Reklama
Wieczór wigilijny w tradycji chrześcijańskiej to czas pojednania i miłości. Przy uroczyście nakrytym stole jest zawsze wolne miejsce dla niespodziewanego gościa
O teologicznym przesłaniu, jakie niesie z sobą tajemnica narodzenia Jezusa z Nazaretu w Ewangelii według św. Mateusza, z ks. prof. Henrykiem Witczykiem rozmawia ks. Jacek Molka
Świętujemy Boże Narodzenie. I bardzo dobrze. Ale czy zastanawialiśmy się nad tym, w jakich okolicznościach przyszedł na świat Pan Jezus i czy rzeczywiście je znamy? Ze ściśle historycznego punktu widzenia, niestety, nie są one do końca pewne. Ale czy to jest najważniejsze?
Europejczykowi trudno sobie wyobrazić święta Bożego Narodzenia, gdy na zewnątrz panuje iście letnia pogoda, wszystko kwitnie, a temperatura, zwłaszcza na wybrzeżu sięga nawet 40 st. Celsjusza. Niemniej i tam wierni przeżywają bardzo uroczyście czas Bożego Narodzenia
Ewangelia prowadzi nas do Betlejem na spotkanie z Dziecięciem powitym przez Maryję w obecności św. Józefa. Pasterze betlejemscy pouczeni przez anioła przychodzą do stajenki. Znajdują w niej „Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę” (Łk 2,16).
Co roku, gdy cicha, święta noc wigilijna zapada nad zmarzniętą ziemią, w głębi duszy budzą się najpiękniejsze wspomnienia. Sięgają one sielsko-anielskich lat dzieciństwa i wczesnej młodości.
Skrzynka była ołtarzem, szklanka kielichem, a komunikanty zastępowano kawałkami chleba. Namiastka normalności dla uwięzionych polskich żołnierzy, ale dla komunistów przejaw wiary, który należało bezwzględnie zlikwidować.
Reklama
Wiadomości
Wiara
Kościół
Kościół
Wiara
Kościół
Kościół
Kościół
Wiara