Reklama

Niedziela Przemyska

Gość w dom

Z całej wioski rodzice przywozili swoje pociechy, by przez godzinę
i dłużej wspólnie tańczyć i śpiewać, a później rozważać prawdy wiary

Martyna Frydrych

Z całej wioski rodzice przywozili swoje pociechy, by przez godzinę i dłużej wspólnie tańczyć i śpiewać, a później rozważać prawdy wiary

To nie były misje parafialne ani jednorazowy, kilkugodzinny ewangelizacyjny happening. Ewangelia dotarła do każdego z ponad 300 domów parafii. Prosto do domów i do serc każdego z mieszkańców

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Cztery prawa duchowego życia: od Bożej miłości, przez świadomość grzechu, do odkrycia zbawczego dzieła Jezusa i przyjęcia Go, zagościły wśród mieszkańców parafii Wrocanka podczas Wielkiej Ewangelizacji Parafii odbywającej się w lipcu 2017.

A gdzie ksiądz?

Polecenie było proste: idźcie do parafian, zapoznajcie się z nimi i dajcie się im poznać; zanieście im swoje świadectwo życia z Jezusem. Nie musiało to być bezpośrednie głoszenie Ewangelii, chociaż temat rozmów sam jakoś schodził na te tory. Żyjąc Chrystusem, nie da się o Nim nie mówić. Około południa kilkanaście par ewangelizatorów wyruszało do domów. Szli po to, by porozmawiać z ludźmi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przystanią dla nich był Dom Oazowej Wspólnoty Życia Miłosiernego Chrystusa Sługi, która rozpoczęła wspólne życie zaledwie 2 tygodnie wcześniej. Przed każdym wyjściem ewangelizatorzy modlili się o wylanie Ducha i byli posłani przez kapłanów. W domach czekały na nich otwarte drzwi, ciepłe powitanie i... krzyżyk na stoliku w salonie. Czasem wkradała się konsternacja. „Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Mieli chodzić po domach, a tu u nas chodzą tak Jehowi – trzy cztery razy do roku”, a czasem zaskoczenie „A to nie ksiądz?”. Może stąd te krzyżyki na stołach, jak ze scenerii kolędy parafialnej.

Reklama

Tymczasem, owszem, na ulice wychodzili księża – dwóch, czasem trzech, siostry zakonne – dwie, ale poza nimi kilkadziesiąt innych świeckich osób różnego wieku i stanu. Najczęściej były to osoby młode, dwudziestolatkowie i ci nieco starsi. Wyruszały także małżeństwa – te z krótszym stażem (np. zaledwie tydzień po ślubie) oraz te z bogatym doświadczeniem wspólnego życia. W większości animatorzy Ruchu, z krzyżem animatorskim na piersi. Wchodzili do domu, witani już od ulicy, zapraszani do salonu. Siadali z gospodarzami i spędzali z nimi kilka chwil. Wszystko po to, by spotkać się i pokazać, że Kościół to tak „my”, jak i „wy”. Pękała sztuczna bariera i okazywało się, że ewangelizatorzy, którzy przyjechali dzielić się świadectwem i Słowem, oraz ci, którzy za swój dom mają ten zakątek Podkarpacia, nie różnią się tak bardzo. Łączą ich te same radości, pragnienia i troski. Różnicą było, że jedni głoszą Chrystusa, bo z Nim żyją i tym drugim chcą tę przygodę zaproponować.

Nie tylko o pogodzie

Rozmowy dotyczyły wszystkiego: jak się we Wrocance żyje, jaka pogoda ładna nam się udała i że św. Rozalia to święta Wrocanki. Czasem dotykały problemów lub tragedii w rodzinie, tęsknoty za dziećmi, które wyjechały, czy tego, jak sąsiedzi potrafią sobie zazdrościć – a przecież nie ma czego, tylko przez to relacje się urywają. Były też rozmowy o tym, co cieszy, w końcu praca na dziś skończona, a i żniwa się udały w tym roku i coś tam się dzieje w tym domu rekolekcyjnym, remontują – to dobrze. Parafia też taka żywa, bo tu ks. January Horwath dużo działał i ludzie go tutaj szanują.

Każda z trosk i radości domowników była na koniec polecana we wspólnej modlitwie gości z domownikami, a każdy z gospodarzy mógł, jeżeli tylko chciał, powtórzyć po ewangelizatorach „Jezu, uznaję Cię za mojego jedynego Pana i Zbawiciela. Amen”.

Zawsze padało pytanie o to, czy domownicy życzą sobie, by po południu odwiedził ich Chrystus w Najświętszym Sakramencie. Praktycznie nie było takich, którzy by odmówili.

