: aby Bóg przez wstawiennictwo Najświętszej
Dziewicy okazał swoje miłosierdzie jej samej i jej rodzinie".
Jedenaście dni później abp Karol Wojtyła napisał drugi
list do Ojca Pio, w którym czytamy: "Wielebny Ojcze, kobieta z Krakowa,
matka czterech córek, dnia 21 listopada, jeszcze przed operacją,
niespodziewanie odzyskała zdrowie. Bogu niech będą dzięki. Także
Tobie, Wielebny Ojcze, serdecznie dziękuję w imieniu jej własnym,
jej męża i całej rodziny". Faktem jest, że obyło się bez interwencji
lekarzy, a odzyskanie zdrowia skomentowano jako przypadek tajemniczy
i niewytłumaczalny z punktu widzenia medycyny.
Wydaje się rzeczą niejasną, dlaczego, będąc potem kilkakrotnie
we Włoszech, kard. Karol Wojtyła nie zaglądnął za życia Ojca Pio
do kapucyńskiego klasztoru. Może ta przepowiednia wydawała mu się
już wówczas tak bliska spełnienia, że lękał się kolejnego spotkania
z zakonnikiem? Mogło tak być, skoro Kardynał Wojtyła udał się tam
dopiero po śmierci Ojca Pio i, co ciekawe, przybył tam w rocznicę
swoich święceń kapłańskich, 1 listopada 1974 r. Wypada jeszcze dodać,
że
25 maja 1987 r., w stulecie urodzin Ojca Pio, Kardynał
Wojtyła przybył do San Giovanni Rotondo już jako Jan Paweł II. Modlił
się przy grobie świątobliwego zakonnika, którego proces beatyfikacyjny
jeszcze się wówczas nie zakończył. Można tę modlitwę uznać za wyjątkowy
znak czci oddanej Ojcu Pio. Beatyfikacja zakonnika, dokonana 2 maja
1999 r., była już tylko postawieniem kropki nad "i". Dopowiedzmy,
że przepowiedni o swoim papiestwie Jan Paweł II nigdy nie zdementował,
a że mogła być wypowiedziana, świadczy o tym wiele innych cudownych
zdarzeń z życia tego zakonnika.
Wybór Jana Pawła II komentują niektórzy w świetle znanej
przepowiedni św. Malachiasza, opisującej 111 papieży poprzedzających
koniec świata. Co wiemy na pewno na ten temat? Autor był Irlandczykiem,
urodził się w 1094 r. w Armagh. Wyświęcony w 1119 r., został opatem
Cystersów w Bangor. Cztery lata później został biskupem w Connor,
a następnie prymasem Irlandii oraz legatem papieskim. Dał się poznać
jako dobry duszpasterz i organizator życia kościelnego. Zmarł w drodze
do Rzymu w opactwie Cystersów w Clairvaux. Miał wówczas 54 lata.
W 1190 r. papież Klemens III wyniósł go na ołtarze.
Faktem jest, że do XVI wieku nie było nikomu wiadomo
o proroctwach św. Malachiasza. Dopiero w tym czasie pojawił się w
Wenecji traktat Arnolda Wiona z Padwy, zatytułowany Drzewo życia,
ozdoba i chwała, spisana w pięciu księgach, w których zawarto wszelkie
zasady zakonu św. Benedykta. O dziwo, w jednym z rozdziałów znalazł
się tekst pod tytułem Proroctwa Malachiasza o najwyższych arcykapłanach.
Znajduje się w nim lista 111 papieży, poczynając od Celestyna II (1143-1144) do ostatniego, po którym nastąpi koniec świata. Każdy
z papieży posiada swój kryptogram, który w jakimś stopniu oddaje
cechę osoby lub pontyfikatu. Na przykład papież Pius IX posiada kryptogram
Crux de cruce (Krzyż z krzyża), Leon XIII - Lumen de coelo (Światło
z nieba), Pius X - Ignis ardens (Ogień gorejący), Benedykt XV - Religio
depopulata (był to czas I wojny światowej, trwała więc walka z religią),
Pius XII - Pastor angelicus (Pasterz anielski), a Jan XXIII ma kryptogram
Pastor et nauta (Pasterz i żeglarz). W jego przypadku żeglarstwo
jakby nie pasowało do życiorysu, chyba że chodzi o to, iż jako patriarcha
Wenecji sporo pływał gondolą, on też rozpoczął pielgrzymowanie papieskie
w naszych czasach. Paweł VI, Flos florum (Kwiat kwiatów), miał w
herbie lilie, czyli królową kwiatów. Jan Paweł I, De medietate lunae
(Z przepołowienia księżyca), został wybrany dzień po połowie
księżyca, zmarł również w tej samej porze. Jan Paweł II, De labore
soli (Z pracy słońca), kryptogram nawiązujący być może do fizycznej
pracy Papieża w czasie wojny - pod gołym niebem.
CDN.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



