Internet jest chyba największym osiągnięciem ludzkości - wyczytałem niedawno w jednym z artykułów. Może to twierdzenie nieco na wyrost, ale nikt nie zaprzeczy, że między dniem dzisiejszym a połową lat 90. ubiegłego wieku, kiedy w Polsce wszystko się zaczęło, skok jest ogromny. W 1996 r., kiedy wystartowały pierwsze polskie portale (wp i rok później onet), przeciętny użytkownik komputera nie wiedział wiele więcej nad to, że aby korzystać z sieci, należy zaopatrzyć się w kartę faxmodemową do komputera i używając nieśmiertelnego numeru dostępowego 0 202122, nabijać rachunki telefoniczne do niebotycznych rozmiarów.
Obecnie tempo przyboru nowych użytkowników sieci zwiększa się lawinowo. W większych miastach sieci lokalne, tzw. LAN, są już niemal codziennością. Nowi użytkownicy przybywają, a „starzy”, tacy z kilkuletnim doświadczeniem, coraz bardziej w życiu codziennym nie mogą się bez internetu obyć. Nic zatem dziwnego, że bez internetu i strony internetowej nie może istnieć dzisiaj żadna instytucja. Także ta kościelna.
- Kiedy kilka lat temu jeden z pracowników Kurii Diecezjalnej zaproponował mi poprowadzenie diecezjalnej strony internetowej, mało kogo to interesowało. Dzisiaj jest, oczywiście, zupełnie inaczej - wspomina ks. Jarosław Kwiecień z Sosnowca. - Świadczy o tym codziennie liczba tzw. wejść na adres
Podsumowując: diecezjalna strona jest potrzebna, odwiedza ją coraz więcej osób, a nas to dopinguje do dbania, by była coraz lepsza. Jak mawiał chyba Dudek ze słynnego kabaretu: Jeśli się Wam podobało, odwiedźcie nas jeszcze raz, a jeśli nie, przyślijcie swoich znajomych…
Pomóż w rozwoju naszego portalu