Gość. Najważniejszy Gość

Reklama

Chrystus szedł jak w Ewangelii – przez całą wioskę, przez ulice i bezdroża, docierając do wszystkich, którzy chcieli go przyjąć. Był niesiony na peryferie parafii i peryferie Kościoła. Nikt nie rozliczał, czy ten lub inny dom jest godny przyjęcia Go. A częstokroć wydawało się, że brakowało „godności” miejsca, gdy na kilku metrach kwadratowych mieściła się kuchnia, łóżko, piec i jeden stolik, na którym kładziono biały korporał, by przecież i w tym miejscu mógł zagościć Jezus w swoim Ciele.

Tak kilkunastoosobowa grupa ewangelizatorów szła, ze śpiewem, od domu do domu, by w każdym z nich zatrzymać się na chwilę modlitwy uwielbienia, modlitwy za domowników i by pobłogosławić ich Najświętszym Sakramentem.

Bóg w domu

Najczęściej na twarzach domowników malowało się pokorne uniżenie przed majestatem skrytym w tajemnicy chleba. Ci starsi klękali, nawet gdy kolana odmawiały posłuszeństwa i musieli wstawać z pomocą laski lub innych osób. Młodsi, stanowiący niemały odsetek mieszkańców parafii, z reguły brali na ręce swoje dzieci i z pośpiechem prowadzili do pokoju. I przychodziło zaskoczenie – bo nagle w jednym pomieszczeniu znajduje się ponad dwadzieścia osób, które śpiewają, a po chwili wspólnie uwielbiają Boga w tym miejscu i w ludziach, i w ich sercach, by płynnie przejść do modlitwy w niezrozumiałym języku i melodii – uwielbienia w językach. Śpiew, modlitwa, moment ciszy i po niej błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Wszystko dobrze znane, tylko kontekst diametralnie inny i na policzku pojawia się łza wzruszenia – Chrystus, dosłownie, przyszedł do domu w Najświętszym Sakramencie.

Reklama

Przez cztery dni grupa ewangelizatorów z kapłanem i z Chrystusem wyruszała, idąc w piękniej scenerii Wrocanki i zapewnionej pogodzie. Ta, oczywiście, była na zamówienie: w kilka minut po odwiedzeniu ostatniego domu w ostatnim dniu pogoda się w końcu załamała, chociaż miało padać już długo wcześniej. „Przecież Pan Jezus nie pozwoliłby na to, żeby chodzić po parafii w deszczu” – podsumowała s. Juta.

Szerszy plan

Czas Wielkiej Ewangelizacji obejmował też czas zabawy i odpoczynku oraz nabożeństw. Przed południem spotykały się dzieci na grach i zabawach na świeżym powietrzu. Z całej wioski rodzice przywozili swoje pociechy, by przez godzinę i dłużej wspólnie tańczyć i śpiewać, a później dołączyć do małej grupki, rozważającej podstawę wiary. Po tym dwójki ewangelizatorów wyruszały do domów parafian, później do tych samych domostw wracali już z Najświętszym Sakramentem. Tak wypełniony był czas do późnego południa. Wieczorem cała parafia gromadziła się na wspólnej Eucharystii na placu koło remizy. Śmiało można powiedzieć, że zgodnie z pragnieniem Ojca Świętego Franciszka Wrocanka na czas rekolekcji zamieniła się w Kościół polowy.

Podczas homilii słowo głosili: ks. Mateusz Rutkowski (w pierwszy dzień), który przybył do Wrocanki wraz z zespołem „Bankruci”, a później ks. Marcin Koperski, przybliżając kolejno nauki o czterech Prawach Duchowego Życia. Po homilii o tych samych prawach, ale już w praktyce życia, zaświadczali ewangelizatorzy w swoich świadectwach. Po Eucharystii nadchodził czas na wieczorne nabożeństwa, prowadzone głównie przez ks. Daniela Trojnara – Wieczory Ewangelizacyjne. Dopełniały one uświadomienie sobie i przyjęcie prawd Ewangelii.

Dobry pomysł

Reklama

Pomysł na ewangelizację całej miejscowości, chociaż wciąż nowatorski, czerpie już z pewnego doświadczenia, w szczególności archidiecezji przemyskiej. Podobne działania prowadzone były w 2015 r. w Rogóżnie, gdzie również, głównie za przyczyną Ruchu, Ewangelia była głoszona w każdym z domów miejscowości.

Powodzenie misji ewangelizacyjnej w Rogóżnie zainspirowało do podobnej inicjatywy ewangelizacyjnej ks. Jana Miazgę z parafii pw. Chrystusa Króla w Przeworsku. Mimo obaw, okazało się, że owoce były błogosławione – spowiedzi po wielu latach, przyjęcie sakramentu małżeństwa. Podobnym tropem poszedł ks. Władysław Dubiel z niewielkiej parafii w Wygarkach. Pojawiała się wątpliwość, że „pewne normy zostały naruszone”. Szybko okazało się, że prawa i przepisy budowane i skrojone na potrzeby kontekstu świątyni nie odnajdują się w szerszych ramach nowej rzeczywistości niesienia Ewangelii. Owoce pierwszej akcji i świadectwa mieszkańców Rogóżna, Przeworska, Wygarek jasno wskazały, że kierunek jest dobry i należy kontynuować tę inicjatywę.W ten sposób w zgromadzeniu księży archidiecezji, w porozumieniu z kurią i Księdzem Arcybiskupem podjęto decyzję, że każda z miejscowości może przyjąć w swoje progi ludzi, którzy z Bożą pomocą na nowo rozpalą Ewangelię w sercach mieszkańców. Wystarczy się zgłosić. Każdy z proboszczów może przedłożyć u Księdza Arcybiskupa prośbę o ewangelizację parafii. Po tym zawiązuje się zespół, który takie rekolekcje zorganizuje. Być może i w Waszej parafii Chrystus przyjdzie do domu? W końcu i Was mogą zapytać, tak jak mieszkańców Wrocanki mieszkanki sąsiedniej wioski, „a czymże oni sobie tak zasłużyli, że takie rekolekcje im organizują?”.

Na koniec należą się podziękowania dla małej społeczności Wrocanki z ks. proboszczem Janem Nigborowiczem na czele, mieszkańców ze stowarzyszenia „Nasza Wrocanka”, Zespołu Charytatywnego, Rady Duszpasterskiej oraz innych, którzy na kilka dni przed właściwymi rekolekcjami rozpoczęli przygotowania organizacyjne i logistyczne do przyjęcia grupy ewangelizacyjnej, a w czasie samych rekolekcji zapewnili im dobry pobyt.

Podziel się:

Oceń:

2017-09-13 11:20

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Niedziela z "Niedzielą" w Poroninie

Damian Krawczykowski /Niedziela

W ostatnią niedzielę wakacji w parafii św. Marii Magdaleny w Poroninie odbyła się akcja Niedziela z „Niedzielą”. Redaktorzy naszego tygodnika, dzięki zaproszeniu i wielkiej gościnności proboszcza ks. Stanisława Parzygnata, spotykali się z parafianami i opowiadali o ewangelizacji słowem pisanym.

Więcej ...

Proces cywilny w Krakowie. Kard. Stanisław Dziwisz zeznawał jako świadek

2026-08-03 13:24

PAP

Kard. Stanisław Dziwisz zeznawał w poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Krakowie jako świadek w procesie wytoczonym Archidiecezji Krakowskiej przez ofiarę wykorzystania seksualnego przez księdza. Jak mówił, nie zna sprawy, ponieważ w tym czasie przebywał w Watykanie jako osobisty sekretarz Jana Pawła II.

Więcej ...

Przewodniczący COMECE o migrantach w Ceucie: życie ludzkie musi być chronione

2026-08-04 14:20

PAP

„Pierwszy jest wymiar humanitarny. Życie ludzkie musi być chronione w każdy możliwy sposób. Jeśli nie jesteśmy do tego zdolni, wszystko inne smakuje już jak porażka naszego człowieczeństwa” - powiedział bp Mariano Crociata, przewodniczący Komisji Konferencji Episkopatów Unii Europejskiej (COMECE), przed spotkaniem ministrów spraw wewnętrznych UE, zwołanym dziś z powodu wydarzeń w Ceucie, gdzie dziesiątki tysięcy młodych migrantów podjęło desperacką próbę dotarcia do tej północnoafrykańskiej cząstki Europy.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Włochy: kilka kościołów uszkodzonych w trzęsieniu...

Wiadomości

Włochy: kilka kościołów uszkodzonych w trzęsieniu...

Na Madagaskarze masowo znikają dzieci

Wiadomości

Na Madagaskarze masowo znikają dzieci

Bóg leczy naród od środka

Wiara

Bóg leczy naród od środka

Wizerunek świętego Jana Pawła II sprofanowany podczas...

Wiadomości

Wizerunek świętego Jana Pawła II sprofanowany podczas...

Medjugorie: Zatrzymany Polak przyznał się do winy i...

Wiadomości

Medjugorie: Zatrzymany Polak przyznał się do winy i...

Medjugorie: Polak aresztowany za profanacje i podpalenie

Kościół

Medjugorie: Polak aresztowany za profanacje i podpalenie

Medjugorie: Wielka i skandaliczna profanacja figury Matki...

Kościół

Medjugorie: Wielka i skandaliczna profanacja figury Matki...

Odpust Porcjunkuli: łaska szczególna, na życzenie św....

Kościół

Odpust Porcjunkuli: łaska szczególna, na życzenie św....

Papież Leon XIV przyznaje polskiej parafii wyjątkowe...

Niedziela Świdnicka

Papież Leon XIV przyznaje polskiej parafii wyjątkowe...